
Wydawnictwo: Phonokol Records + Trust In Trance Records
Rok wydania: 2000
CD 1 - Sundown
01. Another World (Floorplay Remix)
02. Ionized
03. Let There Be Light
04. Enlightened Evolution
05. Power Gen
06. Life On Mars (Domestic Remix)
07. Flying Into A Star (Ast-roid Remix)
08. Liquid Sun (Cass And Slide Rework)
09. Virtual Booster
10. Free Tibet (Free Spirit Remix)
11. Electrostatic
12. Axis v0.99
CD 2 - Sunrise
01. People Can Fly
02. Trance Dance
03. Dancing Galaxy (On A Mission Remix)
04. Aurora Borealis
05. Liquid Sun
06. Searching For UFO's (Bright Light Remix)
07. Kabalah
08. Mahadeva
09. Nilaya
10. Burning Up (Instrumental)
Dwupłytowy album "In The Mix" to kompilacja kultowych utworów izraelskiego duetu Lior Perlmutter - Avi Nissim, czyli projektu Astral Projection. Zapełnione po prawie same brzegi (łączny czas trwania tego wydania to blisko 160 minut) płyty "Sundown" ("Zachód słońca", "Zmierzch") i "Sunrise" (Wschód słońca") zawierają 22 utwory. Tytułowym mixem zajął się, znany z tego fachu, Avi Nissim. Właśnie mix, jak i dobór kolejnych utworów, można ocenić bardzo dobrze. W zasadzie lepszego połączenia być nie mogło, przejścia są perfekcyjnie wręcz płynne: oznacza to oczywiście, że całość ma charakter stricte taneczny. Naturalnie to, że dobór kolejnych kompozycji jest świetny, nie oznacza bynajmniej, że dobór ów jest idealny. Brakuje mi tu osobiście kilku genialnych utworów Astral Projection, że wspomnę chociaż o "Maian Dream", czy "No One Ever Dreams", ale to co już jest i tak zapewnia ekscytującą podróż. Wszyscy to wiedzą: Astral Projection słynie z mnóstwa cudownych kompozycji. Osobną sprawą jest to, co nowego zawitało na tym albumie. A mamy też i nowości i remixy. Przyjrzyjmy się więc temu bliżej.
Dwie płyty w przypadku Astral Projection to dobry wybór na relację z historii jej działalności. Jak wspomniałem są tu nowe utwory - w liczbie czterech, są również remixy - te natomiast w liczbie siedmiu. Z tego wynika, że aż jedenaście utworów znajduje się tu w swej niezmienionej wersji. Co naturalne w przypadku dynamicznych, dancefloorowych mixów: z uciętym prologiem i epilogiem. "In The Mix" rozpoczniemy z analizą płyty "Sundown". Pierwszym jej utworem jest legendarny "Another World" - utworzony niemal 10(!) lat wcześniej, ale potem unowocześniony na potrzeby wydanego w 1999 roku albumu o tej samej nazwie. Tytuł remixu mówi wszystko - ma to być ostre wejście bez żadnego intra, i takowo też jest, bo po niecałych dwóch sekundach znajdujemy się już w znanym klimacie. Niestety muszę przyznać, że remix jest niezbyt ciekawy, mówiąc szczerze, to ciekawy nie jest ani trochę. Może i "Another World" nie jest wymieniany w gronie największych diamentów Astral Projection, ale ma swoje dobre strony, których jednak opisywany track nie ukazał. "Floorplay Remix" wykreował twór prostacki, bardzo prostacki. Przejdźmy dalej, mamy "Ionized". Jest to prosty i energetyczny utwór znany z albumu "The Astral Files". Nie muszę chyba wyjaśniać, że na start szaleństwa nadaje się bardziej niż poprzednik?... Następnie zaświeca nam oldschoolowe wydanie w tracku trzecim tej płyty. "Let There Be Light" to w mojej opinii kompozycja ponadczasowa. Mimo że bardzo stara, to mająca wszystkie najlepsze cechy późniejszej twórczości Astral Projection z mającym to "coś" wykonaniem sprzed dobrych kilku lat. Kult. Szkoda jedynie, że dopiero teraz utwór ten zawitał na kompakcie Astral Projection. Z kolei "Enlightened Evolution" to pozycja znana z trzeciej części "Trust In Trance" lub - jak kto woli - z pierwszego pełnoprawnego albumu bohaterów tej recenzji. Utwór nadal ma w sobie magię i ten specyficzny pierwiastek nieodgadnionej podróży w głąb wszechświata. I pomyśleć, że minęło dziesięć lat od wydania "Trust In Trance". Piąty track zajmuje "Power Gen" - utwór jeszcze starszy niż "Oświecona ewolucja", jak dla mnie też gorsza, nie posiadająca wciągających melodii. Dalej poznajemy "Życie na Marsie" i to na dodatek w remixie! Jednak remix jest jakby bez wyrazu, bez fajerwerków, nie wpada w pamięć nic z proponowanych tu nowości przez Cassa Cutbusha i Pete'a Martina (sprawa jest dość dziwna, bo remix nosi nazwę Domestica, czyli jednego z trance'owych projektów, zaś "dodatkową produkcją" zajęli się właśnie Cass i Pete, stąd też czyj to tak naprawdę remix - nie wiadomo na pewno, można się jedynie domyślać). Niemniej nie jest to remix jednoznacznie słaby jak w przypadku "Another World (Floorplay Remix)". Za to nowa wersja kolejnego brylantu Astral Projection w pełni spełnia już lekko nadwyrężone oczekiwania.
"Flying Into A Star" to kompozycja dla mnie kultowa, gdyż w perfekcyjny sposób przedstawia tytułową podróż; nie dzieje się w niej nic na siłę, jest umiejętnym przekazem z kosmosu. Niespodzianka następuje natychmiast po wejściu na zajmujący siódmą ścieżkę remix tego utworu. W "Ast-roid Remix" Avi i Lior odgradzają się od tego, co było w wersji podstawowej i szczególnie nagromadzają nowe motywy, w tym ten najważniejszy: rewelacyjną, oszałamiająca melodię. To ona właśnie od wstępu uwypukla fakt odejścia od znanej formuły i zaproponowania nam czegoś nowego w starej oprawie. To bez wątpienia fenomenalny remix. Kolejnym utworem jest odmłodzony "Liquid Sun". Jest to jedyna kompozycja pojawiająca się na albumie "In The Mix" dwukrotnie: w remixie teraz, i w niezmienionej, podstawowej formie na drugiej płycie. Za "Cass And Slide Rework" odpowiadają te same osoby, co za nową wersję "Life On Mars" (prawdopodobnie), jednak w tym konkretnym przypadku duet - śmiało można o tym powiedzieć - wykreował całkowicie nowy utwór! Tak jak wchodzi się po schodach i pokonuje coraz to kolejne stopnie i wyższe piętra, tak ta koncepcja rozpoczyna się od małego pułapu natężenia dźwięków, by w końcu miło i przyjemnie pokołysać umysł swym rozmachem. Ta ciekawa reprodukcja kończy serię trzech kolejnych remixów genialnych kompozycji z najlepszego w moim przekonaniu albumu Astral Projection - "Dancing Galaxy". Dziewiątym trackiem okazuje się pierwsza z trzech nowości na tej płycie. "Virtual Booster" to, jak sama nazwa wskazuje, dopalacz, przyspieszacz, akcelerator nowej dawki mocy - nie innowacyjny, ale i tak wciągający. Silny, prosty i melodyjny utwór trafił w mój gust. Dalej mamy ostatni remix na płycie "Sundown", czyli "Free Spirit Remix" kompozycji "Free Tibet" znanej z albumu "The Astral Files". Jedyną szczególnie nabrzmiałą nowością, którą się zapamiętuje po przesłuchaniu tego tracka, jest zmodyfikowana główna melodia. Naturalnie, jak to się dzieje w wykonaniu Astral Projection, spełniająca swoją rolę. Przedostatni już "Electrostatic" to prawie pięciominutowe przejście do ostatniego tracka. Nie można raczej stwierdzić, że to utwór na tych samych zasadach, co inne, ale też nie można powiedzieć, że jest to coś niedobrego. Jest to typowo "astralny" utwór bez melodii jako takich. Owszem - sam z siebie nie wydaje się być wielkim odkryciem, powodem do aplauzu na stojąco, lecz w tanecznym szale spełnia swą rolę. Przypominam, że na ten kierunek umyślnie zwrócony został "In The Mix". Na samym końcu pierwszej części albumu wita nas trzecia nowość. "Axis v0.99" to jednak niezbyt ostry nóż. Jest trochę stępiały, czyli lekko-infantylny. I to koniec intrygującego "Sundown".
Następuje rozjaśnienie nieboskłonu i pierwsze oznaki nowego dnia na horyzoncie stają się faktem dzięki drugiej płycie pochodzącej z "In The Mix". "Sunrise" rozpoczyna się w identyczny sposób, w jaki rozbrzmiewają pierwsze sonaty arcymistrzowskiego "People Can Fly". Ten utwór, mający swe korzenie w albumie "Trust In Trance" z 1996 roku, jest wyczynem niebywałym. Nie jest poddany odświeżającej obróbce na syntezatorach, ale nie szkodzi. Przeżycia przy "People Can Fly" są zawsze tak samo euforycznie odbierane. Jako coś niezapomnianego. Tak, są utwory wieczne, i "People Can Fly" też do nich należy. Następstwem jego jest taneczny trans. "Trance Dance" pochodzi z poprzedniego albumu duetu, "Another World". Jest to kompilacja mocy i dynamizmu. Świetny track, szkoda tylko, że nie zremixowany - a taki jest z kolei "Dancing Galaxy". Trzecia ścieżka wypalona została na remix o nazwie "On A Mission". Sytuacja w tym przypadku podobna jest do tej znanej z "Life On Mars (Domestic Remix)". Tak więc mamy tu zmienione niuanse: z początku lekko zdeformowaną melodię (rzecz jasna pasującą jak najbardziej) i potem dłuższą przerwę na zebranie sił. Oczywiście sam utwór dalej miażdży klimatem jak ludzka stopa uciekającą mrówkę. Kolejny utwór ładnie łączy się z atmosferą "Dancing Galaxy" - "Aurora Borealis" emanuje pogodą ducha, afirmacją szczęścia. W tym momencie warto jeszcze raz pochwalić Aviego Nissima za umiejętny dobór następujących po sobie kompozycji. Płyną zwartym potokiem... dołącza do nich ciekłe słońce. "Liquid Sun" to mnóstwo, naprawdę mnóstwo wpływającej radości do zatoki uniesień. Ta cudowna kompozycja pochodzi z cudownego albumu "Dancing Galaxy". Szóstym trackiem jest remix "Seraching For UFO's". Wydawać by się mogło, że nic w nim się nie zmieniło od czasu wydania go na płycie "Another World". Ale na szczęście (o wielkie szczęście!) do czasu. Gdy mija piąta minuta można się przygotować na wielki wstrząs. Po rewelacyjnym przejściu wchodzi jakże genialna melodia! Można jej słuchać cały czas, tym większe brawa, że izraelski duet pokusił się, by trwała ona prawie dwie minuty. Dwie minuty! Taka niewielka zmiana, a powoduje o wiele lepszą notę tej - i tak już wspaniałej - kompozycji.
Następnie wkraczamy do świata kabalistycznego. Możliwe, że kogoś już zanudzam swoim entuzjastycznym podejściem, do - co by nie twierdzić, już wiekowych - utworów Astral Projection, uwzględniając w każdym, w tym czy innym sensie, szczególny walor. Ale "Kabalah" (tu w niezmienionej formie od czasu albumu "Trust In Trance") to przełom nad przełomy w mym uwielbieniu do Astral Projection, być może do goa w ogóle, a zaryzykuję nawet, iż do całej muzyki! Jak na dłoni widzę tę chwilę, gdy pierwszy raz słucham melodii tego utworu cztery lata temu w wakacyjne, bodaj sierpniowe, południe. Wiele się od tamtego czasu zmieniło, ale tę kompozycję cenię nadal, żywię do niej olbrzymi sentyment. Ósmym trackiem jest, kultowa dla większości fanów goa, "Mahadeva". I nie zmieniła się ona w formie od debiutu w 1995 roku na albumie "Trust In Trance 2", mimo że powstało dość dużo remixów tego utworu. (Jeśli jestem już przy tym temacie: na całe szczęście nie ma na "In The Mix" remixów już znanych, wszystkie są nowe). Przedostatnia w tym maratonie, trwającym już od wieczora poprzedniego dnia, jest niebiańska, boska i wszechmogąca "Nilaya". Nic się tu nie zestarzało, bo się zestarzeć nie mogło. Wprowadzona na świat została ta kompozycja na płycie "Another World", ma więc rok (do czasu wydania "In The Mix"), ale sądzę, że wiele jeszcze lat będzie z rozrzewnieniem wspominana. Tak jest. Taka jest prawda. "Nilaya" jest fenomenalna! I smutne jest po tej dawce boskości doznać dotyku sił zła. Tak odbieram "Burning Up (Instrumental)". To nowy utwór, ale już po wsłuchaniu się w pierwsze motywy ustawiony przeze mnie szybko w kolejce po notkę: "Tak, to ja. To ja jestem najgorszym utworem w historii Astral Projection". Brzmi wybitnie nieastralnie. Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie kilka zaledwie rozwiązań aranżacyjnych, to poza kolejnością dostałby ten track rzeczoną, symboliczną "nagrodę". Straszny niewypał: infantylny, prostacki, bez polotu, nudny, pompatyczny. Niewiarygodne, ale mimo tych wszystkich wad to czasem nie mam ochoty nie słuchać tego tracka... Koniec "Sunrise". Chyba ciut lepszej płyty niż "Sundown". Koniec "In The Mix".
Czas teraz na krótkie podsumowanie. Kolejne utwory opisywałem z ramienia wciąż wielbiącego twórczość Astral Projection. Dla mnie są utwory ponadczasowe, i takie się znajdują w tym wydaniu. Co paradoksalne - w większości już są znane, zamieszczone przecież były na kompilacji "Trust In Trance 2" (1995) i albumach podpisanych kultową nazwą Astral Projection: "Trust In Trance" (1996), "The Astral Files" (1996), "Dancing Galaxy" (1997), "Another World" (1999). Co więcej mam te wydania, a mimo to z przyjemnością sięgnąłem po dwupłytowy "In The Mix". Nowe utwory nie są tu najważniejsze, najważniejsze (przynajmniej dla mnie) są nowe, więcej niż wspaniałe, motywy zawarte w remixach "Flying Into A Star", "Liquid Sun" i "Searching For UFO's"; także "odmłodzenia" pozostałych remixów za wyjątkiem nieszczęsnego "Another World (Floorpaly Remix)" są dobre. I ten idealny mix... Polecam - dla wielbiciela brzmienia Astral Projection "In The Mix" to zakup obowiązkowy.

RB, maj 2006