Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) GUY SEBBAG AND GAL CARMY - IN TRANCE
Guy Sebbag And Gal Carmy - In Trance Wydawnictwo: Papaya Records
Rok wydania: 1995

01. The Golden Way
02. Over Seas
03. Sorceress Fete
04. Kashmir
05. Velvet Button
06. Winner Riff
07. Vacuum Planet
08. Guadaloop (The Golden Way Ambient Remix)





Po odejściu z legendarnej izraelskiej grupy Astral Projection, Guy Sebbag rozpoczął muzyczną karierę pod własnym nazwiskiem. Nad swym pierwszym albumem pracował on razem z Galem Carmym - chociaż to właśnie wkład tego drugiego jest zawarty w każdym z utworów zawartych na tej płycie. Guy, gwoli ścisłości, nie współtworzył utworów nr 3 i 7. Gościnnie wystąpiła na tym albumie dwójka artystów: Lior Malisdorf (w utworze nr 3) oraz, znany z grupy Total Eclipse, Serge Souque (nr 2). Na płycie jest osiem utworów, ale w sumie produkcja ta zawiera ponad 70 minut soczystego goa z 1995 roku, tylko pytanie - jak dobrego?... Początek jest znakomity: w "The Golden Way" po paru ambientowych chwilach wkraczamy na teren trance'owych doznań, a gdy dochodzi główny motyw to jest wprost wspaniale. To totalna klasyka goa: bardzo dynamiczna, ciepła, magiczna. Bez wątpienia "The Golden Way" to jeden z najlepszych utworów połowy lat 90. Kolejne tracki prezentują moim zdaniem gorszy poziom. Brakuje im polotu, acz przyjemnie odzwierciedlają atmosferę goa. Warto zwrócić uwagę na kompozycję ostatnią, gdyż jest ona ambientową wersją "The Golden Way" - w otoczce spokojnej atmosfery, bez perkusji (poza hi-hatsami), czyli akurat na sam koniec przygody z albumem... "In Trance" to bardzo dobra, ale jednak rzemieślnicza robota. Sporym dla mnie minusem jest zbytnie podobieństwo utworów - niby zawierają różne melodie, ale po odsłuchaniu całości, nawet kilkukrotnym, trudno rozpoznać dane utwory, oczywiście za wyjątkiem pierwszego i ostatniego, bo tego zapomnieć się nie da (ciekawostka: te dwa tracki trwają w sumie aż 26 minut). Ogólnie nie jest to oczywiście poziom prezentowany przez arcymistrzów z Astral Projection, ale na pewno warto zapoznać się z tym albumem, bo jak na sam kontekst 1995 roku wypada bardzo okazale.

ocena 3/5
RB, 2004