Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) Dark Soho - Combustion
Dark Soho - Combustion Wydawnictwo: Alchemy Records
Rok wydania: 2002

01. The New Age
02. D.M.I.S.H.
03. The 14th
04. Kerberos
05. Noise 6
06. Combustion
07. Save Me God (Rmx)
08. The H
09. My Wish
10. Uring Saracoma (Video)



Pierwszy krążek Dark Soho z wielkim hukiem wdarł się do elity najlepszych psytrance'owych albumów początku XXI wieku. "Sun Spot" (a raczej jego zremasterowana edycja) to jeden z wyznaczników tego, jak powinien dobrze brzmieć styl nazwany dark psytrance'em. (Choć ów "dark psytrance" nijak ma się do aktualnego dark psytrance'u i ten dawny "dark psytrance" to dziś już po prostu psytrance). Gotyckie zapożyczenia to jedna z najbardziej charakterystycznych cech Dark Soho, która na ich drugim albumie, recenzowanym w tym miejscu "Combustion", została znacznie bardziej przez muzyków z Izraelu wyeksponowana. To oczywiście dobra nowina, lecz dość nieoczekiwanie artyści zapędzili się także w róg psytrance'owego ringu, a to przez to, że popełnili grzech zaniechania: zamiast wyznaczenia sobie nowego, trudniejszego do zrealizowania celu, panowie poszli w stronę utartych przez siebie schematów, które na tej płycie nie opuszczają większości ich tracków. Pytanie jest więc w tym kulminacyjnym momencie takie: czy "Combustion" obroni się przed nokautującym ciosem ukazując zalety, czy też padnie od ostatecznego uderzenia odsłaniając wady?

Pierwsza kompozycja zapowiada "nową erę" (nawiasem mówiąc część ruchu New Age zapowiada koniec świata na rok 2012). Traktując tytuł ironicznie stwierdzę złośliwie, że Dark Soho otworzyło nową erę schematyzmu w swej twórczości. Ale porzućmy już żarty i przejdźmy do sedna. Utwór ten zawiera świetne, gotyckie melodie wyjęte żywcem z horroru. Standard w przypadku Dark Soho, lecz niektóre motywy są tu lepsze niż w przypadku poprzedniego albumu grupy i są jednymi z lepszych zawartych na całej płycie "Combustion". Następnie mamy "D.M.I.S.H." - jest to skrót od "Dark Moon In Stonehage". Stonehage to mieszcząca się w Anglii pozostałość po dawnej kulturze pogańskiej; są to ułożone w charakterystyczny sposób wielkie głazy (chyba każdy je widział na zdjęciach czy filmach). Utwór o tej nazwie niestety powiela schemat poprzedniego utworu, czyli: gotyk, psytrance, gotyk + psytrance, psytrance, finalny gotyk + psytrance, gotyk. Tak to obrazowo wygląda. Słucha się przyjemnie, lecz po pewnym czasie zaczyna nużyć. Utwór trzeci, "The 14th", jest też tym samym cukierkiem co "The New Age", ale w innym opakowaniu. Melodie są wspaniałe. Słucha się tego bardzo, bardzo przyjemnie. Z kolei do tracka czwartego, zatytułowanego "Kerberos", mam szczególny sentyment, gdyż to jeden z pierwszych utworów Dark Soho jakie usłyszałem i które naturalnie przekonały mnie do tej grupy i tego stylu psytrance'u. Na uwagę zasługuję tu wstęp: jest bardzo poranny - wyobraźcie sobie dworzec kolejowy o wczesnym świcie. Cisza, z dala nadjeżdża pociąg - klimat świetny. Złego słowa nie powiem o melodystyce, która wciąż trzyma mnie w swych ryzach przyjemności. Schemat o którym trąbie od początku jest tutaj naturalnie zachowany.

"Noise 6" to w aspekcie technicznym kopia "D.M.I.S.H.", tylko że bardziej ostra, szorstka i z dudniącym bassem a'la techno. Następnie mamy kompozycję tytułową. Melodie są tu pompatyczne i optymistycznie nastrajające oraz - wielka zmiana - dochodzą dopiero w drugiej połowie tracka. W przypadku kolejnej produkcji, remixu "Save Me God", mamy lekkie załamanie schematu, gdyż jest tu pełnoprawny wokal - niczym wyjęty z jakiejś gotyckiej, rockowej piosenki (może to podstawa pierwowzoru?). Eksperyment udał się moim zdaniem. "The H" to kolejny wyłam z narzuconego sobie schematu: tym razem psytrance przejmuje pałeczkę lidera i gotyk tylko asystuje w podróży po krainie umarłych. Takie odnoszę przynajmniej wrażenie. Ostatni natomiast utwór albumu "Combustion" to "My Wish" i trwa on niestety tylko nieco ponad pięć i pół minuty. Niestety? Więc czymże jest "My Wish"? Jest otóż gitarowym, sentymentalnym, wolnym, pięknym, jesiennym pożegnaniem. Tu muzycy zaskoczyli w jak najbardziej pozytywny i nieschematyczny sposób. I to już koniec albumu, chociaż mamy jeszcze ścieżkę z remixem (w postaci video) znanego z debiutanckiego krążka "Sun Spot" utworu "Uine Saracomm", acz tutaj jego nazwa to "Uring Saracoma". Kto wielbi wcześniejszą wersję, ten wielbił będzie tę wersję. Nastawiony na niezapomnianą melodystykę remix jest po prostu tym, czym miał być, chyba nikt się nie zawiedzie - a dopowiem nawet, że końcowa gitarowa melodia tak pozytywnie nastraja, że chce się jej słuchać i słuchać i słuchać...

Trochę podśmiewałem się z tego albumu Dark Soho, ale mam już pewien dystans do tej płyty. Bez wątpienia nie jest tym, czym miałem nadzieję, że będzie. Izraelczycy utarli sobie schemat, który brzmi przyjemnie do czasu kilkunastego przesłuchania, a potem? Zostaje powrót do płyty tylko co pewien czas, by przypomnieć sobie te wspaniałe gotyckie motywy, które Dark Soho konstruuje w doskonały sposób, a poza tym... to w końcu Dark Soho jakie się uwielbia. Z gitarowymi riffami, chórami, siłą i mrocznym klimatem. Dzięki temu w mojej ocenie album "Combustion" nie tylko broni się w narożniku, ale i wyprowadza kontry, zaś ostatecznie wygrywa w tym psytrance'owym pojedynku ze swoimi słabościami jednogłośnie na punkty.

ocena 4/5
RB, październik 2006