Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 21/08/07) SPACE CAT - SHAPES OF SOUND
Space Cat - Shapes Of Sound Wydawnictwo: BNE - Brand New Entertainment
Rok wydania: 2000

01. Snorkel Blaster
02. Spacecat (Club Mix)
03. The Gate
04. Mind Shocker
05. Predator
06. C 4
07. Rewind
08. Deep Rising





Space Cat to solowy projekt Izraelczyka Aviego Algranatiego. Muzyk ten wydał w 1999 roku album "Beam Me Up" - jedną z najlepszych płyt tego roku sceny psytrance. Mieliśmy na tym krążku dużo kolaboracji i zróżnicowane tracki wijące się wokół halucynogennego brzmienia. "Beam Me Up" to bez cienia wątpliwości album cudowny. Rok później ukazał się drugi krążek Aviego. Nosi on tytuł "Shapes Of Sound" i został wydany, jak jego poprzednik, w znanym izraelskim labelu BNE (Brand New Entertainment). W przeciwieństwie do pierwszej płyty nie ma tu już tylu kolaboracji; tym razem Izraelczyk sam zadbał o jakość wszystkich tracków - za wyjątkiem pierwszego.

Nie ma tu ani jednej współpracy z innymi artystami poza "Snorkel Blaster" właśnie. Raja Ram i Riktam tak bardzo wspomogli Aviego, że w sumie wyszedł najlepszy track tej płyty. Zawierający mroczną atmosferę i alienowate dźwięki "Snorkel Blaster" ma tylko jedną wadę - trochę zbyt ospały początek. Ta kompozycja mogłaby z pewnością pasować do albumu "Beam Me Up", gdyż jest mechaniczna, metaliczna i przy tym płynna. Następnie mamy klubową wersję fenomenalnego "Space Cat" z pierwszej płyty Aviego. Świetny wstęp, potem oszczędna klubowa miazga i... koniec. Główny motyw wchodzi tu bez jakiejkolwiek energii. Generalnie to bardzo nudny remix. W kategorii remixów na pewno jeden z najgorszych, jakie kiedykolwiek słyszałem. A utwór jako taki? Sztuczny, jakby nieukończony, bardzo słaby, by nie rzec - amatorski. Kolejny "The Gate" zawiera ładne, mroczne pady, ale poza tym nie ekscytuje. Wraz z trackiem o nazwie "Mind Shocker" otrzymujemy coś bardziej żywiołowego i najważniejsze - już nie tak oszczędnego. Pod koniec jest tu trochę melancholii i acidowych wywijasów. "Predator" to utwór na podobnym poziomie, choć bardziej alienowaty, metaliczny i optymistyczny. Track szósty, zatytułowany "C 4", jest kolejnym całkiem niezłym utworem. Brak tu jakichś nowych pomysłów, jest schematycznie, ale słucha się przyjemnie. Natomiast przedostatni "Rewind" to track bardzo kiepski, kompletnie bez wyrazu, niepasujący tu z uwagi na jego dziwne brzmienie. Z kolei wieńczący płytę "Deep Rising" to poranne, ożywcze klimaty w bardzo prostej aranżacji. W kontekście poprzednich tracków - utwór dobry, w kontekście samego siebie - twór prostacki.

Nudny album. Za wyjątkiem tracka początkowego, nie ma tu właściwie nic godnego uwagi, a nawet i ten najlepszy tu "Snorkel Blaster" wydaje się być gorszy od najsłabszego utworu poprzedniej płyty Izraelczyka. Zatem mając na uwadze ów wspaniały album "Beam Me Up", trzeba stwierdzić wprost, że ciekawego to tu nie ma kompletnie nic. "Shapes Of Sound" nie ma duszy, jest byle jaki. Wyraźnie odczuwa się klubowe nastawienie tej produkcji. Avi Algranati bardzo rozczarował tym przedsięwzięciem. Nie bacząc jednak na kontekst mamy tu trochę niezłych brzmień, zatem nie jest to totalna porażka. Można sprawdzić, ale na pewno nie spowoduje wybuchu radości.

ocena 2/5
RB, sierpień 2007