
Wydawnictwo: Twisted Records
Rok wydania: 1997
01. Demention
02. Shakey Shaker
03. Trancespotter
04. Horrorgram
05. Snarling (Remix)
06. Gamma Goblins Part 2
07. Deranger
08. Jiggle Of The Sphinx
Twisted Records to psytrance'owe wydawnictwo utworzone przez czarodzieja psychedelicznych wizji, Simona Posforda, oraz znanego ze współpracy z Dragonfly Records, Simona Holtoma. Ten brytyjski label powstał w 1996 roku, a pierwszą płytą jaką wydał był rzecz jasna album Hallucinogena, czyli Simona Posforda we własnej osobie. Niezmiernie oczekiwany należy dodać. Przypomnę tylko na wszelki wypadek, że pierwszy kompakt Hallucinogena o nazwie "Twisted", wydany w 1995 roku, to totalna klasyka psychedelii. Bez wad, z samymi zaletami. Tym większa odpowiedzialność ciążyła w tym momencie na Simonie - czy "The Lone Deranger" utrzymał na swych barkach gigantyczny ciężar fenomenalności albumu "Twisted"? Czy może jest jeszcze lepiej?!
"Demention" posiada świetne intro, zaś wchodzące później melodie uzmysławiają do jak nietypowego świata się zawitało; chociaż druga część tracka się ich (czyli melodii) wyzbywa i poczyna sobie panować lekki chaos, miły jednak. Silny kick, dynamika, fantastyczny główny motyw, niebywałe melodie - to cechy kompozycji "Shakey Shaker", czyli kolejnej esencji psytrance'owego przesłania Simona Posforda. Następny "Trancespotter" jest spokojniejszy, bardziej stonowany, w tle słychać poddany filtrom (jak zresztą zawsze) męski głos. W jego końcowej fazie z kolei wypływa tak cudowna melodystyka, że brak mi słów na oddanie jej doskonałości! Niekiedy Simon decyduje się na celtyckie odniesienia, nie inaczej jest w dynamiczym utworze numer cztery. Sfiltrowane ludzkie wokale ("aaaaa") plus więcej dźwięków w tle niż zwykle - to właśnie obraz "Horrorgram". Natomiast remix utworu "Snarling" jest klasą samą dla siebie. A dalej też remix, tylko, że nazwany drugą częścią wersji podstawowej. Mowa o kompozycji "Gamma Goblins Part 2". Klimatyczna melodia - pochodząca z cyrku dla obłąkanych klaunów(?), świetnie wpasowuje sie w brzmienie Hallucinogena. Utwór różni się od swego pierwowzoru nawet znacznie, ale jest to tak samo wspaniały utwór. Przedostatni na albumie "The Lone Deranger" utwór "Deranger" posiada jeden z najbardziej wpadających w pamięć wstępów w dziejach muzyki Posforda. Rzucam słowa na wiatr? Na pewno nie, wystarczy to usłyszeć, bo znowu tego opisać się nie da; opis słowny naprawdę nie jest w stanie oddać głębi tych dźwięków. Jego rozwinięcie odbywa się wedle znanych reguł, nawet i tutaj w melodiach dobija się nawiązanie do melodystyki Celtów, która to w ostatnim już tracku - "Jiggle Of The Sphinx" - a raczej w jego drugiej części, zrzuca ubranie i ironicznie przygrywa na pierwszym planie. O dziwo łechta to receptory odpowiedzialne za przyjemność!
1997 rok można uznać za najlepszy okres w dziejach historii szeroko rozumianego psytrance'u. Do grona perfekcyjnych albumów wówczas wydanych spokojnie można zaliczyć ten właśnie wyczyn Hallucinogena. "Twisted" był przełomem, a "The Lone Deranger"? Nie można go co prawda rozpatrywać w tych kategoriach, ale bez wątpienia to tak samo cudowny album. Po prostu przełom już był, natomiast nie oznacza to, że drugi album Simona zawodzi w jakimkolwiek aspekcie. Bo nie zawodzi. Już po pierwszym przesłuchaniu, dawno temu, wiedziałem, że to cudowny album. Genialny. Zalety mogę wymieniać bardzo długo, ale lepiej samemu się o nich przekonać wgłębiając się w ten halucynogenny świat.

RB, kwiecień 2006
|