Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) ATMOS - HEADCLEANER
Atmos - Headcleaner Wydawnictwo: Spiral Trax Records
Rok wydania: 2000

01. Fill The Hat
02. Average Beverage
03. Sonic Kipper
04. Cable Enable
05. Jimmy The Plate
06. Qualitat Im Quadrat
07. Scientific Coverup






Atmos to mój ulubiony artysty sceny psychedelic wśród tych, którzy mają polskie korzenie. Ani psytrance'owych aktów typu Tromesa, Big-Wigs, Kino Oko, ani psybientowych projektów Aural Planet, czy Sundial - nie cenię tak bardzo, jak właśnie muzyki ukrywającego się pod pseudonimem Atmos Balickiego. Jego "Headcleaner" to dla mnie sztandarowy przykład idealnego debiutu: nie tylko z powodu świetnej zawartości muzycznej, ale też z powodu wkroczenia na arenę całkiem nowego stylu. Obiektywnie patrząc, to jest to z perspektywy czasu jeden z najważniejszych krążków w dziejach progresywnego psytrance'u; zaś dla mnie, subiektywnie oczywiście, to najlepsza płyta w tej historii.

Prześledźmy teraz szczegółowiej tok "Headcleanera". Na płycie znajduje się siedem tracków: pięć o długości typowej dla psytrance'owych utworów i dwa bardzo długie (ponad trzynastominutowe produkcje to "Fill The Hat" oraz "Cable Enable"). Całość to ponad 72 minuty muzyki. Kompozycją pierwszą jest mój ulubiony utwór z tej płyty, czyli "Fill The Hat". "This is my magic eye, I can see what people thinking with this eye" - krótki monolog Rutgera Hauera z pewnego filmu wyśmienicie komponuje się z lekkimi, aksamitnymi, dość wolnymi dźwiękami tego utworu. Świetnie brzmi padowe tło; rewelacyjnie, majestatycznie płyną tu nuty melodii. "Average Beverage" to o wiele bardziej szorstki i o wiele mniej charyzmatyczny utwór od swego poprzednika, jest podejściem minimalistycznym. Track trzeci, "Sonic Kipper", jest pozbawiony typowych melodii; trudno sklasyfikować mi tę produkcję, acz nie oznacza to, że jest zła (tu absolutnie nie ma złych utworów). Najdłuższy track płyty to "Cable Enable" - ma strukturę w miarę podobną do "Fill The Hat", tyle że jest żwawszy, posiada dynamiczniejszy bass, i w jakimś stopniu przypomina mi oldschoolowe goa(!) w wykonaniu niemieckiej grupy X-dream. Wiodące cechy kompozycji "Jimmy The Plate", emocjonalnie bardzo niepokojącej, to niskotonowy bass i niejaka zabawa ze snare'ami; na uwagę zasługuje cudowny motyw przewodni - można odnieść wrażenie pobytu w opuszczonym statku kosmicznym. Ostatnie dwa tracki są jednak w miarę optymistyczne. "Qualitat Im Quadrat" to utwór wyprodukowany przy współpracy z Henrikiem Jonssonem. W aspekcie muzycznym wyróżnia tę kompozycję bezustanna dynamika i otwartość (efekt delayów i reverbów), z kolei w drugiej części - pojawienie się przyjemnego pada i równie przyjemnej melodystyki. Całość generalnie ma poranną formułę. Ostatnia ścieżka płyty została przeznaczona na wolny, chilloutowy "Scientific Coverup" i jest to znakomite zwieńczenie klimatu "Headcleanera": przyjemne dźwięki ze świetną melodią w roli głównej, drugoplanową perkusją oraz jak zawsze adekwatnym do tego wszystkiego bassem - jestem pod wrażeniem, że klimat swej muzyki Atmos potrafił umieścić również w utworze tego typu.

Jak zaznaczyłem mocno na wstępie: doskonały, przełomowy album. Dopowiem więcej: od czasu wymarcia goa, a to datuję symbolicznie na rok 2000, jest to jeden z kilku najlepszych psytrance'owych krążków, jakie pojawiły się od tamtej pory. Jest to album nieodgadniony, tajemniczy, hipnotyczny. Świetnie nadaje się na słuchowisko w czasie jazdy samochodem, to chyba mój ulubiony album w tej specyficznej kategorii. I chociaż z drugiej strony czasem wydawać się może monotonny i nudny, to już taki urok "Headcleanera".

ocena 5/5
RB, listopad 2006