
Wydawnictwo: Iboga Records
Rok wydania: 2007
01. Surprise, So Nice
02. So Called Life
03. 4 Outputs
04. Beer, Drugs And Hookers
05. Calm Reality
06. Killer (Feat. Dualsnug)
07. Kick Bas
08. One
09. Sit Back, Relax
10. Hyper Space
Gaudium to projekt pochodzących ze Szwecji muzyków Denisa Bajramovskiego oraz Andreasa Wennerskolda. Na scenę progresywnych dźwięków wkroczyli w 2005 roku wraz z albumem "Nordic Nature" wydanym w Spiral Trax Records. Ich najnowszy album pt. "So Called Life" wydała Iboga Records.
Za wyjątkiem chilloutowego "Sit Back, Relax" - który swoją drogą jest niezłym dubem, choć dziwnie usadowionym na przedostatniej ścieżce - mamy tu dziewięć progresywnych, klubowych tracków, które można podzielić na dwie grupy. W zasadzie sytuacja przedstawia się w ten sposób, że czym dalszy track, tym lepszy. Granicę pierwszej grupy stanowi ścieżka szósta - do tego momentu mamy kompozycje porywające tylko chwilami, na pewno nie charyzmatyczne. Można rzec: to się już słyszało. Niestety fatalnie wygląda kwestia linii melodii. Można odnieść wrażenie, jakoby muzycy Ibogi używali linii jedynie z jakiegoś odosobnionego, dostępnego tylko dla Ibogi banku. To właśnie przez to płyty Ibogi są dość nudne - wychodzą w hurtowych ilościach nie różniąc się od siebie, z czego wychodzi jasna konkluzja: to już przedstawiały. Ciekawe jest jednak to, że czasem artyści modyfikują swój styl, gdyż np. "One" (już mowa oczywiście o drugiej grupie utworów) posiada ożywiającą acidową linię, zaś ogólny jego wydźwięk jest na pewno nie tak już klubowy. To samo tyczy się kosmicznego "Hyper Space", zawierającego świetne tło w postaci krótkiej linii syntezatora, która pracuje mechanicznie niczym tłok. Do tych indywiduów dodać warto też bardzo energetyczny "Kick Bas"; zwłaszcza finalna faza jest tu bardzo sprawnie skonstruowana.
Brak oryginalności w kontekście innych progresywów, co szczególnie słychać w kompozycjach z pierwszych sześciu ścieżek, to wada numer jeden tej płyty. Nie ma tu nawet odrobiny ewolucji. Wszystko wykonano zgodnie z prawidłami progresywów A.D. 2007. Nie ominę elementów klubowych tam zawartych: melodia wchodząca w 5:31 w "4 Outputs" jest tak prostacka, że aż trudno ją inaczej opisać. Jest dosłownie euro trance'owa. Z drugiej strony jest to płyta, która posiada nawet trochę dźwięków właściwych dla starszych progresywów, dźwięków, które można podpisać przedrostkiem psy-.
Tak to bywa z tym wydawnictwem, że jego produkcje są jednocześnie wykonane absolutnie dobrze. Lecz są to klony. Aktualna muzyka Ibogi to mezalians progresywnego trance'u z house'em, na dodatek wykonanego z klubową energią. Jeśli to lubisz - album ci się spodoba, jak inne wypuszczone z domu Ibogi w dzisiejszym czasie. Jeśli tego nie lubisz - spróbuj poszukać czegoś w początkowych dokonaniach tego wydawnictwa, bo to właśnie tam znajdują się argumenty za tym, moja opinia, że to świetny label. Jednak mimo wszystko, z uwagi na nie tak lubieżną klubowość, uważam, że ten akurat album jest dobry.

RB, wrzesień 2007
|