
Wydawnictwo: Transient Records
Rok wydania: 1997
01. Ionized
02. Zero
03. Enlightened Evolution (Rmx)
04. Free Tibet
05. Maian Dream
06. Kabalah (New Age Mix)
07. Time Began With The Universe (The End Of Time Mix)
08. Utopia (Concept Mix)
09. Electronic
10. Ambience
W 1996 roku Astral Projection (Avi Nissim, Lior Perlmutter, Yaniv Haviv) po raz kolejny dokonał wstrząsu goa światem o maksymalnej sile w skali Richtera, tworząc "The Astral Files" - niepowtarzalny album wprowadzający serią dziesięciu akt nań zawartych w stan euforycznej szczęśliwości, w którym to stanie wiele osób przebywa nadal, ilekroć oczywiście tylko ma dostęp do tych szczególnych archiwów. Jest to płyta fenomenalna, nie ma co tego ukrywać. Tu zajmiemy się "The Astral Files" pochodzącym z angielskiego Transient Records, które zostało wydane rok później i które poza tym niczym się od edycji pierwotnej - pochodzącej ze wspólnego nakładu izraelskich Phonokol Records i Trust In Trance Records - nie różni. Dodam jeszcze, że to ostatnia płyta nad którą pracował Yaniv Haviv; od następnego krążka Astral Projection to już tylko Avi Nissim i Lior Perlmutter.
Pierwsze odczytywanie astralnych akt rozpoczynamy wraz z utworem "Ionized", który niemal od razu uderza w głowę siłą swej niezbyt skomplikowanej melodystyki, która z różnymi wariacjami towarzyszy kompozycji przez cały czas: co jest i wadą i zaletą i zależy jeszcze dla kogo. Dla mnie to bardzo mała wada. "Ionized" rozrywa energia - to największa zaleta tego bardzo dobrego tracka. W kolejnym - "Zero", powstałym przy współudziale Fredericka "Dado" Holyszewskiego z francuskiego projektu Transwave, po początkowym odliczaniu (chociaż trudno tu mówić dokładnie o odliczaniu, jeśli następuje natychmiast "zero" - bardziej chodzi o budowany monologiem klimat) zakończonym wystrzeleniem rakiety w kosmos, wszystko zaczyna się płynnie kręcić - jak Ziemia wokół Słońca. Tym razem też jest dobrze; tak jak poprzedni, tak i ten track należy do prostszych pod względem budowy na tym albumie, jak i w całej karierze Astral Projection. Następnie mamy remix "Enlightened Evolution", który jest bardzo dobry, zaś sam track jako taki - świetny. Kosmiczna atmosfera, ostry rytm, szaleńcze melodie i klimatyczny wokal to największe atuty tej kompozycji, której podstawowa wersja znajduje się na albumie "Trust In Trance". Znakomicie zmixowane mnisze wokale plus narastające w miarę upływu czasu melodie w końcu atakują słuchacza całą swą siłą w utworze "Free Tibet". Znakomitym, swą dosłownością nie pozwalającym na spoczęcie chociaż na moment. Co dalej wykazują archiwa? Po jednym z charakterystyczniejszych początków jesteśmy w niesamowitym śnie Majów... Czy melodię z tego snu osobiście zaliczam do grupy tych kilku najlepszych motywów usłyszanych w całym swym życiu? Zdecydowanie tak! Niesamowite brzmienie z fazy końcowej nie nudzi się nawet po wielu latach. "Maian Dream" nie jest technicznie jakoś skomplikowany, ale nadrabia to cudownym klimatem. Jest to moim zdaniem jedna z najlepszych kompozycji w dziejach Astral Projection (chociaż za jej powstanie odpowiadał jedynie Avi Nissim).
Natomiast "Kabalah (New Age Mix)" to remix utworu, od którego zacząłem wgłębiać się w transowy świat. Dla mnie to utwór przełomowy, jeden z czynników, dla których między innymi piszę te słowa. A czy odnośnie samego utworu jest lepiej od oryginału? Chyba nie. Ale też nie mogło być gorzej (i tak bynajmniej nie jest). "Kabalah" w swej pierwotnej wersji miała ponadnaturalną moc - tutaj nic z tej mocy nie ubyło. W nowej wersji "Kabalah" dzieli się umownie na cztery części - cztery melodie, ta ostatnia jest całkowicie nowa. I pasuje do klimatu po prostu doskonale... Po wcześniejszych, dwóch perfekcyjnych utworach nadszedł czas na "tylko" bardzo dobry w tak znamienitym kontekście. Ten kontekst jest niezwykle ważny, bo gdyby nie on, to o każdej ścieżce tej płyty mówiłbym tylko, że jest fenomenalna i kropka. Gdy pierwszy raz słuchałem "Time Began With The Univese" (dawno, dawno temu), z tymże wersji podstawowej, to w ogóle nie przypadł mi do gustu. W miarę upływu czasu zrozumiałem niejako ten utwór i zmieniłem o nim kompletnie zdanie - na takie zdanie, o którym chyba mówić nikomu nie muszę, prawda? Co do remixu tego utworu: jest (świetnie) jak miało być (świetnie). To chyba najbardziej acidowy track płyty. O utworze "Utopia (Concept Mix)" powiem tyle tylko, iż trzyma bardzo wysoki poziom albumu, chociaż do najlepszych tutaj zawartych akt na pewno nie należy. Nie za bardzo wyczułem w nim zmiany w stosunku do pierwowzoru. Ostatnie dwa tracki to zwolnienie rytmu akcji (dotarliśmy do celu?). "Electronic" i "Ambience" najbliżej do "Still Dreaming (Anything Can Happen)" - nie ambient, nie chillout, tylko goa z jeszcze innego wymiaru. Cuda, które pokazują, że Astral Projection wyśmienicie sprawdza się w każdej konwencji goa.
Wiele osób zaczynało swój muzyczny trip w świecie goa od Astral Projection - grupy na pewno mającej największy wkład w rozwój tej specyficznej baśni, której narratorem jest trans. Na płycie "The Astral Files" jest kilka utworów, które przekonują do goa. Przekonują do tych emocji, gdyż same są ich najczystszą emanacją... Album "The Astral Files" kontynuuje ze wszech miar udane brzmienie zapoczątkowane już przez trzy wcześniejsze (z lat 1994-96) wydania wchodzące w skład "Trust In Trance". Jest rewelacyjnie sugestywny - pod względem atmosfery, genialnie transowy - pod względem melodii, i wspaniale dobry - pod każdym innym względem. Po latach może kłuć słuch prosta forma akt, jej nieskomplikowaność, czy trochę słaba z dzisiejszej perspektywy jakość dźwięku, lecz to wady wywołane wpływem chwili, która to chwila pragnie perfekcji w każdym aspekcie...

RB, 2005