
Wydawnictwo: Matsuri Productions
Rok wydania: 1999
01. Digitalis - Telepresence
02. X.I.S. - Shadows And Flashes
03. Space Cat - Space Cats
04. Prana - Kollage
05. Freeman Vs. Liquid Metal - Liquid Noise
06. Quirk - Dark Matter
07. Deflo - Naked
08. Scare Electric - Grind
09. Dendron - Sun God
"Forever Psychedelic" to kolejna ze składanek obfitujących w niezły psytrance Matsuri Productions. Płyta wyszła w 1999 roku, a skusił mnie do niej głównie utwór numer trzy na tej płycie, czyli Space Cat z kosmiczną otoczką tworzonych przez siebie tracków, których w momencie nabywania tej kompilacji nie uświadczyłem zbyt wielu, a takowych pragnąłem jak spragniony wody na pustyni.
Pierwszy utwór jednak na tej płycie to "Telepresence" Digitalis. Nie podoba mi się w nim bass, wydaje się zbyt drewniany, jeśli chodzi o całość to jest ona trochę zbyt hermetyczna, ale generalnie dobra. Następnie mamy "Shadows And Flashes" X.I.S. - najgorszy utwór z tej kompilacji, zbyt natarczywy momentami; zawarty w drugiej części gitarowy riff bardzo mnie irytuje. Utwór kolejny, o którym już wspomniałem na wstępie, to zdecydowanie inna bajka - "Space Cats" to przykład dynamicznej psychedelii, której można słuchać godzinami. "Kollage" Prany to zdecydowanie oporniejszy w wyrażaniu emocji utwór; charakterystyczny, twardy, postgeomantikowski styl Prany plus doskonała motoryka. To jedna z moich ulubionych kompozycji Prany. Natomiast "Liquid Noise" projektów Freeman i Liquid Metal nabiera rozpędu od 5 minuty i 29 sekundy - wówczas dochodzi energiczna melodia pasująca do mrocznego, schizofrenicznego klimatu tej produkcji. Wcześniej jest tak sobie. "Dark Matter" Quirka to kompozycja przyjemna. Pod względem stylu zupełnie jednak to inny track od tych zaprezentowanych na drugim krążku Quirka - "Quality Control". Wraz z "Naked" Deflo zmienia się beat, który już do końca tej składanki będzie połamany (breakbeatowy) i tylko czasami typowo trance'owy na 4/4 (jak w pierwszej części tego tracka i w ostatnim etapie utworu "Sun-God"); kompozycja bardzo ostra, niezła moim zdaniem. W "Grind" Scare Electric z kolei trudno doszukiwać się elementów psytrance'owych; dziwny utwór - w sumie nie za bardzo pasujący konstrukcyjnie do reszty. Ostatni "Sun God" Dendrona to przyjemne zakończenie przygody z płytą; pogodny utwór z niskotonowym bassem i dawką acidowych zastrzyków.
Muszę niestety przyznać, że nie jest to równa kompilacja. Przeżywamy ekscytację, by po chwili się irytować. Jest dość tajemnicza atmosfera, lecz brakuje duszy. Mamy sporo acidu, ale niezbyt frapującego. Są tu świetne utwory - "Space Cats" i "Kollage" - które z drugiej strony do siebie po prostu na jednej płycie nie pasują.

RB, 2005
|