Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) Essential Trip - Trip To Inner Self
Essential Trip - Trip To Inner Self Wydawnictwo: Kagdila Records
Rok wydania: 2004

01. Terra Nova
02. So High
03. New Born Feeling
04. Terra Nova (Henry M. Relaxation Version)
05. Missing Home
06. A Half Year Of Solitude
07. The Last Minute Of This Life
08. The Machine (Outro)





Już po pierwszym przesłuchaniu zauważyłem, że z tracklistą jest coś nietak. Otóż to czwarty track jest niezaprzeczalnym remixem utworu "TerraNova", a nie, jak napisano na okładce, trzecia ścieżka. Błędów jest znacznie więcej, bo nie zgadzają się również czasy trwania ścieżek. Po przeanalizowaniu sytuacji doszedłem do wniosku, że prawidłowa tracklista wygląda tak, jak powyżej - chociaż mam stuprocentową pewność jedynie do 1, 4, 7 i 8 nagrania. Ponadto na okładce albumu napisano, że został wydany w 2003 roku, lecz w rzeczywistości ukazał się on w roku kolejnym. Ale przejdźmy już do muzyki.

"Trip To Inner Self" to bardzo przyjemna dla umysłu podróż w spokojnych barwach optymizmu i sentymentalizmu. Odpowiedzialny za ten album rosyjsko-izraelsko-niemiecki kwartet w składzie: Denis "MonoXide" Kosyrev, Ilya "Spectre" Soloviev, Henry "Henry M." Manashirov oraz Ronald "Duck" Duck zadebiutował z ciekawym materiałem. Osiem tracków składających się na godzinny trip ma wyrównany poziom, aczkolwiek dwie kompozycje wybijają się z tego grona - mianowicie "TerraNova" oraz "The Last Minute Of This Life". Klimat albumu krąży wokół niezamieszkanej przez ludzi wyspy, gdzieś wysoko, ponad letnimi obłokami chmur. W szczegółach zaś to wygląda tak...

"TerraNova" jest dynamicznym i rozbudowanym pod względem natężenia dźwięków utworem rozpoczynającym album. Jego największą zaletą jest wspaniały chór, którego melodię samemu chce się nucić jeszcze długo po wyłączeniu kompaktu. W sumie jest bardzo klimatyczną, cudowną kompozycją. Track drugi jest z kolei spokojny, lekki, płynący; w aspekcie technicznym cechuje się silną rolą bassu. Następne nagranie ma sentymentalny charakter, a to za przyczyną smutnej melodii z lekką nutką nadziei w sobie; również i tutaj bass stanowi podporę dla reszty dźwięków. Czwarty track to remix w leniwych, jak sama nazwa wskazuje - relaksujących, barwach. Klimat w następnym utworze jest z kolei trochę żywszy i generalnie dość pogodny. Szósty track jest bodaj najsłabszym utworem na tej płycie, chociaż w jego tle przygrywa miły chór i fortepian. "The Last Minute Of This Life" to natomiast ta druga, przecudowna kompozycja. W stosunkowo szybki sposób przenosi ona słuchacza na grunt bogactwa, chwilami przepychu, pięknych dźwięków, świetnych melodii. Jest to jedyny utwór, w czasie którego atmosfera ma dwa oblicza (jednak w żadnym wypadku nie świadczy to o spadku jakości). Ostatni utwór sugeruje, jako byśmy się znaleźli w maszynie czasu i cały czas się przenosili w nieznane. To jedyny utwór posiadający przemysłową atmosferę, jakby zagłady nad miejscem, w którym byliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt minut. Ostatni track jest niestety krótki, a szkoda.

Znakomite, głównie oszczędne aranżacje, perfekcyjny mastering, dźwięk zawierający nie tylko te syntetyczne, ale i konwencjonalne, naturalne swe odmiany (głównie fortepianu), aksamitne pady w nie za dużych ilościach oraz jak najbardziej adekwatna do tego wszystkiego perkusja. To główne cechy tego krążka, a wady? Rysą jest jego monotonia oraz brak wyuzdanych, nietypowych rozwiązań. Najgorsze jest jednak to, że... całość trwa tylko niespełna godzinę, a tak bardzo chciałoby się więcej, i więcej, i więcej. Reasumując: styl Essential Trip ma swój charakter. Naprawdę warto posłuchać.

ocena 4/5
RB, kwiecień 2006