Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) Space Cat - Beam Me Up
Space Cat - Beam Me Up Wydawnictwo: BNE - Brand New Entertainment
Rok wydania: 1999

01. Invasion
02. Robotalk
03. Beam Me Up
04. Space Cats
05. Cat On Mushroom
06. Kreak
07. New Horizon
08. Funky





"Beam Me Up" to trzeci z kolei album Hallucinogena... Ale zaraz - jak to? Hallucinogena? Tak - jednak tym razem w tę rolę wcielił się Avi Algranati. Kto przesłuchał już ten album, ten pewnie się ze mną zgodzi: czym dalej, tym jednak ów "Hallucinogen" daje o sobie znać mniej i do głosu dochodzi indywidualny styl Izraelczyka. Notabene bardzo podobny. Oczywiście już sam fakt tak bliskiego zbliżenia do brzmienia wypracowanego przez Simona Posforda powoduje rzucenie się na ten album szerokiej rzeszy fanatyków dźwięków Anglika (takiego jak ja) - a to dobrze, halucynogennej liryki nigdy przecież za wiele... "Beam Me Up" wydał izraelski BNE (Brand New Entertainment). Krążek znajduje się w ładnym kartonowym digipacku, w jego środku znajduje się nawet mini plakat. Sprawdźmy poszczególne kompozycje.

"Invasion". Rozpoczynamy od utworu skompilowanego przy współpracy Aviego z Simonem Posfordem oraz Jacobem Bittonem. Pana Posforda zna każdy, kto czci psytrance, zaś Jacob to były członek projektu GMS, obecnie zaangażowany w formację Spiral Active. Track ten jest dosłownie utworem Hallucinogena - praktycznie nie wiem, które dźwięki nie zrobiła reszta, ale to nie ważne. Nic nie jest ważne, jeśli jest halucynogennie. Może i w bezpośredniej konfrontacji z prawdziwymi produkcjami Simona "Invasion" zostałby znokautowany w czwartej rundzie, to i tak dla wielbicieli tego typu dźwięków stanowi ten utwór wspaniałą uwerturę do dalszej podróży... "Robotalk". Utwór ten powstał przy współudziale Frederica Holyszewskiego aka Dado (współautora Transwave). Nie pasuje według mnie tytuł tego tracka do zawartych dźwięków, bo przecież to w "Invasion" mamy taki odpowiednio specyficzny wokal. Tak jak w pierwszej kompozycji tak i tutaj, jak i w pozostałych trackach, mamy mnóstwo acidowych loopów oraz mnóstwo psychedelicznych rozwiązań, których tak bardzo chciałoby się jeszcze więcej. Po pierwszym przesłuchaniu albumu "Beam Me Up" pomyślałem: "perfekcja" - a wiązała się ona z odpowiednią jak na mój ówczesny gust ilością, czy proporcją tych składników, ale teraz żądam więcej... Ciekawe melodie, mroczny klimat, wspaniały bass, ale Dado nie słychać i tak.

"Beam Me Up". Tytułowa produkcja jest udziałem kolejnego gościa - Christofa Drouilleta (drugi i ostatni członek Transwave). Jest to kolejny świetny utwór niepozwalający też ani na moment odetchnąć. Tylko po już odpowiednio dużej ilości przesłuchań tego utworu główna melodia może przynudzać. Przez całość przewija się mrok i dźwięki kwaśnego pochodzenia... "Space Cats". Utwór ten słyszałem wcześniej na kompilacji "Forever Psychedelic" (Matsuri, 1999) - skutecznie odprężając mnie metalicznościami płynącymi po dynamicznej fali ostatniego motywu. To działa do dziś - nigdy mi się nie nudzi, zaś końcowy atak to finał, o jakim marzę chyba w każdym uptempowym utworze. Jest to też pierwszy na tej płycie track sformułowany wyłącznie przez Aviego; jest bardzo dobry! Metaliczny, kosmiczny, dynamiczny. Bardzo metaliczny, bardzo kosmiczny, bardzo dynamiczny... "Cat On Mushroom". Nazwa w sposób oczywisty przywołuje koneksje z grupą Infected Mushroom. Erez Aizen oraz Amit Duvdevani przemycili kilka ze swych ówczesnych rozwiązań, w końcu właśnie w tym samym roku co Avi tak i oni debiutują. Kto słyszał ich album ("The Gathering"), ten nie powinien narzekać na "Cat On Mushroom". Pełen kwasu utwór jest bardzo przyjemny, a moment w 8:19 to euforyczne szaleństwo, szkoda że relatywnie krótkie.

"Kreak". To drugi autorski utwór Izraelczyka. Jest pogodny oraz szybki. Melodie stanowią syntezę brzmienia zarówno "grzybowego" jak i "halucynogennego". W kontekście poprzedniego solowego utworu Aviego to jednak gorsza kompozycja. "New Horizon". Kolej teraz na współpracę z Oforią, czyli Oferem Dikovsky'im - z którym też Avi współpracował przy fantastycznym "Progressive Trance" ich pierwszego projektu na scenie, Indoor. Metaliczna aura jest obecna od startu do mety, typowe dla Ofera pady ze specyficzną melodią są przyjemne, ale generalnie jakoś za mało tu brawury. "Funky". Kończymy z Kristianem Thinningiem, czyli z Elysium (obecnie Elysium Project). Główny motyw przywodzi mi na myśl "Dancing Galaxy" Astral Projection. Poranna atmosfera kosmicznej stacji kosmicznej (Avi) z sugestywnie dobranymi plemiennymi uderzeniami (Kristian) tworzy wspaniałe zwieńczenie tego albumu. Piękna kompozycja. Szkoda tylko, że nie postarał się Izraelczyk o jeszcze jeden track - miejsce na płycie na pewno by się znalazło.

Znakomity, ale nie perfekcyjny album. Od strony czysto technicznej krążek jest bardzo dobrze zrealizowany: mamy do czynienia z bardzo wysoką jakością masteringu, kolejne kompozycje ładnie nachodzą na siebie. Cała plejada wspaniałych muzyków z pewnością nadała kolorytu temu albumowi, aczkolwiek brzmienie "Hallucinogena" jest tu wiodące. "Beam Me Up" cudownie się sprawuje w każdych warunkach. Więc album jest świetny - co najmniej! A z perspektywy czasu wychodzi na to, że jest to też najlepszy album Aviego Algranatiego. Jeśli dziś, w 2005 roku, można mu założyć oliwny wieniec na głowę za wkład w rozwój przynajmniej tej izraelskiej części nurtu, to znaczna część listków wchodzących w skład tego wieńca będzie z pewnością symbolem największego sukcesu Izraelczyka - właśnie debiutanckiego jako Space Cat albumu "Beam Me Up".

ocena 5/5
RB, 2005