Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) AES DANA - MEMORY SHELL
Aes Dana - Memory Shell Wydawnictwo: Ultimae Records
Rok wydania: 2004

01. Chernozem
02. Iris Rotation
03. Dusts
04. Opalin
05. Memory Shell (Lost Radio E-dit)
06. Haze
07. Shouting Valley
08. Cities Update
09. Sub Morphing
10. Grounds Around
11. Exposure (Aes Dana Rmx)
12. Chernozem (Closing)

"Memory Shell" to trzeci album Aes Dany - projektu, który tworzy Vincent Villuis. Pierwszy krążek Francuza (mając na uwadze tylko omawiany akt) - doskonały "Season 5", szybko znalazł uznanie wśród wielbicieli mikstury ambientu, downtempo i trance'u. Drugi album - "Aftermath", ukazał się w limitowanym wydaniu 300 sztuk, przez co niewiele osób posiada się z radości widoku tej świetnej płyty we własnej płytotece (na ten moment jest to najbardziej przeze mnie poszukiwany album na świecie). W 2004 roku ukazała się kontynuacja twórczości Vincenta w postaci, wspomnianego na początku, krążka "Memory Shell". Oczekiwania w stosunku do bossa czołowego labela wydającego ambient zawsze będą olbrzymie. Nie inaczej jest w tym właśnie przypadku. Nim przejdziemy do szczegółów warto odnotować jakość tego wydania pod względem estetyki opakowania. Do czego przyzwyczaiło Ultimae Records, jest to panoramiczny, kartonowy digipack. W środku jednak tego trzyczęściowego opakowania mamy pewną niespodziankę: 16-stronicową książeczkę ze zdjęciami i tekstami zawartych wokali. Bardzo miły to dodatek.

Ponad trzyminutowe, kojące, świetne, ambientowe intro otwiera album. "Chernozem" przypomina mi poniekąd pierwszy, tytułowy track na, wydanym w tym samym roku, "Distances" - debiutanckiej płycie projektu H.U.V.A. Network (Vincent Villuis + Magnus Birgersson). Z utworem "Iris Rotation" wkraczamy na terytorium downtempo. Melodystykę zawiera cudowną, acz dwubiegunową: bass pogodny, główny motyw sentymentalno-nostalgiczny, przywodzący na myśl genialną aurę melodii albumu "Season 5". W tle ubrane w echo dźwięki, a wśród nich relaksujący krótki pad-melodia. Następnie mamy "Dusts". Długi ambientowy wstęp zawiera wspaniały kobiecy wokal, chociaż "wokal" to pewne nadużycie - prawdę powiedziawszy nie wiem jak nazwać ten typ dźwięku. W dalszej części "Dusts" panuje padowe, wznoszące się, chwilami niemal lewitujące downtempo z pewnymi odniesieniami do goa. Track czwarty, zatytułowany "Opalin", to kolejny znakomity utwór należący do kategorii majestatycznego, ambientowego trance'u. Jak przystało na Aes Danę, jest tu wiele zróżnicowanych dźwięków, które można odkrywać na nowo nawet w trakcie już kilkudziesięciokrotnego przesłuchiwania płyty. Ścieżka piąta zawiera natomiast coś fenomenalnego nawet jak na kontekst jakości pozostałych tracków. Niezbyt często zdarza się, aby kompozycja tytułowa była ewidentnie najlepsza i, co szczególnie ważne, miała wyróżniającą się charyzmę spośród i tak charyzmatycznych tracków. Tak w moim przekonaniu jest z utworem "Memory Shell (Lost Radio E-dit)". Utwór ten należy do downtempowej części brzmienia albumu. Jest bardzo dynamiczny, zaś o wspomnianej przeze mnie charyzmie świadczy główny motyw, który w rewelacyjny sposób nie tylko wchodzi w utwór, ale także transformuje się, mutuje. Pod tym względem absolutny geniusz Vincenta! Czym bliżej końca, tym przyjemniej? Zdecydowanie jest to utwór należący do takiej gamy ludzkich produkcji. Długie, niesamowicie oddające atmosferę pady, melodie wciągające w nieznany świat, a do tego wszystko skomponowane w perfekcyjną pod każdym względem, logiczną całość.

Po tej nieprawdopodobnej dawce uniesień nastaje teleportacja w spokojniejsze, niepokojące i smutne barwy "Haze" z pięknym wokalem Pascale Auffret. W tym momencie osobne słowo poświęcę wszelakim wokalom znajdującym się na tej płycie, a nie będącymi "radiowymi monologami" (patent dobrze znany słuchaczom muzyki artysty). Należą one do Mahiane i wspomnianej Pascale. Jest ich całkiem sporo na albumie. Wkomponowują się w świat dźwięków Aes Dany doskonale; są ważnym składnikiem tego świata. Kolejnym na to przykładem jest ambientowy "Shouting Valley". Jest to z całą pewnością najmroczniejsza kompozycja albumu. Ma bardzo sugestywny klimat, zaś wokale Pascale czynią niezwykłe spustoszenie w obrazie utworu: wydaje się jeszcze bardziej mroczny, tajemniczy, nawet straszny. Jak więc widać album oferuje szerokie spektrum emocji: od wcześniejszego optymizmu po teraźniejszy pesymizm. Ósma ścieżka płyty, "Cities Update", to powrót do downtempowych korzeni Aes Dany. Dźwięki tej kompozycji jakimś cudem lewitują w czasie bardzo pochmurnej pogody nad górami nieznanych, opuszczonych przez ludzi okolic. Pod względem emocji to neutralny utwór: on po prostu płynie w przestworzach. "Sub Morphing" jest jego kontynuacją, aczkolwiek w tej podróży słońce wydaje się wyglądać chwilami zza szarych chmur, aż w mniej więcej połowie to ono staje się nosicielem nowych emocji: pewnej dozy optymizmu. Trzeci od końca track to powrót do tajemniczych obszarów płyty - ambientowy "Grounds Around" to następne świadectwo przemawiające na korzyść genialności omawianego albumu. Kolejna ścieżka zawiera utwór o nazwie "Exposure", a jest to kompozycja najbardziej znanej polskiej formacji tworzącej ambientowo-downtempowe rytmy, czyli Aural Planet. Muszę przyznać, że nie słyszałem pierwowzoru, za jaki wzięła się Aes Dana, aczkolwiek nie ma to tutaj najmniejszego znaczenia, ponieważ remix to wspaniały kontyngent dźwięków - w tym wszystkim niezwykle przyjemnie brzmi pewien bardzo trudny do nazwania motyw (słychać go po raz pierwszy w 2:39). "Exposure (Aes Dana Remix)" to kolejna ambientowa, wspaniała tęcza dźwięków. Ścieżka wieńcząca album zawiera natomiast znany z początku, przyjemny "Chernozem" w lekko zmodyfikowanej wersji.

Z tego oglądu wynika niewątpliwie, że Vincent Villuis nie zawiódł. "Memory Shell" to rzeczywiście cudowny, fenomenalny album. Gdy się go rozpatruje pod kątem ambientu jest wspaniały, gdy się go rozpatruje w kategoriach morning trance'u - też jest wspaniały. "Memory Shell" to album z głębią emocji namalowany paletą niezwykłego klimatu. Jestem dumny, że posiadam ten album. Nie podejmę się jednak oceny, czy to najlepszy album Aes Dany w jej dyskografii. Jest inny od "Season 5" i "Aftermath". Każdy z nich jest pod jakimś względem lepszy od pozostałych. Każdy też jest cudem muzyki, który każdy musi usłyszeć i mieć.

ocena 5/5
RB, listopad 2006