
Wydawnictwo: Dragonfly Records
Rok wydania: 1997
01. The Neuromancer
02. Lepton Head Part III
03. Silicon Trip
04. Ion Tribe
05. Spiritual Beings In Physical Bodies
06. Temporal Shift
07. Shakti-Shakta
08. Inner Polarity
09. Loopmutant
10. Earthrise
"Silicon Trip" to pierwszy album Shakty, czyli Sebastiana Jamesa Taylora - znanego dziś również z takich projektów Angel Tears i Kaya Project. Shakta to jego goa/psytrance'owe oblicze, choć blisko do tego brzmienia było mu już w pierwszym projekcie na scenie o nazwie Digitalis. "Silicon Trip" to krążek wydany w 1997 roku, czyli w roku jakościowego apogeum, jeśli chodzi o dokonania z tego gatunku. Album wydał legendarny Dragonfly Records.
Na początku mamy dwa najsłabsze utwory płyty. Pierwszy track to trwający niecałe pięć minut aranżacyjnie bardzo ubogi "The Neuromancer". Wyraźnie brak tej kompozycji charyzmy, wydaje się drewniana, nawet prostacka, jakby nieukończona. Także siermiężny wydaje się "Lepton Head Part III". Na ścieżce kolejnej mamy utwór tytułowy i wraz z nim przenosimy się wyższy poziom albumu. "Silicon Trip" ma ładną, dopracowaną atmosferę. Cały czas towarzyszą nam ładne acidowe linie, w tle dzieje się wiele, zaś "rozpędzające się" przejście w 5:15 jest przepiękne - to się w goa kocha. Kolejny track - "Ion Tribe" - to wizerunek agresji. Ma on silny kick i bass, trwa nieco ponad pięć minut, wśród których ostre acidowe linie prawie w ogóle nie opuszczają aranżacji. Następna ścieżka zawiera "Spiritual Beings In Physical Bodies" i jest to moim zdaniem zdecydowanie najlepszy utwór albumu. Jest przemyślany, optymistyczny, wciągający, bardzo dynamiczny, bardzo melodyjny. Smutna melodia z fazy finalnej jest wspaniała, zaś gdy wchodzi po raz trzeci - zaczyna się psychedelicznie morfować.
Pierwszy utwór drugiej połowy krążka podtrzymuje dobre tradycje ostatnich ścieżek. "Temporal Shift" to utwór dopracowany, bardzo agresywny i bardzo szybki. Zawiera melodie z zakręconymi końcówkami, niepokojące, alienowate brzmienie. Utworem numer siedem jest nienajszybsza "Shakti-Shakta". Ciekawa jest tu atmosfera: sennej, nocnej podróży po dżungli z oddechem kanibalistycznego plemienia. Track ten zawiera również pewien świetny halucynogenny motyw. Utworem ósmym jest "Inner Polarity". To bardzo szybki i kwaśny track; bardzo podobny do "Temporal Shift", bo też emanuje agresją. Przedostatnia kompozycja to trochę wolniejszy "Loopmutant". Zagubiony, oszczędny początek, ciekawe przejścia z użyciem cymbałów i kicków, osobliwy klimat. Ostatnim trackiem wypalonym na płycie jest "Earthrise". Ten kosmiczny utwór zawiera bardzo głęboki bass oraz sitary, które jakże dziwnie a zarazem przyjemnie brzmią na początku. Pod względem technicznym mamy w "Earthrise" dub, z którego przechodzimy potem na uptempowe 4/4.
Przy wszelakich podsumowaniach za 1997 rok raczej trudno znaleźć Shaktę i ten album w czołówce najpiękniejszych goa-podróży. Nic w tym dziwnego, bo choć krążek ten zawiera utwory świetne ("Spiritual Beings In Physical Bodies", "Earthrise"), to są one w mniejszości. "Silicon Trip" jest co najmniej dobrym albumen z kosmicznym brzmieniem i inteligentnie wplecionymi samplami, acz niestety poziom jego tracków jest zbyt nierówny.

RB, czerwiec 2007
|