Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 06/06/07) Vibrasphere - Archipelago
Vibrasphere - Archipelago Wydawnictwo: Digital Structures
Rok wydania: 2006

01. Tierra Azul
02. Sweet September
03. Reservoir
04. Landmark
05. Seven Days To Daylight
06. Morning Breeze
07. Sudden Comfort
08. Baltic Resonance
09. Late Winter Storms




Vibrasphere (Rickard Berglof oraz Robert Elster) to jeden z moich ulubionych projektów sceny progresywnego psytrance'u. Szczerze powiedziawszy - to chyba jednak ulubiony, bo z drugiej strony mój gust nie ma za bardzo w czym wybierać. Albo Atmos (Tomasz Balicki) albo Vibrasphere. Atmos poszedł znacznie w kierunku house'u na krążku "2nd Brigade", więc pozostał mi Vibrasphere - który przez pewien okres czasu stanowił tylko Rickard Berglof. Na szczęście w 2005 roku Robert Elster jednak powrócił na łono projektu, a ich nowym wspólnym dziełem został trzeci krążek Vibrasphere - "Archipelago" z 2006 roku.

"Tierra Azul" to cudowny, optymistyczny utwór z lekką dozą melancholii. Fortepianowo-gitarowy, w pięknym odcieniu brzmienia Vibrasphere. Track ma formułę chilloutu, jest świetnie skomponowany, posiada wspaniałe melodie (w tym znakomite linie bassu). Czegóż chcieć więcej? Oczywiście tylko tego typu utworów na albumie. Jednakże od tracka drugiego do siódmego włącznie mamy progresywne uptempo. Powiem o nich krótko. Spośród utworów dynamicznych największe na mnie wrażenie zrobił "Landmark" oraz "Morning Breeze". Pozostałe kompozycje są co najmniej dobre, ale to te wymienione przeze mnie charakteryzują się szczególną charyzmą. "Landmark" jest nieprawdopodobnie doskonałym odzwierciedleniem esencji brzmienia Vibrasphere, zaś "Morning Breeze" posiada fenomenalny finał złożony z melodii, która staje się coraz bardziej "nadciągać" - niczym sztorm. Natomiast dwa ostatnie utwory tego albumu to chillout. Cudowny chillout. "Baltic Resonance" jest bardzo dynamiczny oraz wspaniale zgrany, ma mroźną atmosferę. "Late Winter Storms" jest z kolei majestatyczny, smutny i nostalgiczny. Fortepianowe motywy Vibrasphere słucha się zawsze olbrzymią przyjemnością, tworzą one bardzo ciekawą aurę.

Od strony technicznej "Archipelago" to perfekcja. W tym aspekcie twórczość Vibrasphere od zawsze należy do elity - w kwestii muzycznej również, aczkolwiek jestem osobiście tą drugą troszkę rozczarowany tym razem. Z jednej strony duet udowodnił po raz kolejny, że doskonale sprawdza się w wolniejszych rytmach (genialne aranżacje, piękne pejzaże), z drugiej strony jednak nic nowego w aspekcie uptempowym nie pokazał. I stąd to rozczarowanie - brak tu definicji jakiejś nowej wielkości. Zapewne zbyt dużo wymagałem od tego, co najmniej, bardzo dobrego albumu...

ocena 4/5
RB, grudzień 2006