
Wydawnictwo: Chillcode Music
Rok wydania: 2005
01. Aranyanyara - The Ouverture
02. Timeless E.S.P. (Ott's New Wasserboxer Mix)
03. Pagan Dream Machine (Vibrasphere Remix)
04. Without Thought (Youth Remix)
05. Ground Luminosity (Ott's New Yoghurt Loom Mix)
06. Timeless E.S.P.
07. Without Thought
08. Aranyanyara (Abakus Remix)
09. Spaced (Shulman Remix)
Po dwóch cudownych albumach grupa Entheogenic przygotowała, przy współpracy z kilkoma znanymi projektami tej samej branży, płytę będącą niczym innym, jak właśnie tytułowym "Dialogiem mówców". Do entheogenicznego świata zawitali: Ott (pseudonim brytyjskiego muzyka), Vibrasphere (Szwedzi: Rickard Berglof, Robert Elster), Youth (Brytyjczyk Martin Glover), Abakus (Brytyjczyk Russell Davies) i Shulman (Izraelczycy: Omri Harpraz, Yaniv Shulman). Wszyscy z nich dostali szansę wypowiedzenia się na temat twórczości Piersa Oak-Rhinda oraz Helmuta Glavara. Gospodarze albumu skomponowali trzy nowe utwory, a goście dokonali ich rewizji, co więcej - goście przyjrzeli się także trójce utworów znanych z poprzedniego albumu Entheogenic - "Spontaneous Illumination". Wszystko to zostało opublikowane w formie płyty kompaktowej przez niemieckie Chillcode Music w 2005 roku... Tak się złożyło, że ja - zakochany w brzmieniu Entheogenic od zaledwie jednego przesłuchania kompozycji "Walk On Air" z kompilacji "Quality Relaxation" - rozpocząłem badania ich wszystkich wydań od tej właśnie płyty.
Wyjątkowo nie będę wedle kolejności tracklisty opisywał następujących po sobie kompozycji, lecz zajmę się grupami tracków danych artystów. Na początku zajmę się naturalnie gospodarzami - projektem Entheogenic. Na "Dialogue Of The Speakers", jak już wspomniałem, mamy trzy nowe utwory grupy. "Aranyanyara - The Ouverture" (#01.) to najlepszy track spośród nich. Generalnie ścieżka ta jest też chyba najlepsza z całej dziewiątki. Na taką ocenę wpływa doskonała melodystyka i pewna doza spokoju (świetna na wstęp albumu: wciągająca w dalsze epizody). "Timeless E.S.P." (#06.) przypomina konstrukcją typowy utwór z poprzedniego krążka duetu, acz nie jest tak brawurowy i epicki. Natomiast "Without Thought" (#07.) przenosi w świat praktycznie wyzbyty psychedelii "Spontaneous Illumination"; utwór ten kojarzy mi się z zachodem słońca. Kompozycje Entheogenic na pewno nie zawiodły. Przypatrzmy się ich remixom. Zacznijmy od Abakusa (#08.): stała rytmika na 4/4, monotonia (w tym przypadku to plus), gitarowe motywy; bardzo spokojny to utwór, bardzo zmieniony w stosunku do pierwowzoru. Z kolei remix w wykonaniu Otta (#02.) to takie połączenie jego stylu ze stylem Entheogenic, jakie tylko można sobie wyobrazić. Jest dość spokojnie, mamy ottową perkusję i charakterystyczne dźwięki podstawowej wersji "Timeless E.S.P.". Zaś nowa koncepcja "Without Thought" w wykonaniu Youtha (#04.) jest wolniejsza i mniej skupiająca się na melodystyce. Pierwsza grupa remixów jest przyjemna, sympatyczna, acz nie posiada kompozycji nad wyraz wybijającej się. Czas teraz na remixy utworów z drugiego krążka Entheogenic. Pierwszy tego typu remix na trackliście wykonany jest przez Vibrasphere (#03.). Szkoda, że projekt ten nie zdecydował się na większy angaż typowego dla siebie stylu, brzmiałoby jeszcze bardziej różnorodnie, a jest stosunkowo blisko oryginału. Jedyny artysta, który wykonał dwa remixy na tej płycie, Ott, w drugim przypadku (#05.) zdecydował się na podobny angaż swego stylu. To najbardziej psychedeliczny utwór albumu. Czas teraz na nową wersję ostatniej scieżki "Spontaneous Illumination". Wykonał ją Shulman (#09.) - i śmiało można rzec, że to najlepszy remix zawarty na płycie. Projekt tchnął nowe życie w "Spaced" - główna melodystyka remixu doskonale odzwierciedla zmierzanie do końca, usypianie.
Gdy pierwszy raz zobaczyłem okładkę, to w ogóle nie przypadła mi do gustu. Teraz uważam ją za świetną. Coś w niej jest. Zupełnie jak w tym trzecim albumie Entheogenic - coś w nim jest. Tego dialogu chce się słuchać. I choć nie ma tu donośnej psychedelii, to nie szkodzi. I tak jest dobrze - ba! Jest świetnie! W przypadkach tego typu płyt, mówiąc wprost: kompilacji, kluczowe jest zgranie w jak najbardziej jednolitą, a przy tym paradoksalnie - różną całość. Mamy na płycie obydwa z tych pragnień: brzmienie Entheogenic poddane zminimalizowaniu psychedelii (jednolitość), i brzmienie Entheogenic widziane przez formy typowe dla remixerów (różnorodność). Jest to płyta wspaniała, acz w rankingu płyt Entheogenic znajduje się w mojej ocenie na najniższym stopniu podium, na trzecim miejscu. Co oznacza, ni mniej ni więcej, tylko to, że jest "Dialogue Of The Speakers" najgorszą z trzech pierwszych płyt Entheogenic. I tylko to.

RB, grudzień 2006