Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) Cell - Phonic Peace
Cell - Phonic Peace Wydawnictwo: Indica Music
Rok wydania: 2005

01. Sensitiv' Garden
02. Mister Ayatih
03. Zaz
04. Magic Karma
05. Soon
06. Lord Of Silk
07. White Call
08. Phonic Peace For Tibet
09. Orange




Cell to projekt francuskiego muzyka Alexandre'a Scheffera. Przed pojawieniem się albumu zatytułowanego "Phonic Peace", był autorem kilkunastu kompozycji, które szybko ugruntowały jego reputację w pozycji jednego z najbardziej obiecujących artystów ogólno pojętej sceny chilloutu; Cell to na przykład stały gość uznanych kompilacji Ultimae Records. Jego debiutancki album wydała Indica Music - to pierwszy album i druga płyta w ogóle w płytotece tego włoskiego labela. Dość nieoczekiwanie jednak, również dla mnie, Alex na "Phonic Peace" zaprezentował kompozycje w stylu etniczno-orientalnym. Co więcej: w kierunek ten zwrócił się krokiem radykalnym.

Nie ma na tej płycie złych utworów, są co najmniej dobre - dwa spośród nich, te ostatnie, są nawet cudowne. Ale prześledźmy zawartość "Phonic Peace" zgodnie z tracklistą. Utwór pierwszy, "Sensitiv' Garden", to podróż w stylistyce ambientu. Paradoksalnie jest to podróż i spokojna i dynamiczna. Nie ma tu wyraźnej ekspresji - po prostu płyniemy wraz z wieloma drugoplanowymi motywami. Ścieżka druga zawiera najdłuższą kompozycja na płycie, trwającą blisko jedenaście i pół minuty. Początkowe nuty "Mister Ayatih" są emocjonalnie bardzo niepokojące. Następnie atmosfera staje się w niej bardziej jednoznaczna: mistyczna (tą mistyką nasiąknięte są zresztą bez mała wszystkie tracki). Mamy tu sporo wokali, kroczące tempo i pradawną, tajemniczą atmosferę. Utwór trzeci - "Zaz" - zawiera wokale i azjatycki klimat doprawiony wizualizacjami jakiegoś rytuału. "Magic Karma" jest dość podobnym utwórem, mamy tu jednak więcej melodii i perkusji. Całość ma wymiar oczekiwania. Z kolei "Soon" to downtempo z charakterystycznym fletowym motywem. Ten utwór jest jak zachód słońca. Kompozycji szóstej, zatytułowanej "Lord Of Silk", równie dynamicznej, przewodzi bogata etniczna perkusja i pad. Ciekawego kolorytu dodają tu na początku i końcu sample deszczu. Z kolei "White Call" to uptempo. Jest to kompozycja nostalgii oraz smutku zakorzeniona w acidowych dźwiękach. Ten track można uznać za cellowe goa. Spokojny, sentymentalny, magiczny - taki z kolei jawi mi się przedostatni utwór. Nazwa - "Phonic Peace For Tibet" - odzwierciedla atmosferę tego tracka. Przepiękna kompozycja: błoga, radosna, chwytająca ze serce. Kobiece wokale pięknie się tu komponują z subtelnymi dźwiękami wzruszenia. Natomiast kompozycję ostatnią, "Orange", kreuje sentymentalna melodystyka i narastająca drum'n'bassowa perkusja. Jest to kolejna przepiękna kompozycja z wokalami; tym razem tło, z początku niemalże uśpione, w końcówce jest bardzo ożywione.

"Phonic Peace" to bardzo dobra płyta. Alex wykreował album przenoszący w starożytne czasy. Chwilami można się poczuć jak we wnętrzach piramid, gdzie płomienie pochodni odkrywają przed nami jej zagadkowe czeluścia. W innym momencie jesteśmy obecni na pokazach tańca brzucha w dalekich Indiach. Takich dosadnych scen jest tu więcej. Paradoksalnie jednak w tym wyrafinowanym świecie sztucznie brzmią wokale: są zsamplowane oraz bardzo często loopowane. Same z siebie wokale brzmią przyjemnie, lecz niesmak pozostaje. Jeśli chodzi o wady to chyba to jedyna, która pozostaje w pamięci na dłużej po styczności z "Phonic Peace".

ocena 4/5
RB, grudzień 2006