
Wydawnictwo: 3D Vision Records
Rok wydania: 2007
01. Adoration To The Aum
02. Hypersphere
03. Anahata
04. Arsonik
05. Cycles Of Life
06. Code S9
07. Flamicogyre
08. Bombay Night
09. Ulysse Voyage 2
Witamy Transwave po dekadzie nieobecności. Grupa powróciła na muzyczną scenę po ponad jedenastoletniej przerwie. W tym czasie artyści wchodzący w jej skład osobno tworzyli niejeden projekt, ale chyba to Transwave jest wciąż ich najlepszym pomysłem w historii psytrance'u. Jeszcze w tym roku ma wyjść drugi krążek projektu - "Frontfire". Ma on jednakże zawierać materiał kompletnie nowy. Jestem ogromnie ciekaw jak on będzie brzmiał, gdyż jak do tej pory powroty wielkich lat minionych nie są mym zdaniem zbyt fascynujące. Ani MFG z albumem "Message From God", ani Pleiadians z krążkiem "Seven Sisters" nie są dobrym wzorem dla francuskiego duetu Christophe Drouillet - Frederic Holyszewski. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Tymczasem Transwave powrócił, co już jest faktem: wpierw ze starym materiałem. Zbliżamy się z każdym kolejnym zdaniem do treści "Backfire" - czas na prezentację ogólną, a potem już szczegółową. I wnioski, choć te są praktycznie już znane; dopowiem truizm, że znane były miłośnikom tej muzyki już chyba przed wydaniem krążka - już wraz z jego zapowiedzią w 2006 roku.
Podtytuł "Backfire" to "The Best Of 1994-1996". Są to jedyne jak do tej pory lata aktywności Transwave. Spośród dziewięciu tracków zawartych na płycie "Backfire" mamy tylko dwie kompozycje, które wcześniej ukazały się w albumowym wydaniu Transwave (dokładniej na ich albumie/EP'ce pt. "Hypnorhythm"). Mowa o utworach "Adoration To The Aum" i "Hypersphere", które notabene zajmują pierwsze dwie ścieżki krążka. Pierwszy jest "Adoration To The Aum". Utwór ma świetny wstęp, który natychmiast przenosi w goa-wszechświat. W późniejszym etapie nagle ta cudna atmosfera goa się kończy i wchodzą szybkie kicki. Następnie mamy ilościową progresję dźwięków, aż we właściwej fazie jest goa tak wspaniałe, jak wspaniałe są albumy Transwave. "Wylewająca się" melodia jest przetransowa! "Hypersphere" jest jednym z moich ukochanych utworów duetu. Doskonale prowadzone emocje, proste i fenomenalne melodie, dopracowany każdy aspekt, zwarte aranżacje. Przypomina mi to poniekąd utwór "Naxus" z jedynego krążka grupy Indoor - "Progressive Trance". Oba tracki uwielbiam i pod względem kultowości stawiam niemal w jednym rzędzie z "Let There Be Light" Astral Projection. "Anahata" przywodzi swym brzmieniem na myśl zawartość albumu "Helium". W środku ścieżki same pozytywy, acz bez totalnej euforii. "Arsonik" jest dość wolny pod względem tempa oraz radykalny w aspekcie ogólnej ostrości melodii i bardzo, bardzo energetyzujący (motyw przewodni ma wydłużony release - stąd i radykalizm i energetyzm). "Cycles Of Life" jest już oszczędniejszym i nie tak wyolbrzymiającym jeden motyw utworem. W jego połowie następuje przerwa na wytchnienie i eskapada w lżejsze rejony muzyki Transwave ze świetnie modyfikowanymi głosami, zaś potem mamy powrót do początkowych brzmień. Całość ma urok i jest nietuzinkowa. "Code S9" z kolei zawiera "wydobywające się", długie, wznoszące i opadające melodie na tle prostego, acz agresywnego i skutecznego motywu. "Flamicogyre" to chyba najmłodszy z zawartych tu utworów. Ta bardzo dynamiczna kompozycja w 2:24 zawiera cudowne przejście w terytoria ujmującej melodii. Finał tracka jest namaszczony obsesyjną i furystyczną melodią. (W 7:48 przez sekundę mamy masteringowe niedopatrzenie). Ostatnie dwa tracki natomiast zdecydowanie zwalniają dynamikę krążka, aczkolwiek i one posiadają transwave'owe akceleratory energetycznych melodii. Przedostatni "Bombay Night" posiada atmosferę niepokoju. Ostatni "Ulysse Voyage 2" zawieszony jest gdzieś w przestrzeni kosmicznej; klimat posiada niejakiego osaczenia.
"Backfire" to album oszałamiający. Oszałamiający z dwóch powodów. Po pierwsze: z powodu jakości. Na płycie mamy oldschoolowe goa. Te stare, dobre, klasyczne goa z połowy lat 90. "Backfire" ukazał się na początku 2007 roku i oszałamia również z tego powodu. Po drugie: bowiem obecnie takiej muzyki już nie ma - te klasyczne goa jest gościem na skomercjalizowanej scenie pełnej powtarzających się full-onowych schematów. Nikt nie wydaje oldschoolowych brzmień, a szkoda, bo też mogłyby zaszaleć tak jak ta płyta Transwave. Zawartość "Backfire" jest wspaniała. Wady? Są bardzo subiektywne, wręcz osobiste. W całym tym świecie sceny dźwięków mamy oto goa, którego dziś bardzo wielu osobom brak. Francuscy artyści wyszli naprzeciw niespełnionym żądzom i wydali świetny krążek. Z tej przyczyny poszukiwanie wad będzie trochę amoralne, zwłaszcza że sam jestem gorącym zwolennikiem klasyki. Nie wiadomo jak będzie wyglądał nowy design muzyki Transwave na "Frontfire", ale wiadomo już, że "Backfire" to niezwykle wartościowa pozycja w dziejach muzyki goa.

RB, marzec 2007
|