
Wydawnictwo: BNE - Brand New Entertainment
Rok wydania: 2000
01. Bust A Move
02. None Of This Is Real
03. Sailing In The Sea Of Mushroom
04. The Shen
05. Disco Mushroom
06. Dracul
07. Nothing Come Easy
08. Mush Mushi
09. The Missed Symphony
"Classical Mushroom" jest drugim albumem Infected Mushroom - jednego z najważniejszych projektów w historii psytrance'u. Jego członkami są dwaj Izraelczycy: Erez Aizen oraz Amit Duvdevani. W 1999 roku wydali oni "The Gathering". Na premierowym albumie zawarli sporo oryginalnych pomysłów i mrocznej atmosfery. Rok później, w 2000 roku, również nakładem Brand New Entertainment, ukazał się ich kolejny album zatytułowany "Classical Mushroom". Nazwa tej płyty nie jest bez znaczenia, gdyż ta "klasyka" ma swoje adekwatne przełożenie na zawarte rozwiązania.
Album rozpoczyna "Bust A Move". Na otwarcie mamy gitarę, która w całości spełnia olbrzymią rolę. Do tego mamy dynamicznie pozawijane linie złożone z nut pianina i sporo acidowego uzupełnienia. I obraz tego cudownego utworu już jest. Ale obraz pieści tylko zmysł wzroku, w tym wypadku ćwiczy wyobraźnię, a w przypadku odbioru tego utworu przez receptory słuchu na myśl przychodzi tylko jeden wyraz: eksperymentalny misz-masz! I tak będzie do końca! Kolejny utwór to dynamiczny "None Of This Is Real". Poziom fenomenalności zostaje utrzymany, ale nie klimat: w "Bust A Move" był bardzo zakręcony, wręcz słodki, a teraz jest on smutny, a nawet melancholijny. Z powrotem wracamy do zakręconych klimatów z początku płyty za sprawą kolejnej kompozycji o nazwie dziwnej, acz idealnie oddającej atmosferę artystycznych popisów Ereza Aizena i Amita Duvdevaniego - "Sailing In The Sea Of Mushroom". Track zawiera gitary i euforyczny klimat, ale tym razem całość jest jakby "zamknięta" - bez przestrzeni, jaka jest zawarta w poprzedniej kompozycji. Brawurowa jest tu "marynarska" melodia na gitarze. Brawurowe jest tu również - szczególnie pod koniec - zgranie mnóstwa dźwięków. "The Shen" to z kolei track numer cztery. Początkowy motyw na stringach nie ujawnia może jeszcze psychedelicznych zapędów z dziedziny zakręcenia melodii, ale to co dalej się dzieje to oczywiste zaprzeczenie tych pierwszych myśli. To chyba najbardziej zakręcony utwór w historii Infected Mushroom - ale z drugiej strony taki opis stanu rzeczy mógłbym szczerze wpasować do opisu każdego z osobna z utworów z tego albumu. Znakomita to kompozycja, ale ustępująca pod względem charyzmy wcześniejszym trzem.
"Disco Mushroom" to momentami bardzo oszczędny w wyrazie emocji utwór. Dalej panuje jednak niczym nieskrępowany pozytywny klimat. W sumie jest to utwór na poziomie "The Shen". Szósty część to "Dracul". Początek jest filharmoniczny, by po paru chwilach przenieść się na stałe na grunt psytrance'owy z dodatkowymi elementami, z których szczególnie zapada w pamięć nietypowy męski chór z którego wynika cudowna melodia. Natomiast "Nothing Come Easy" to kolejny fantastyczny zbiór dźwięków nakładających się na psychedeliczny trance spod znaku tej izraelskiej firmy. Utwór ten, ze wszystkich z wyjątkiem kolejnego na tej płycie, najbliżej ma do klimatu poprzedniego albumu Infected Mushroom - mocny, energiczny i szybki to utwór z wplecionymi skrzypcami na końcu... To track "Mush Mushi" właśnie jest najbliższym pomostem do "The Gathering". Artystycznie jest świetnie. Ostatnim trackiem tego wspaniałego albumu jest "The Missed Symphony". Powolna melodia na fortepianie rozpoczyna totalną orgię, by także ją zakończyć i cały album z efektem najlepszym z najlepszych z możliwych. Lepszych ostatnich sekund na jakimkolwiek innym albumie próżno szukać. Zakończenie albumu jest po prostu genialne. Namacalnie odczuwa się to, że coś się kończy.
Cudo i doskonałość - jeśli takimi słowami określano "Classical Mushroom" w 2000 roku to z czystym sumieniem mogę powiedzieć w tym momencie, cztery lata później, że słowa te nadal pasują do charakterystyki tego albumu. Od pierwszej do ostatniej sekundy tej produkcji nie ma mowy o odtwórczości. Zdecydowany krok naprzód w stosunku do albumu "The Gathering" - na siłę: do którego to jedynie porównanie w odtwórczości by pasowało. Eksperymenty mają to do siebie, że jeśli się udadzą to następuje przełom. Tak właśnie się stało! "The Gathering" w porównaniu z tą produkcją z perspektywy czasu wypada blado, bardzo, bardzo blado. A czy są wady? "Classical Mushroom" ma wady. Lekko drażni ostatnia melodia z "Bust A Move". Lekko drażni brak spójności w kwestiach klimatu całego albumu, gdyż "Nothing Is Real" ze swym smutkiem tu nie pasuje - ale czy ktoś sobie wyobraża ten album bez tego tracka? Lekko drażni brak większego pierwiatka chaosu - czyli tych latających wszędzie, psychedelicznych dźwięków, które byłyby początkowo "poukrywane". W gruncie rzeczy jednak, jeśli każdy twórca muzyki prezentowałby taki skok jakościowy wraz ze swoim nowym albumem jak uczynili to wyżej wymienieni dwaj panowie rodem z Izraela to... Ha! Ale to utopia! Nie każdy! Tylko wybrani - a wśród nich na pewno są Amit Duvdevani i Erez Aizen znani jako Infected Mushroom!
Za co ceni się Infected Mushroom najbardziej? Za to, że odnaleźli swój styl. Dzięki temu można ich już przynajmniej za ten album postawić w historii na równi z takimi projektami jak Astral Projection, Hallucinogen, MFG, Juno Reactor, X-Dream. Na równi z najlepszymi. Właśnie dzięki autoironicznemu podejściu do psychedelicznego trance'u Infected Mushroom na zawsze pozostaną w pamięci. Nie jest problemem wyprodukowanie psytrance'u, ale inny sposób przedstawienia emocji tego stylu, niż robi to reszta świata.

RB, 2004