Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 17/06/07) Divinorum - Lemon Flavored Kiss
Divinorum - Lemon Flavored Kiss Wydawnictwo: Synergetic Records
Rok wydania: 2005

01. Genesis
02. Dragonfly
03. Lemon Flavored Kiss
04. Promise
05. Mar
06. DNA
07. As A Fairy Fale
08. No Puedo Recordar
09. Destino
10. Recuerdos
11. Sunshine
12. Chill Beans
13. Landscape

Divinorum to projekt meksykańskiego artysty Raula Islasa. Muzyk ten tworzy również jako Smuhg, ma na tym koncie full-onowy krążek o nazwie "Balam". Jednakże w Divinorum kieruje się Raul w zdecydowanie inne rejony dźwięków, w dźwięki chilloutowe. Jego premierowy w tym spektrum brzmień album o nazwie "Lemon Flavored Kiss" wydał w 2005 roku austriacki label Synergetic Records.

Płyta prezentuje bardzo zróżnicowane utwory. "Genesis" to dynamiczny i przestrzenny wstęp. "Dragonfly" to prosty house'owy track o chilloutowej ekspresji. Kompozycja tytułowa - "Lemon Flavored Kiss" - to sentymentalny obraz padającego deszczu podczas naszych letnich wakacji. Trąbka, pianino, gitara, pady - wszystko to zostało pięknie zawarte w tym właśnie tracku. Utwór czwarty na płycie to "Promise", czyli optymizm w niewyszukanej formie house'u, kolejny "Mar" posiada większą dozę optymizmu - obydwa te dwa tracki cechuje również świszczący w oddali smutek. Następnie mamy ścieżkę zatytułowaną "DNA". To moja ulubiona kompozycja z tego albumu. Motywem przewodnim jest tu chaotyczna na pozór melodia pianina. Ma ona swój niewątpliwy wdzięk, której wyraz to pożegnanie. Kolejne trzy utwory to marzycielski "As A Fairy Fale", usypiający "No Puedo Recordar" i podwodny "Destino". Żwawsze wakacyjne klimaty mamy z kolei w utworze dziesiątym o nazwie "Recuerdos". Natomiast "Sunshine" to uptempowy "słońce, plaża, palmy i my" w bardzo prostej konstrukcji. Przedostatnim utworem jest żywiołowy "Chill Beans" zawierający dynamiczną perkusję i niejednoznaczną atmosferę. Ostatni trzynasty track na krążku to zawierający sample natury (ptaki, ulewy) "Landscape" - piękny, nostalgiczny ambient.

"Lemon Flavored Kiss" to album niewątpliwie dobry. Meksykanin postarał się o koktajl plażowego chilloutu. Na przestrzeni blisko 79 minut mamy wiosenno-letnie dźwięki, wśród których niekiedy grzmią emocje melancholii. Całość jest przyjemna, choć nieskomplikowana - w czym tkwi największa wada tego albumu. Można odpocząć przy tych dźwiękach, lecz chwilami wydają się stanowczo zbyt proste.

ocena 3/5
RB, czerwiec 2007