
Wydawnictwo: 3D Vision Records
Rok wydania: 2002
01. Level One
02. Light Ocean Blue
03. We Are One
04. Beyond Zero
05. Astral Cave
06. Liquid Universe
07. Yage
08. Earth Song
09. Absolute Love
Entheogenic to projekt Helmuta Glavara i Piersa Oak-Rhinda. Ich pierwszy album to płyta nazwana tak samo, jak ich grupa, czyli "Entheogenic". Krążek ten ukazał się we francuskim labelu 3D Vision, choć wytwórnia ta nie wydała nigdy wcześniej albumu z materiałem chilloutowym - a w zakresie tego typu dźwięków swą twórczość zaprezentował wspomniany, austriacko-angielski duet. Płyta zawiera dziewięć ścieżek, łącznie trwających równe 70 minut. Nie będę recenzował poszczególnych utworów, gdyż... brak mi po prostu słów na ich opis. Mamy tu do bowiem czynienia z wydaniem przełomowym, kamieniem milowym, rewolucją w psybiencie!
Brzmienie Entheogenic jest etniczne. Na uwagę zwraca fakt, iż jej perkusji nie da się poddać sztywnym prawom typu "na 4/4". Jedynie hi-hatsy są regularnym towarzyszem podróży przez ten album, to one regulują szybkość całej reszty dźwięków - że tak się troszkę tajemniczo wyrażę. Pozostałe elementy perkusji dochodzą wtedy, gdy trzeba (nie są tak wyolbrzymione jak hi-hatsy). Myślę, że pod tym względem, tzn. architektury perkusji, panowie dopracowali album do perfekcji. Następna stała składowa muzyki - bass - jest bardzo silny, łatwo odczuwalny i w zasadzie ten sam przez cały czas (mam na myśli jego wydźwięk, nie linie). Bardzo ważne są tu wokale, które ewidentnie ubarwiają ten modernistyczno-plemienny świat. Tu dochodzę do bodaj najznamienitszego aspektu muzyki Entheogenic, elementu nowoczesności, przyszłości - melodii. Syntezator doń użyty jest wciąż ten sam, posiada ten sam wydźwięk (tak jak w przypadku bassu). Ale gigantyczne brawa należą się muzykom za ich linie: są unikalne, mają swój charakter, są psychedeliczne. Jeśli natomiast mowa o pozostałych elementach technicznych to mamy też i konwencjonalne instrumenty, i choć jest ich stosunkowo mało, to stanowią one przyprawę doprawiającą ostateczny kształt tego albumu. Krążek obfituje również w pady i mnóstwo sampli trudno dostrzegalnych za pierwszym razem. Wszystko to jest cudowne i logicznie poskładane. Zdanie jeszcze na koniec o tempie: dosadne, wręcz obłędne jak na chillout, ale to przecież psybient!
Czas najwyższy przejść do warstwy emocji tych dźwięków. W tym momencie mam w głowie chaos. Nawet, jeśli słyszę dźwięki Entheogenic, to nie wiem jak je właściwie opisać. Nie co dzień mi się to zdarza. Być może brak mi weny w tej chwili, lecz ilekroć myślę na ten temat - czy to tydzień, czy kilka miesięcy wcześniej - to nadal nie potrafię dojść do jasnej konkluzji. Tak czy inaczej postaram się nakreślić atmosferę Entheogenic. Prawdopodobnie dlatego odczuwam chaos, gdyż poniekąd chaotyczna jest muzyka Entheogenic. Przenosi słuchacza w świat będący jednocześnie odbiciem kilku światów. Każda kompozycja ma jednak swój znak rozpoznawczy, jak przepiękny kobiecy wokal w "Light Ocean Blue", czy sentymentalny motyw zagrany na fortepianie w "Astral Cave". Synteza tych wszystkich elementów o których wspomniałem też w poprzednim akapicie sprawia, że to bez wątpienia świat oryginalny i tak odkrywczy, jak odkrywcze mogą być tylko muzyczne światy genialnych artystów. Ciekaw jestem, co było inspiracją Helmuta i Piersa do utworzenia takiego stylu. Entheogenicy transportują w różne rejony doznań. Cały czas jest to jednak niebywałe szczęście. Jest tu tyle rzeczy do zobaczenia oczami wyobraźni, iż można tylko się z tego powodu radować.
"Entheogenic" w świecie psybientu okazał się pierwszym wielkim albumem od czasu wydań mistrzowskiego Shpongle (duetu Raja Ram - Simon Posford). Nikt się nie spodziewał, iż muzycy w debiucie staną się natychmiast potęgą sceny (może oprócz właścicieli 3D Vision, którzy postanowili wydać ich płytę z precedensowym, w porównaniu z ich profilem, materiałem). "Entheogenic" to moim zdaniem fenomenalny album, jeden z najlepszych w dziedzinie psychedelicznego chilloutu. Świetne aranżacje, doskonała produkcja, perfekcyjna jakość dźwięku - to wszystko stanie się stałym elementem również późniejszej twórczości tego wyjątkowego projektu. Polecam każdemu. Dziękuję - Entheogenic.

RB, grudzień 2006