Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) MFG - MESSAGE FROM GOD
MFG - Message From God Wydawnictwo: HOM-Mega Productions
Rok wydania: 2006

01. Save Yourselves
02. For The Future Of Mankind
03. Shining Faces
04. Positive Energy
05. In Search Of Truth
06. The World Is A Narrow Bridge
07. Enlightment
08. Life Is A Strange Journey
09. Shma Israel




Pięć lat trzeba było czekać na nowy album MFG. To na psytrance'owej scenie wieczność. Nastała już tu nawet kompletnie nowa epoka. Jej imię to full-on. Oczywiście w tym zabarwieniu powstał piąty krążek MFG - wcześniej twórców, moim zdaniem, jednego bardzo dobrego ("The Message"), jednego świetnego ("The Prophecy") i dwóch idealnych albumów ("New Kind Of World", "Project Genesis"). Płyta "Message From God" została wydana w izraelskim labelu HOM-Mega Productions na początku tego roku. Wcześniej ze strony internetowej wytwórni można było legalnie ściągnąć dwa utwory z tego nadchodzącego wielkimi krokami i z niecierpliwością oczekiwanego albumu (nie sądzę, by istniała choć jedna osoba nie czekająca na nowy pokaz twórczości MFG). Tymi kompozycjami były "Shining Faces" oraz "Positive Energy". O ile pierwszy z nich prezentuje jak na mój gust dobry full-on, o tyle drugi to jeden z najlepszych full-onów, jakie słyszałem w życiu. Z tego też powodu spodziewałem się, że o to nadejdzie pierwszy full-onowy album, który z czystym sumieniem będę mógł nazwać wspaniałym. Niestety tak się nie stało.

Album prezentuje teraźniejszy full-on, choć niekiedy mocno uwypukla motywy poniekąd typowe dla oldschoolowej twórczości MFG. Tymczasem najlepszy utwór z tej płyty to "Positive Energy", który prawie że nic z tej przeszłości nie czerpie! Oznacza to zatem, że bez wątpienia stać MFG na konstrukcję świetnego full-onu. Dlaczego jednak całość tak dobrze duetowi nie wyszła? Trudno powiedzieć. Po dogłębnym przeanalizowaniu myślę jednak, że to powód... subiektywny. Zbyt duże miałem wymagania w stosunku do nowego albumu duetu. Z jednej strony muzycy utwierdzili mnie w przekonaniu, że stać ich wciąż na wiele, ale z drugiej strony też temu zaprzeczyli. Łączy się to wszystko z tym, że brzmienie MFG diametralnie zmieniło swój kształt. Siły, brawura, wyrafinowanie. To synonimy "MFG", które ich najnowszego przedsięwzięcia nie cechują. Wraz z ekspresją kompozycji takich jak "Positive Energy" mogły jednak dojść inne równie wartościowe, które ukształtowałyby nowe oblicze i wszyscy byliby bezgranicznie zadowoleni, lecz tak się nie stało - wyszła hybryda... Jest to najgorszy album w dziejach MFG, lecz jak na dzisiejsze standardy to przedsięwzięcie udane. Sądzę, że w obydwu przypadkach się nie mylę.

ocena 3/5
RB, listopad 2006