
Wydawnictwo: Blue Room Released
Rok wydania: 1997
01. Jardin De Cecile
02. Conga Fury
03. God Is God
04. Komit
05. Swamp Thing
06. Kaguya Hime
07. Children Of The Night
08. Shark
"Biblia marzeń" to czwarty album legendarnej angielskiej grupy Juno Reactor, która na scenie istnieje od niepamiętnych już czasów. Do pracy nad tym tytułem przyłączyło w pojedynczych kompozycjach wielu artystów, że wspomnę tylko o Mabim Thobejane'ie z południowoafrykańskiej grupy Amampondo, czy Stephanie Holwecku z francuskiej grupy Total Eclipse (Stephan był wcześniej stałym członkiem i współtwórcą dwóch pierwszych krążków Juno Reactor). Wszyscy oni bez wyjątku wspaniale wpasowali się w brzmienie życiowego projektu Bena Watkinsa.
"Biblia marzeń" składa się z ośmiu ksiąg. Pierwsza z nich - "Jardin De Cecile" - progresywnie wtłacza w siebie coraz to więcej perkusji typowych raczej dla rdzennych mieszkańców Czarnego Lądu, niż dla tej angielskiej grupy, a dodając do tego znany z wcześniejszych dokonań specyficzną aurę tego projektu nie trudno domyśleć się, że pierwszy track na tym albumie spełnia olbrzymie oczekiwania. Utwór numer dwa, czyli "Conga Fury", to już dynamiczna, ostra, plemienna orgia bębnów, bongosów, przestrzennego kobiecego wokalu i męskiego nieprzestrzennego wokalu w orientalnych, wschodnich klimatach głównej melodii. Uważam ten utwór za jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, w karierze Juno Reactor. "God Is God" zmienia wyrafinowaną atmosferę albumu. Z poprzedniego klimatu ostała tu tylko orientalność, cała reszta się diametralnie zmieniła. Jest to powolny utwór z bardzo łatwymi w odbiorze wokalami i radosną atmosferą. Zarówno "Conga Fury" jak i "God Is God" to dwa stricte filmowe utwory angielskiej formacji. "Komit", rozdział czwarty "Biblii", to kolejne spełnienie marzeń. Mistrzowski główny motyw tego utworu to jedna z tych rzeczy, które najbardziej zapadają w pamięci po przesłuchaniu całej płyty. Gitara bassowa + plemienne brzmienie? Czemu nie - "Swamp Thing" to kolejny powód do radości, ukazujący że taka kombinacja w wydaniu Juno Reactor zasługuje na najwyższe uznanie. Jeszcze lepiej jest w "Kaguya Hime", a szczególnie w drugiej połowie tego utworu - melodia przywodzi na myśl stare czasy premierowych albumów Juno Reactor. "Children Of The Night" to natomiast bardzo mroczna produkcja, niezwykle sugestywna, niepokojąca, wręcz krwawa. Ostatni ósmy utwór to przecudowny ambient w postaci "Shark". Dźwięki zawarte w tej kompozycji to pomoc dla wyobraźni w przemierzeniu tajemniczych głębin.
"Biblia marzeń" jest tajemnicza, mroczna, agresywna, plemienna, psychedeliczna. Dźwięki "Bible Of Dreams" budują swój świat w tak dosadny sposób, że ich atmosfera jest sugestią wielowymiarową - można ją odkrywać dziesiątki razy, choć jej trzon zawsze będzie ten sam i opierał się będzie na orientalnych, etnicznych wariacjach. "Bible Of Dreams" to album cudowny i ponadczasowy.

RB, 2005
|