
Wydawnictwo: Outmosphere Records + Phonokol Records
Rok wydania: 1995
01. Astral Projection Feat. DJ Jorg - Mahadeva
02. Astral Projection - Power Gen
03. Aban Don - State Of Mind (Metal Mix)
04. Aban Don - Voodoo Experience
05. Mantra - Arrival
06. Astral Projection - In-Novation
07. SFX - Hypnotica
08. SFX - Butterfly Trip (Energy Sweep Mix)
09. SFX - Celestial Groove
Początki świetności goa datuje się na 1995 rok. To wtedy ukazały się tak pamiętne albumy, jak Indoor - "Progressive Trance", Elysium - "Dance For The Celestial Beings", Juno Reactor - "Beyond The Infinite", Total Eclipse - "Delta Aquarids", Transwave - "Hypnorhythm", Electric Universe - "One Love", Hallucinogen - "Twisted", The Infinity Project - "Feeling Weird", a także druga część "Trust In Trance" - którą to pozycją się teraz zajmiemy. (Acz jedna uwaga: na płycie napisano, że rok wydania to 1994 [niekiedy w dyskografiach Astral Projection wydanie tego albumu datuje się przez to właśnie na 1994 rok], w rzeczywistości jednak samo wydanie albumu nastąpiło w 1995 roku; nie zmienia to faktu, że wszystkie utwory z tego krążka powstały w 1994 roku). "Trust In Trance 2" to praktycznie rzecz biorąc druga płyta w dyskografii Astral Projection, chociaż nie jest to jeszcze oficjalne wydanie tego izraelskiego projektu. Po prostu na spisie wykonawców przeważają muzycy tworzący SFX, a później Astral Projection, w różnych konfiguracjach: Avi Nissim, Lior Perlmutter, Yaniv Haviv oraz Guy Sebbag.
Kompozycja pierwsza, "Mahadeva", powstała przy współpracy Astral Projection z DJem Jorgiem (aka Jorg Kessler). Wart odnotowania jest fakt, że "Kabalah", utwór otwierający następną część "Trust In Trance", jest skomponowany przez tych samych artystów. W obydwu przypadkach jakość osiągnęła absolutne apogeum muzyki goa. "Mahadeva" to jedna z najbardziej kultowych produkcji Izraelczyków. Co więcej: jest to utwór, od którego rozpoczęła się międzynarodowa kariera Astral Projection. Jest to bardzo szybki utwór z pulsującym bassem, chórem, wieloma acidowymi melodiami oraz słynną kwestią "aum namah Shivaya". Przechodzimy dalej. "Power Gen" to kolejne monumentalne dzieło w historii goa połowy lat 90. Muszę jednak przyznać, że to jedyny utwór astralnych muzyków ceniony przez innych, ale nieceniony zbytnio przeze mnie. Nie podoba mi się melodystyka "Power Gen", aczkolwiek generalnie doceniam ten track. Lubię go słuchać, ale nie odczuwam przy nim gigantycznej ekscytacji. Na ścieżce trzeciej mamy "State Of Mind (Metal Mix)". Wraz z tym utworem wkraczamy na jeszcze bardziej oldschoolowe brzmienia. Za projektem Aban Don stali wówczas Yaniv Haviv, Guy Sebbag oraz Avi Nissim. Track tych muzyków nie jest zbytnio porywający, wykonaniem wkomponowałby się dobrze w pierwszy rozdział "Trust In Trance". Główny motyw jest tu zbyt piskliwy i niemelodyjny, jak na mój - być może ektrawagancko wysublimowany - gust. Sytuacja zmienia się gdzieś w środkowej części utworu, gdy atmosfera staje się zgoła inna za sprawą nowej melodii, ale to za mało. Jak na tamte lata to chyba niezły track, lecz próby czasu to on nie przetrwał w takim stopniu, jak dwa pierwsze - głównie ze względu na swoją prościutką, archaiczną konstrukcję. "Voodoo Experience", następna produkcja Aban Don, rozpoczyna się natychmiast od kicków, do których, jak łatwo przewidzieć, dochodzą progresywnie kolejne elementy (bass, hi-hatsy, etc.) i w końcu także melodie. Ostatni aspekt jest mroczny i przez to bardziej mi się podoba ten od poprzedniego utworu Aban Don. Minusem jest tu monotonia, gdyż przez cały czas praktycznie lawirujemy wokół tych samych motywów, tylko co jakiś czas przerywanych idącym bark w bark bassem i kickiem.
Piąty track. W tym momencie mamy jedyny utwór Mantry - czyli Aviego Nissima i Yaniva Haviva - o nazwie "Arrival". Jest to kompozycja należąca do tej grupy zawartych tutaj tracków, które przyjemnie brzmią nawet dzisiaj. Mają oldschoolowy design, ale są na tyle skomplikowane, na ile potrzeba. Mamy tu wschodni, fletowy motyw, w szczytowych momentach kilka linii melodii na raz, bass skonstruowany w ciekawy sposób. Reasumując, całość dzięki zróżnicowanej aranżacji jest bardzo dobra, by nie rzec: świetna. Kolejne udane przedsięwzięcie mamy również na tracku szóstym. "In-Novation" to wspaniały utwór. Jest zróżnicowany, melodyjny i ma cząstkę genialności Astral Projection. Dźwięki są radykalnie oldschoolowe, ale dużo ich i na dodatek świetnie zaaranżowanych. To goa jakie uwielbiam. Ostatnie trzy utwory z kolei należą do SFX (skład tej grupy podałem na końcu wprowadzenia do recenzji). Pierwszy z nich to "Hypnotica": troszkę nudny, ale dobry utwór z nieustępliwymi, mutującymi się liniami acidu (zmiana cuta) - tak przecież charakterystycznymi dla goa. Natomiast "Butterfly Trip (Energy Sweep Mix)" to pełny optymizm. Infantylna melodystyka ma coś w sobie. Przyjemna, bardzo prościutka kompozycja. To czasem dziwne, że tego typu utwory się podobają, chociaż są diametralnie różne od właściwych dań danego gatunku. Włączmy "Flying Into A Star", a potem "Butterfly Trip", by się przekonać... Na ostatniej ścieżce płyty jest mój ulubiony utwór tej płyty, czyli "Celestial Groove". Trwająca ponad dziesięć minut kompozycja to kosmiczna eskapada w trochę smutnych tonach. Wszystko jest tu bardzo proste, bardzo monotonne, ale... niekiedy to wielka zaleta i tak tutaj jest, nie po raz pierwszy zresztą na tym albumie. Lekkie echo, sentymentalne melodie, kosmiczna atmosfera, dynamiczny bass - to dlatego tak zawsze z przyjemnością słucham "Celestial Groove". Powiem więcej: utwór ten ma ubogą konstrukcję, ale konstrukcja ta zawiera wszystkie elementy potrzebne do podtrzymania cudownej atmosfery.
Kto słucha goa, a nie zna "Trust In Trance 2", ten nie wie co traci. Prawda to czy fałsz? Oczywiście, że to szczerozłota prawda. Bez wątpienia postęp od czasu pierwszej części jest bardzo łatwo zauważalny. Może nie we wszystkich trackach, ale nie szkodzi, bo ogólnie "Trust In Trance 2" i tak trzeba mieć, bo jak można nie mieć klasyki?

RB, listopad 2006