
Wydawnictwo: Alchemy Records
Rok wydania: 2004
01. Non Stop To Nowhere
02. Light In The Dark
03. Alien Scream
04. The Toy
05. Long Way Home
06. Away
07. Magic
08. All The Brightness
09. Peace Of Mind
"Light In The Dark" to trzeci i ostatni jak do tej pory album izraelskiej grupy Dark Soho. Po jego wydaniu, w angielskim Alchemy Records, o projekcie słuch praktycznie zaginął. Czy Dark Soho nadal istnieje? Odpowiedź na to pytanie wydaje się być negatywna, wszak nawet ich oficjalna witryna jest od roku nieaktualizowana. Już w przypadku tego krążka Ze'ev Dukeman, wcześniej stały członek grupy, tylko gościnnie uczestniczył w budowie albumu. Tak więc jest to głównie dzieło Boxera Sagiva i Omera Kadosha (aka Rizo). Przyszłość, czy raczej teraźniejszość, Dark Soho jest niejasna. Za to teraz mamy przyjemność prześledzić historię najnowszą projektu w postaci "Light In The Dark".
Pierwszy track, "Non Stop To Nowhere", rozpoczyna się bardzo gitarowo. Z czasem jego nowym elementem staje się rockowa perkusja, by następnie wszystko w nim przeszło w stadium nowego nurtu psytrance'u, czyli full-onu. Utwór ten mnie bardzo pozytywnie zaskoczył: nie jestem zwolennikiem full-onu, ale gitarowe motywy z niemrocznymi, lekkimi, funkującymi melodiami z początku brzmią rześko w świecie Dark Soho i to jest główna zaleta pierwszej ścieżki płyty. Następnym utworem jest tytułowy "Light In The Dark": od początku do końca jest to full-on, ale uważam, że full-on czym starszy tym z proporcją lepszy. Rok 2004 to nie rok 2006. Kompozycja jest bardzo dobra, chociaż w całości wyzbyta dawnego charakteru Dark Soho. "Alien Cream" to utwór trzeci na trackliście, lecz pierwszy zawierający dawny design klimatu muzyki grupy. Niemniej ogólnym poziomem daleko mu na pewno do starszych dokonań. Kolejny "The Toy" to czysty full-on. Mnie w ogóle nieimponujący w tym przypadku, bo zbyt klubowy.
Tytuł "Long Way Home" to oczywiście odniesienie do znanego filmowego motywu, który jest tu obecny. Remix (chociaż remix to może semantyczne nadużycie) Dark Soho nie wywarł na mnie wrażenia. O ile konstrukcja tracka przypomina tę z "Combustion", to nie przepadam za wspomnianym motywem, który na dodatek irytuje tym, że jest zdecydowanie za głośny w porównaniu z resztą dźwięków. Track szósty został natomiast przeznaczony na bardzo dobry, gotycko-full-onowy "Away". Utwór kolejny - "Magic" - to typowy full-on, którego receptura to proste linie melodii plus kilka psychedelicznych dźwięków plus niewyróżniający się nigdy bass plus skomplikowana jak budowa cepa perkusja. Przedostatni "All The Brightness" jest utworem w stylu "Non Stop To Nowhere", czyli wyróżniającym się przykładem na to, że Dark Soho potrafi odnaleźć się w innych realiach niż full-on. Track dziewiąty, "Peace Of Mind", to track świetny. Nie jest to dynamiczny psytrance, tylko w miarę spokojny chillout: melodyjny, przyjemny, sitarowy. To chyba tu najlepsza kompozycja.
Znając twórczość Dark Soho jak własną kieszeń nieźle się dziwiłem przesłuchując pierwszy raz ten krążek. Niestety - także ich zaraził wirus full-onu, mimo że tworzą w Wielkiej Brytanii, a nie w Izraelu (widocznie full-on nie zna granic... w tym przypadku to smutny fakt). Nie jestem jak widać w dobrym humorze z tego powodu. No cóż. Projekt miał swój styl i bronię tylko tego stylu właśnie. Wbrew pozorom nie winię full-onu... Pewnych walorów temu albumowi odmówić nie można, szkoda tylko, że tytułowym "światłem w mroku" okazał się full-on, a nie na przykład dubowy styl "Peace Of Mind".

RB, październik 2006
|