![]() |
|
|||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|||||||||||||||
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||
| (aktualizacja tekstu: 23/08/08) |
|
WYWIAD Z CHILL TRIBE RECORDS | ||||||||||||||||
|
WYDAWNICTWA
RECENZJE
|
Wywiad z Perem Kristianem Slagsvoldem (Chill Tribe Records) Autor: Radosław Białek Data: 29 lipca 2008 roku 01. Chill Tribe Records to bardzo specyficzne wydawnictwo, bo zostało stworzone i jest prowadzone przez sławnego, legendarnego recenzenta: Pera Kristiana Slagsvolda - czyli przez ciebie, choć jesteś już raczej byłym recenzentem na chwilę obecną. To byłoby niemądre, gdybyśmy nie rozpoczęli tego wywiadu od tego poprzedniego okresu twojego życia, od okresu dziennikarskiego. Setki wydań zrecenzowałeś na swojej stronie Trance.net. Ponadto jesteś jedną z osób, które bez ustanku poszerzają bazę danych najlepszej dla wielu osób witryny na świecie: Discogs.com; twoje recenzje z Trance.net są również w Discogs.com. W poprzednich latach czytałem wiele recenzji z różnych stron, różnych osób, ale Trance.net i twoje opinie zawsze były najbardziej zbliżone do mojego własnego postrzegania muzyki. Nie piszesz już tak wiele od momentu, w którym stworzyłeś Chill Tribe, a ja osobiście też nie czytam aż tylu recenzji innych ludzi od jakiegoś czasu, więc mogę teraz powiedzieć kilka słów, na swego rodzaju zakończenie tamtego okresu. Twój poziom profesjonalnego rozpatrywania wydań, rzetelność recenzji, był najlepszy z tego wszystkiego, co kiedykolwiek przeczytałem w całym świecie tekstów o psytransie i całej spokrewnionej muzyce (którą później będę nazywał jako psy-scena, by mieć jasny tytuł na sumę wszystkich stylów jakie mamy na tej scenie, tak na uptempo jak i na downtempo, na wszystkie). Przesłanie każdej twojej recenzji zawierało zawsze bogate i solidne odpowiedzi: co jest w środku danej muzyki i jaki efekt ma ta muzyka. Dzięki temu było i jest zawsze wielką przyjemnością je czytać. Pamiętam pewne sytuacje, które mogą być podzielone na trzy części: nie wiem nic na temat muzyki, którą jestem zainteresowany, czytam twoją recenzję, znam muzykę. Z drugiej strony czasami nie chciałem ich czytać, bo nie chciałem wiedzieć o czym jest muzyka przed przesłuchaniem jej. Myślę teraz: one są jak idealne wzory, które wszyscy powinni naśladować. Po dodaniu wspomnianego powyżej mego podobnego do twojego spojrzenia na muzykę, mogę wreszcie powiedzieć: jesteś moim mistrzem, rodzajem recenzenckiego mentora w psy-świecie. Kilka razy chciałem przekazać ci te słowa, ale świat się zmieniał, ty stworzyłeś Chill Tribe, ja stworzyłem swoją małą stronę. Chcę po prostu w końcu podziękować ci za styl pisania i za czas... Zatem jeśli to ma być moja recenzja twoich recenzji: masz 5/5, cudowne recenzje pisałeś, twa praca była i jest bezcenna, a Trance.net to jedna z kilku biblii tego, co dobrego, a co złego mamy na psy-scenie. Dziękuję ci, Per. To najmilsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałem na temat tego projektu! DZIĘKUJĘ! Ociepla moje serce widok ludzi naprawdę doceniających całą pracę, jaką w to włożyłem. W okresie w którym napisałem wszystkie te recenzje nie otrzymałem zbyt dużego na nie oddźwięku. Więcej reakcji otrzymałem po tym, gdy zaprzestałem pisać - od ludzi chcących, bym kontynuował tę pracę. Tak czy siak, sam piszesz świetne recenzje, więc sugeruję ci, byś przejął pałeczkę. Też masz naprawdę ładną stronę! 02. Gdyby nie było rzeczy zwanej internetem, to prawdopodobnie nigdy bym nie poznał muzyki psy-sceny. Jeśli internet jest oceanem, a ja jestem na łodzi, to Trance.net jest wyspą właściwych informacji. Opowiedz mi, proszę, historię powstania tej wspaniałej wyspy. Strona Trance.net nie została stworzona przeze mnie, ale przez mojego przyjaciela imieniem Dennis, który też żyje tu w Oslo, w Norwegii. Poza pracą dla Blue Moon Productions w Tajlandii przez jakiś czas, Dennis stworzył również lokalną listę mailingową związaną z psychedeliczną muzyką tu w Oslo, gdzie wrzucaliśmy informacje o "sekretnych imprezach", rozmawialiśmy o muzyce, festiwalach i wszystkich rzeczach związanych ze sceną. Byłem częścią tej listy od dość wczesnego jej okresu i od czasu do czasu wysyłałem pare muzycznych recenzji. Dennis zrobił nową strukturę do strony Trance.net, dogodniejszą do publikowania recenzji etc. Więc spytał się mnie, czy nie zechciałbym publikować tam swoich tekstów; i tak to się zaczęło. W tamtym czasie wychodziło wiele interesujących płyt, a ja byłem już ich kolekcjonerem; poświęcającym czas na słuchanie i kupowanie nagrań. Internet również wpłynął na ułatwienie dostępu do wydań i zdobywanie ich poprzez przesyłkę pocztową do małej Norwegii. Zacząłem pisać w języku norweskim, ale przeszedłem na angielski po jakimś czasie, bo nie miałem aż tak wielu czytelników tu w Norwegii. Pisanie było przyjemne, ponieważ pozwalało mi wejść głębiej w muzykę. Trance.net wciąż jest online dla każdego chcącego przeczytać stare recenzje, ale ja już nie mam czasu na pisanie nowych; jest też kilka innych powodów dla których zaprzestałem używać swego czasu na pisanie recenzji, takich jak brak jakości w wydawanych aktualnie produkcjach. W każdym bądź razie, po kilku latach odkryłem też stronę Discogs.com - marzenie dla wszystkich muzycznych kolekcjonerów. W końcu mogłem zdobyć dobry przegląd swej kolekcji, różnych artystów, ich dyskografii etc. Więc, co połączone z rozpoczęciem działalności wydawniczej, poświęciłem mnóstwo czasu na Discogs.com, aby mieć możliwie najdokładniejszą bazę danych. Niestety w marcu 2008 roku dwie osoby, które są posiadaczami Discogs.com, obrały chciwy kierunek i zniszczyły całą bazę poprzez restrukturyzację strony w coś obrzydliwego, co będzie powoli niszczyć całą jej precyzję. To długa i smutna opowieść o tysiącach ludzi, którzy pracowali za darmo przez lata, by stworzyć coś unikalnego, ale potem zdradzonych i zdeptanych przez dwa smutne charaktery. Więcej na ten temat odnaleźć można na forum Discogs. 03. Jak możesz określisz teraźniejszą sytuację z Discogs.com? Discogs w lipcu 2008 roku: co na plus, co na minus? Jeśli są jakieś plusy, to na pewno ten, że wciąż jest tam sporo informacji stworzonych w minionych latach. Ale teraz więcej jest negatywów niż pozytywów. Odcięto moderatorów i pozwolono wszystkiemu wejść do Discogs bez kontroli jakości (co właśnie się okazuje), co prowadzi do mnóstwa błędnych informacji. 04. Pamiętasz swą pierwszą recenzją? Jeśli tak, na temat której płyty ona była i jak to było w tym okresie - na przykład czy miałeś jakieś doświadczenie w jakimkolwiek pisaniu przed rozpoczęciem pisania tej pierwszej recenzji? Nie jestem pewien, ale myślę, że album "Mindfield" był pierwszą płytą, o której napisałem odpowiednią recenzję. Nie za bardzo pamiętam, czemu to zrobiłem, ale prawdopodobnie dlatego, że chciałem ją polecić. Przed tym nie miałem zbyt dużego pisarskiego doświadczenia. 05. Generalnie, jaka była twoja metoda pisania recenzji? Jak dużo tygodni potrzebowałeś zwykle do napisania właściwej recenzji? Pisałeś od początku do końca w jeden dzień, czy może jednego dnia pisałeś trochę zdań, innym razem dodałeś kolejne i recenzja była pracą wielu dni?... Zawsze pisałem recenzję tylko w jeden dzień. Ale zwykle słuchałem muzyki na kilka dni przed jej napisaniem. Moja opinia i myśli tworzyły się podczas słuchania, a kiedy były gotowe, samo pisanie przebiegało zwykle dość szybko. 06. Które płyty z wszystkich jakie kiedykolwiek zrecenzowałeś były dla ciebie najtrudniejsze do opisania, a które były proste? Podaj przykłady, proszę. Nie wiem teraz dokładnie, ale albumy zawierające wiele różnych stylów zwykle zabierają więcej czasu. Myślę też, że więcej czasu i pracy zajmuje recenzowanie wydań chilloutu/ambientu. Full-on jest najprostszy do recenzowania. 07. Jeden z problemów które widzę, przynajmniej u siebie kiedy piszę recenzję, jest to, że po opublikowaniu mam nowe wrażenia związane z muzyką, którą właśnie zrecenzowałem. Nie mówię o tygodniach czy miesiącach od dnia publikacji, ale w aspekcie więcej niż jednego roku. Co o tym sądzisz? Czy to największy koszmar dla recenzenta, że po jakimś czasie dochodzi on do wniosku, choćby dla samego siebie, że jakaś recenzja mogła być napisana w inny sposób? Czy miałeś tego typu problemy w swej pracy? Możliwe, że to się działo, że miałem nieco inne spojrzenie na muzykę poprzez kolejne lata, ale zwykle moje opinie wytrzymują próbę czasu. Nie pamiętam żadnych konkretnych wydań, których by to dotyczyło. 08. Jeśli nasz obecna, cała historia ludzkości jest jak książka z 1.000.000 stron: ile stron jest o muzyce twoim zdaniem? Jak to odczuwasz? Trudne pytanie. Może 50.000? Myślę, że dźwięk był od pierwszego dnia ważną częścią ludzkości. Po prostu spójrzmy na wszystkie inne gatunki na planecie. Dźwięk używany jest z różnych powodów przez większość gatunków. Ale istoty ludzkie zrobiły tyle dziwnych rzeczy w ciągu historii, że nie sądzę, by muzyka przekroczyła 50.000 stron z tego 1.000.000. 09. Jeśli twoje własne życie jest jak książka z 1.000.000 stron: ile stron jest o muzyce? Ponownie, trudne pytanie. Ekstremalnie dużo czasu swego życia poświęciłem na muzykę; na słuchanie muzyki, rozmawianie o muzyce, tańczenie w rytm muzyki, czytanie o muzyce, pisanie o muzyce, organizowanie imprez muzycznych, DJowanie na świecie z muzyką, prowadzenie muzycznego wydawnictwa etc. Myślę więc, że byłoby tego około 300.000 stron. 10. Masz tę książkę o swoim życiu i widzisz ten rozdział o muzyce. Przeczytaj dla mnie kolejne podrozdziały z tego działu swego życia. Rozdział 1: Odkrywanie muzyki. Rozdział 2: Odkrywanie muzyki elektronicznej. Rozdział 3: Rozpoczęcie kolekcjonowania. Rozdział 4: Pisanie o muzyce, chodzenie na koncerty, imprezy, festiwale, tańczenie etc. Rozdział 5: Rozpoczęcie DJowania. Rozdział 6: Stworzenie i prowadzenie Chill Tribe Records. 11. Masz ukryte jakieś kolejne podrozdziały w swej głowie? Jakiekolwiek związane z muzyką nowe prace, które masz zamiar wykonać w przyszłości... Na przykład: wydawanie swej własnej muzyki. Nie tworzę muzyki i nie mam żadnych planów, zatem czas pokaże... 12. Masz olbrzymie doświadczenie, dlaczego więc nie napiszesz książki o psy-scenie? Nigdy nie słyszałem o jakiejkolwiek książce na ten temat. Naprawdę uważam, że mogłaby ona być bardzo ważna i przełomowa dla muzycznej historii. Może to ty napiszesz tę pierwszą? Byłbym jedną z pierwszych osób chcących ją przeczytać! Zgadzam się, że byłoby świetnie mieć książkę pokrywającą tę stronę historii muzyki, i sądzę również, że jestem w stanie to zrobić, ale byłoby to ekstremalnie czasochłonne i naprawdę nie widzę, bym kiedykolwiek miał czas na coś takiego. 13. Impresja jaką mamy podczas słuchania muzyki czasem przynosi nam wizję czegoś. To zabawne, że muzykę widzimy jak obrazy, żywo malowane obrazy. Są kompozycje, które od pierwszego dźwięku i zawsze, kiedy słyszymy cały utwór, tworzą w duszy specyficzny krajobraz. Najprostszy przykład: poranne utwory są o radości, wschodzące słońce żyje tam pomiędzy nutami. Ale czasem mamy coś bardziej subtelnego i tu jest moje naprawdę poważne pytanie. Powiedz mi o najbardziej wyrafinowanej podróży, jaką kiedykolwiek słyszałeś podczas słuchania jednej kompozycji. Coś naprawdę specjalnego. I opisz ten dźwięk. Myślę, że najcudowniejszy utwór jaki kiedykolwiek usłyszałem to kompozycja Shpongle zwana "And The Day Turned To Night". Dwudziestominutowa podróż. Jest tak wiele elementów i obrazów, który przychodzą podczas słuchania tego utworu. Na początku kompozycji mam totalnie emocjonalne odczucia. Tajemnicze i melancholijne fluidy powoli się tworzą. Z momentu na moment poczynają przenosić w podróż dookoła świata, a może innej galaktyki. Z głębokiej melancholii do szczęścia, kolorowych pejzaży. Myślę, że ten utwór przynosi różne doświadczenia każdemu ze słuchacza z osobna, coś osobistego i bardzo trudnego do opisania w słowach. Połączenie dalekosiężnych psychedelicznych brzmień, pięknego fleta, beatów - których nigdy wcześniej nie słyszałem, totalnie hipnotycznych części etc., tworzy to jedną z najbardziej wyrafinowanych muzycznych podróży kiedykolwiek, w mojej opinii, stworzonych. A gdy podróż się kończy, czuję się jakbym naprawdę odbył podróż w inny świat. Utwór, który nigdy mi się nie znudzi. 14. Muzyka Shpongle to na pewno jedna z definicji psychedelicznego chilloutu. Jakie inne projekty określiłbyś jako najlepsze w historii psy-chillu? Podaj ranking swoich pięciu najlepszych. Shpongle, The Infinity Project, The Mystery Of The Yeti, Ott, Shulman. 15. W twojej recenzji albumu Shulmana "In Search Of A Meaningful Moment", opublikowanej w Discogs.com w 2005 roku, napisałeś: "Shpongle, Entheogenic i Shulman są na pewno w innej niż większość artystów lidze, kiedy chodzi o aktualny psychedeliczny chillout". The Infinity Project i The Mystery Of The Yeti już nie istnieją, ale inne projekty: tak. Więc co rozczarowało cię w muzyce Entheogenic od 2005 roku, że w swej piątce najlepszych zdecydowałeś się umieścić muzyczny akt Otta nad Entheogenic? Ich pierwsza płyta (zatytułowana "Entheogenic" - dopisek RB) dała scenie coś nowego. Piękny album. W albumach, które wyszły później, zaczęli się powtarzać, chociaż od czasu do czasu serwują dobre utwory. 16. Czy kiedykolwiek spotkałeś osobę, która lubi psy-chill, ale nie lubi Shpongle? Nie. 17. W życiu, na przykład gdy spotykasz nowych ludzi, używasz terminu "psychedelic" do określenia muzyki jakiej słuchasz? Mam na myśli: czy ten termin jest poważny czy nie jest? Co o tym sądzisz? Spora część muzyki jakiej słucham jest definitywnie psychedeliczna, ale rzadko używam tego terminu, gdy spotykam nowych ludzi. Przypuszczam, że powodem tego jest to, że większość ludzi tak naprawdę nie wie co psychedelic oznacza i natychmiast oznakowuje to jako coś związanego z narkotykami i widzi mnie jako dziwaka. Więc zwykle pomijam słowo psychedelic przy pierwszym wrażeniu... 18. Muzyka psychedeliczna może być zrobiona tylko z elementów elektronicznych? Oczywiście, że nie. Wszystkie dźwięki mogą być przetworzone w coś psychedelicznego, tak uważam. Wszystko zależy od kreatywności, ale rzadko spotyka się lirykę zmieszaną z muzyką psychedeliczną. 19. Na psy-scenie mamy jedną bardzo specyficzną osobę, Michele Adamson. Jest najbardziej znaną śpiewaczką i najbardziej znaną kobietą, która jest na scenie. W twojej recenzji jej debiutanckiej płyty - "Fallen Angel" - jest takie zdanie: "Bardzo świeży oddech na scenie, która to scena naprawdę potrzebuje czegoś takiego". Mam dwa pytania z tym związane. Pierwsze: czy to muzyka psychedeliczna? (Pozostawmy na boku jej angaż w muzykę uptempową, skupmy się tylko na materiale albumowym). Drugie: jaki jest ostatnio przez ciebie usłyszany "świeży oddech" na całej psy-scenie? Sądzę, że niektóre partie były psychedeliczne, ale gdy to pisałem miałem na myśli kreatywną stronę bardziej niż stronę psychedeliczną. Michele jest dobrą śpiewaczką, która lubi pracować z wieloma różnymi stylami, wszystko od electro, chillu do trance'u. To pozytywne, że muzycy posiadają rozległe upodobania muzyczne. Gdy spotkałem ją w Turcji, grała całkiem niezłe electro. Nie lubię wielu utworów, które zrobiła, ale od czasu do czasu serwuje też trochę złota. Ostatni świeży oddech, jaki usłyszałem, to najnowszy album Simona i Benjiego jako Younger Brothera (płyta pt. "The Last Days Of Gravity" - dopisek RB). Dowód na to, że jest rzeczywiście możliwe wyjście z czymś świeżym nawet w 2007/2008 roku. 20. Jaki jest stosunek psychedelicznej muzyki do psychedelicznej podróży? Wiele osób twierdzi: "psychedeliczna podróż bez narkotyku? Sobie żartujesz czy co?!". Czy możemy wejść tak głęboko w dźwięk muzyki, muzyki tak dobrze zaprojektowanej przez artystę, że na końcu poczujemy się "niezwykle"? Albo to tylko iluzja - może my chcemy poczuć psychedeliczną podróż i to się dzieje, gdy słyszymy dźwięk, niezależnie od tego dźwięku? Wyrażenie "psychedeliczna podróż" prawdopodobnie przybyło oryginalnie od osób, które "podróżowały" na psychedelicznych narkotykach (podróż zyskała stempel ich ust i to było coś, co doświadczali w swych głowach do czasu, aż "wylądowali"). To, co muzyka psychedeliczna wielu ludziom daje, to podobny stan umysłu (podobne przeżycia, przy użyciu dźwięku zamiast substancji chemicznych). Wielu ludzi, którzy jej nie słyszeli, powie, że muzyka psychedeliczna jest muzyką dla ludzi na drugach. Ja bym powiedział, że to muzyka dla ludzi nie na drugach, którzy chcą podróży, w której sama muzyka jest wystarczająco psychedeliczna, by dać im podróż; czy uczucie "niezwykłości" - jak sam stwierdziłeś. Myślę, że gdy zamyka się oczy, a brzmienie staje się kolorami, poznaje się prawdę o tym, co jest psychedeliczne. Inną stroną słuchania, w której zorganizowane dźwięki stają się widowiskiem zamiast zwykłej liryki czy melodii, którą znajdujemy w "akceptowanej" muzyce... 21. Ale co wówczas, gdy dźwięk staje się kolorem w muzyce z liryką? Powinieneś wtedy powiedzieć: to też muzyka psychedeliczna, ale czy powiesz?... Chcę zaryzykować twierdzenie, że "psychedeliczna" może być każda muzyka, a termin ten nawiązuje tylko do naszej własnej, osobistej relacji z muzyką, której słuchamy. Tak, muzyka z liryką może też być psychedeliczna, ale gdy wspomniałem "akceptowaną" muzykę, miałem na myśli 99% muzyki serwowanej w radiu, telewizji etc. Ale, zwykle, myślę że liryka odbiera skupienie na dźwięku i dlatego może być trochę rozpraszająca. 22. Gdybyś musiał wybrać, która kompozycja z całej chilloutowej strony psychedelicznej scny jest perfekcyjnym odzwierciedleniem zamglonego zimowego poranka - totalnie zimny utwór, który byś wybrał? Ludzie prawdopodobnie nie powiedzą, że to pochodzi z psychedelicznej sceny, ale niektóre ambientowe utwory Biosphere są lodowate i powinny sprawdzić się jako zamglone zimne poranki. 23. Z każdą kolejną płytą, którą słyszę z drugiej połowy lat 90., jestem coraz bardziej zdezorientowany. Pytanie jest bardzo proste, może banalne, ale nie znam precyzyjnej, ostatecznej odpowiedzi: jaka jest różnica pomiędzy muzyką goa trance a psychedelic trance? To dokładnie to samo! Termin "goa trance" był po prostu tytułem, który ludzie zaczęli używać na nazwanie psychedelic trance - czyli muzyki granej przez DJów w Goa, w Indiach. Wielu przybywających do Goa ludzi nigdy wcześniej nie słyszało takiej muzyki, więc po przybyciu na zachód zaczęli mówić o "muzyce trance, którą usłyszeli w Goa", o "muzyce goa", i ewentualnie o "tym goa trance". Całkiem nieużywane słowo, jeśli mnie pytasz. Później ludzie, którym brakowało wczesnych okresów muzyki psychedelic trance, starali się określić o jakim typie muzyki trance mówią poprzez dalsze utrzymanie nazwy goa trance. Wyrażenie goa trance zanikło trochę w ciągu ostatnich lat 90. i coraz więcej ludzi zaczęło go nazywać jako psytrance. Zatem, jeśli słyszysz dziś kogoś, kto mówi o goa trance, wtedy zwykle odnosi się on do psychedelic trance, który powstał między 1994 a 1997 rokiem. 24. Więc termin "goa trance" nie jest zły na zdefiniowanie wczesnej, bardzo melodyjnej fazy psychedelic trance? Myślę, że jest OK używając tego terminu. Przynajmniej większość ludzi, którzy byli na scenie od jakiegoś czasu, zrozumie do czego się odnosisz. 25. Jak opisałbyś styl albumu "In Fear Of A Red Planet" Cydonii w stosunku do poprzednich pytań? Album ten był dla wielu pośrednikiem między "starym" goa trance'em lat 90. a nowym, mroczniejszym trance'em, który zaczął pojawiać się w końcówce lat 90./2000. Był to przełomowy album, który dał scenie trance'u coś nowego. Prawdziwa klasyka. Widziałem go jako pożegnanie z latami 90. z elementami z typowego dźwięku lat 90., ale też gdzie zawarte jest trochę opowieści z tego, co miało wyjść w latach po. X-Dream z ich albumem "Radio" z 1998 roku to kolejny przykład albumu, który dał coś nowego i odkrywał trochę "brzmienia", jakie miało na scenie dopiero nadejść. 26. Podaj mi przykład psy-muzyki z lat 90., jedną albo kilka kompozycji, do których czasami powracasz, by znowu poczuć tę moc tamtych dni, by znowu poczuć wschód słońca tamtego Dnia w umyśle, sercu, duszy - który to Dzień kreatywności zmienił się w noc odtwórczości na scenie, którą mamy teraz... Przykład, który może podkręcić twoje własne szczęście do najwyższego poziomu. Zagraj mi coś z Koxboxa z połowy lat 90., a zobaczysz mnie szczęśliwego... Albo pierwsze albumy X-Dream, Juno Reactor, Blue Planet Corporation, Jaia, Total Eclipse, wczesną Etnicę/Pleiadians, Transwave, Pranę, The Source Experience. Wiele wydań z przeszłości wciąż nakręca moją radość dzisiaj, tak wiele lat po. 27. Widzę, że wyraźnie zaznaczyłeś w jednym przypadku: "wczesna Etnica/Pleiadians". Do którego z wydań tych dwóch projektów lubisz je i myślisz, że były artystycznie ciekawe? Do którego roku? Jakie było ich ostatnie dobre wydanie w twojej ocenie? Sądzę, że byli bardzo interesujący do czasu, gdy Carlo Paterno i Andrea Rizzo opuścili grupę. Myślę, że bez tej dwójki stracili trochę kreatywności. Nie jestem pewien, w którym roku odeszli z grupy, ale myślę też, że niektóre z utworów, które współtworzyli, były wydane po ich odejściu. Naprawdę lubię część kompozycji z płyt "Family Of Light" (autorstwa Pleiadians - dopisek RB) i "Equator" (Etnici - dopisek RB) z roku 1999. 28. Które ze znanych projektów lat 90. rozczarowały cię w największym stopniu jeśli chodzi o to, co wydały po 2000 roku? Nikogo nie chcę wymieniać. Myślę, że ludzie powinni sami ocenić z własnej perspektywy poprzez porównanie, co artyści zrobili w przeszłości z tym, co robią teraz... 29. Jaki jest twoim zdaniem najlepszy rok w całej historii uptempowej strony psy-sceny i dlaczego? Najlepszy goa/psytrance rok... 1995 i 1996. Te dwa lata dały nam nieskończoność klasyki. Tak wiele nowych i przełomowych albumów z dźwiękami i melodiami, jakich nigdy wcześniej nie mieliśmy. Przypuszczam, że jest wiele powodów, dlaczego to były najlepsze lata, ale według mnie z tej przyczyny, że był to wciąż underground, posiadał większą kreatywność. Ponadto sądzę, że artyści wkładali więcej wysiłku w to, ażeby zrobić coś unikalnego, a sam utwór nie był wtedy robiony w jeden dzień... Każdy artysta miał swój własny styl - nie to co teraz, gdy 90% brzmień jest takie samo. Wydawnictwa miały silniejszą kontrolę jakości, co również jest bardzo istotnym czynnikiem. 30. Czy uważasz, że uptempowa, taneczna strona psy-sceny, będzie kiedykolwiek tak dobra, jak była w latach 90.? NIGDY! 31. W musicalu "Les Girls" z Gene'em Kellym znajduje się piosenka ze słowami refrenu: "Jesteś zbyt, zbyt". To piosenka z miłością w tle. Spytam cię jednak przewrotnie, w sensie negatywnym: jakich rzeczy mamy zdecydowanie zbyt dużo na dzisiejszej psy-scenie? Chciwości, odtwórców i ludzi, którzy nie starają się wejść w muzykę głębiej. 32. Jaki jest najbardziej żenujący tytuł płyty z psy-sceny, jaki kiedykolwiek spotkałeś? Widziałem psytrance'owe płyty, które miały błędy ortograficzne w tytule. Nie chcę ich wymieniać... Ale była też taka jedna rosyjska psytrance'owa kompilacja nazwana "Potato Gun" - z frytkami McDonald'sa na okładce. O co tu miało chodzić? LOL. 33. Powiedz: "Kocham uptempową stronę psy-sceny A.D. 2008". Wybacz, ale nie słyszałem zbyt wiele dobrego uptempo psy w 2008 roku... 34. Problem jest realny. Kilka miesięcy temu PsyReviews.com zamknął swą stronę z wiadomością: "psychedelic trance 1995-2008"... Jak widzisz koniec psychedelic trance? Zgadzasz się z PsyReviews.com, że psychedelic trance zmarł w 2008 roku? Czy może psychedelic trance już od kilku lat jest żywym trupem? Totalnie zgadzam się w tym względzie z Panem PsyReviews, chociaż myślę, że psytrance zmarł parę lat temu. Wygląda na to, że jego kreatywność zaniknęła. Stał się on pop trance'em; już niczego psychedelicznego w tym nie odnajduję. Wciąż odnajduję psychedeliczne elementy w innych typach muzyki (ambient/chill etc.). Dziś psytrance jest w większości łatwo przyswajalnymi melodiami i już nie skupia się na psychedelicznym brzmieniu, albo to jest agresywny, tak zwany dark (który nie jest tak naprawdę mroczny), gdzie są tony dźwięków, ale w większości powtarzalnych, dręczący harmider. Jest zbyt wielu kopiujących, a utalentowani topią się w tej powodzi. Wciąż, niekiedy słyszę ciekawe rzeczy, ostatnio ze sceny "Suomi trance" w Finlandii. 35. Co masz na myśli o stylu dark psytrance mówiąc "nie jest tak naprawdę mroczny"? Co ta muzyka winna mieć twym zdaniem, by uzyskać termin "dark" jeśli to nie jest dark teraz? Cóż, trochę trudne do wytłumaczenia, ale wrzucając dręczące dźwięki, intensywne brzmienia i sample z horrorów niekoniecznie tworzy się muzykę mroczną. Jeśli chcesz, by muzyka brzmiała mrocznie, cała atmosfera w utworze powinna być mroczna, a nie tylko sample. 36. Jednym z najbardziej tajemniczych tematów w historii całej psy-sceny są narodziny full-onu i jego bardzo szybki rozwój. Powiedz mi, bo jesteś związany z psy-sceną już od ponad dekady i doświadczyłeś tego na sobie: jak ten styl powstał? Jak widzisz jego rozwój ramię w ramię z dźwiękiem psytrance'u? I kiedy powiedziałeś sobie po raz pierwszy: "tak, mamy nową ścieżkę zwaną full-onem"? Myślę, że stało się to wtedy, gdy psytrance'owi artyści skupili się bardziej na tłustych liniach bassu bardziej, aniżeli na melodiach i brzmieniach; termin "full-on" urodził się w tym dniu. Sądzę, że G.M.S. był jedną z pierwszych grup, które rozpoczęły tę falę. Full-on wniósł większą moc do ciężko stopowych parkietów, ale mniejszą kreatywność w melodiach i brzmieniach, więc rezultat jest mixem łatwo przyswajalnych popowych melodii i mocarnych liniach bassu. Innymi słowy, mniej psychedeliczny i kreatywny. 37. Mniej psychedeliczny, ale jako tako wciąż psychedeliczny? Domyślam się, że od czasu do czasu wciąż wydawane są jakieś psychedeliczne utwory, ale trudno je w dzisiejszych czasach znaleźć. 38. Skierujmy teraz naszą uwagę na dźwięki progresywne. Jaki jest najlepszy progresywny album w historii i jak my, w twojej opinii, powinniśmy nazywać ten styl: "progressive trance" czy "progressive psytrance"? Trudno wybrać jeden album, ale myślę, że wybiorę "Headcleaner" Atmosa. Niektóre utwory z tego albumu wybiegały swym brzmieniem w przyszłość, były nowatorskie i dawały perfekcyjny przykład na to, jak hipnotyczny może być progresywny utwór. "Progressive trance" jest dla mnie wystarczająco opisujący... 39. Pamiętam, że Tomasz Balicki (Atmos) powiedział w jednym z wywiadów, że "Headcleaner" prezentuje "deep trance". W innym wywiadzie Kristian Thinning Andersen (Elysium) powiedział, że jego wczesna muzyka to nie "goa trance"... Ale pierwszy przykład żyje na psy-scenie jako "progressive", a drugi żyje jako "goa". Tylko dwa przykłady, jest ich na pewno więcej. Ale pytanie rodzi się zawsze w tych sytuacjach, prawdopodobnie to jedno z pytań wszech czasów: kto decyduje o tym, co prezentuje (jaki styl) dana muzyka? Kto ma rację, gdy przychodzi do definiowania muzyki? Większość artystów nie chce przylepiać etykietki do swej muzyki, co jest pewnie przyczyną, dlaczego nie zgadzają się z terminami określającymi ich muzykę. Wątpię, że Tomasz myślał "teraz zrobię utwór w stylu progressive trance", gdy zasiadał, aby tworzyć "Headcleaner". Dla muzyka, to tylko muzyka. Domyślam się, że jest zbyt dużo nazw na różne odmiany trance'u, ale myślę sobie też, że to dobrze móc opisywać muzykę w krótkich słowach, chociaż może to być trochę niesprawiedliwe dla artysty, który ją stworzył. Sądzę, że nazywanie tych stylów jest po prostu naturalnym procesem, który się z czasem tworzy wśród imprezowiczów, artystów, recenzentów etc., i ewentualnie staje się pospolitą nazwą danej muzyki. 40. Porozmawiajmy teraz o Chill Tribe... Kiedy idea stworzenia swego własnego wydawnictwa przybyła do twych myśli po raz pierwszy? Przypuszczam, że około 2000 roku. 41. Chill Tribe narodził się pod koniec 2004 roku. Więc początkowo to była tylko zwykła myśl: "Chcę mieć wydawnictwo", ale tak naprawdę zacząłeś wszystko organizować później, czy już od 2000 roku powoli budowałeś swe królestwo, którego zwieńczenie nastąpiło po prostu w roku 2004? Początkowo to było tylko planowanie w mojej głowie, a później powoli rozpocząłem zbieranie informacji o tym, co musi być zrobione, by założyć label. 42. Dlaczego zdecydowałeś się je zbudować? Po wielu latach słuchania i kolekcjonowania muzyki, głęboko w nią zanurkowałem. Coraz bardziej angażowałem się w chilloutową stronę muzyki elektronicznej, która stała się moim największym zainteresowaniem. Chilloutowa elektronika jest ekstremalnie różnorodna, w dodatku poznałem wielu artystów, więc miałem czysty pogląd na sytuację, którzy artyści są nieco bardziej interesujący, którzy tworzą muzykę, która daje mi coś "więcej". Było już całkiem odlegle od wydań, które w moich uszach były pełne jakości i muzykami, których chciałem usłyszeć. Ponadto wielu moich herosów z lat 90. zaprzestało wydawania muzyki. Mój niegdysiejszy ulubiony label - Blue Room Released - został zamknięty, to samo spotkało Flying Rhino Records etc., więc poczułem, że istnieje potrzeba wydawnictwa skupiającego się na wielu artystach, którzy zniknęli. Moim celem było zainspirowanie wielu z moich ulubionych muzyków do tego, by znowu zaczęli tworzyć, łącząc ich z talentami nowego milenium, i by zebrać ich w jakościowy krąg; i tak Chill Tribe Records się narodził. 43. Chill Tribe Records, wydawnictwo, to tylko ty? Tak. 44. Była to umyślna decyzja, by nazwać swoje wydawnictwo jako "chill tribe" (chilloutowe plemię) w tym sensie, że wiedziałeś, że będziesz wydawał muzykę bardzo różnych artystów, nie mając jednak - jak inne wydawnictwa - domowych artystów? Więc mogłoby być powiedziane, że twoimi domowymi artystami są wszyscy chilloutowi artyści (bez nazywania specyficznych projektów); to całe chilloutowe plemię? To było celowe, by głównie wydawać chilloutową muzykę elektroniczną. Byłem też zainspirowany innymi wydawnictwami, takimi jak Dakini Records z Japonii, Interchill Records z Kanady, Ultimae Records z Francji etc., więc chciałem zrobić coś podobnego, ale z nieco innymi stylami i masą pionierów muzyki elektronicznej. Mam całkiem rozległy smak, jeśli chodzi o ten typ muzyki, więc chciałem połączyć najlepszych z wielu stylów, takich jak chilloutowy breaks, dub, IDM, czysty ambient, ethnic etc. Zróżnicowanie to kluczowe słowo. Coś na wiele różnych nastrojów, sytuacji etc. 45. Jak na starcie widziałeś swą strategię na muzykę wydawnictwa? Miałem w głowie wiele pomysłów z jakimi artystami chciałem się skontaktować. Moja strategia polega na tym, że kontaktuję się z artystami, których muzykę chcę wydać; żadna inna droga nie wchodzi w rachubę. Myślę, że za dużo labeli wydaje muzykę tylko dlatego, że została ona zrobiona przez ich przyjaciół, czy tylko dlatego, że taki styl w tym momencie jest najbardziej popularny. 46. Opowiedz mi o pierwszym artyście z jakim się skontaktowałeś. Jak to było mając zero wydań? Wiesz: kontaktujesz się z kimś, ale ta osoba nic nie wie na temat tego, jaki jest cel twojego labela. (Nie mówię teraz o zwykłej personalnej znajomości). Wiedziałeś wszystko o tym pierwszym artyście, jego muzyce, jego możliwościach, ale co on wiedział o twojej strategii? Jak ta rozmowa wyglądała? Mógłbyś ją przywołać? Wysyłałem im długie e-maile wyjaśniające w szczegółach, jakie były moje cele. Wiele z tych rzeczy wymieniłem już wcześniej... Zwykle artyści odpowiadali pozytywnie, ponieważ rozumieli mój cel. Było wiele wysłanych i odebranych e-maili, łącznie z zawartą w nich stroną biznesową, umowami, kontraktami etc. 47. Kto był pierwszym artystą, którego zakontraktowałeś? Myślę, że był to Gabriel Masurel. 48. Jak wygląda muzyczny kontrakt pomiędzy artystą i labelem? (Nie mówię w sensie pieniężnym). Na przykład piszesz do kogoś na temat kompozycji na kompilację. Co się dzieje dalej w tym procesie?... Czy kiedykolwiek nie zdecydowałeś się na wzięcie skończonego utworu, gdyż kompozycja nie spełniała wymagań twojej koncepcji? Zwykle otrzymuję więcej niż jeden utwór z którego mam wybrać ten właściwy, co jest łatwiejsze w znalezieniu czegoś pasującego do koncepcji. Niektórzy artyści przysyłają mi też w połowie skończone kompozycje i chcą poznać moją opinię, co powinno być zrobione inaczej etc. Jeśli utwór, który otrzymuję, w ogóle nie spełnia wymagań (co się zdarza), to po prostu proponuję rozpoczęcie pracy nad nową kompozycją albo zrobienie czegoś innego z tego utworu, który został mi przysłany. Ale zwykle daję artystom pełną twórczą wolność. 49. Co właściwie robisz jako Chill Tribe? Jaka jest twoja praca? Powiedz mi o wszystkim. Mogę powiedzieć, że to MNÓSTWO pracy. Zwłaszcza przy kompilacjach. Wielu artystów, których muzykę wydaję, było trudnych do namierzenia - po prostu dlatego, że nie wydawali już tyle muzyki i od pewnego czasu "zniknęli" ze sceny. Namierzanie artystów zajmuje dużo czasu. Później następuje cały proces tworzenia umowy, inspirowania artystów do zrobienia czegoś, wybierania utworów etc. Kontrakty, płatności etc. To dla mnie bardzo ważne, by artyści byli traktowani dobrze. Słyszeliśmy zbyt wiele strasznych historii o niepoważnych wydawnictwach, co jest często przyczyną, dlaczego wielu artystów miało przerwę w wydawaniu muzyki. Następnie pracować trzeba z firmami wydawniczymi etc. Znajdź kogoś do masteringu, znowu płać etc. Proces tworzenia okładki, kto to zrobi, wybieranie tematu, wybieranie finalnego rezultatu etc. Kod kreskowy. Umawiaj się z dystrybutorami. Wytłaczanie. Promocja. Kompilacje zwykle zabierają więcej czasu, bo często zaangażowanych jest w to i dziesięciu artystów... Aktualizowanie stron internetowych wydawnictwa. Podatki. Przesyłki. Większość pracy odbywa się przez e-mail i telefon, a czasem, gdy spotyka się artystów na festiwalach w świecie. 50. Twoje pierwsze płyta to "Quality Relaxation", opublikowana na początku 2005 roku. Co było dla mnie dziwne, gdy pierwszy raz spojrzałem na tracklistę, to zawarcie kompozycji Ishq w środku, na ścieżce numer cztery. Dlaczego zdecydowałeś się na zawarcie totalnie ambientowego dźwięku na tym etapie kompilacji? Ten utwór Ishq był definitywnie najspokojniejszy z całej dziesiątki... Wiele osób mnie o to pytało. Chciałem stworzyć podróż, ale w inny sposób, niż zwykle to się dzieje w przypadku kompilacji. Większość kompilacji startuje z najdynamiczniejszym uptempo, by kończyć ze spokojnymi trackami. Chciałem rozpocząć od "uptempo", spowolnić podróż aż do środka, a potem znów powoli zbudować przyspieszenie i zakończyć z radością, ponownie z "uptempo". Część ludzi nie polubiła takiego rozwiązań, dla innych było to ciekawe i odświeżające. 51. Dlaczego nie wysłałeś kompilacyjnego zaproszenia do Shpongle? Oni nie wydają tak wiele na kompilacje, ale z drugiej strony "Walk On Air" Entheogenic był ich pierwszą kompozycją stworzoną wyłącznie na kompilację i efekt tego jest absolutnie cudowny. Myślę, że Shpongle tworzy swą muzykę bardziej jako dłuższą podróż, gdzie utwory lepiej odnajdują się na albumach, gdzie słuchasz wszystkich utworów od początku do końca jako podróży. Myślałem również, że Shpongle było dla mnie zbyt wielkie. To jak spytanie Pink Floyd, czy mogliby dla mnie zrobić utwór. Nie miałbym pieniędzy ani odwagi, by to zrobić. Ale oczywiście, byłbym szczęśliwy, gdybym miał ich na pokładzie. Ale mają swój własny fantastyczny label, więc przypuszczam, że chcą wydawać swą twórczość w Twisted Records. 52. Na swej drugiej kompilacji zatytułowanej "Relaxed Journeys" perfekcyjnie skompilowałeś utwory - utwory, które do wizji też perfekcyjnie wybrałeś. Nie taką prostę; dla mnie pejzaże "Relaxed Journeys" przemieszczają się z Ziemi na ziemską orbitę... Jestem słuchaczem. Ty jesteś rodzajem artysty, gdy idzie o kompilowanie płyty, quasi-muzykiem, bo twa myśl jest w muzyce kompilacji, choć oczywiście nie ma tam muzyki stworzonej przez ciebie. Więc mogę cię spytać w ten trochę dziwny sposób: jaka była twoja inspiracja do skomponowania "Relaxed Journeys" i jak widzisz cały pejzaż z tego krążka? Jaka jest twoja osobista wizja? Masz rację, że to najbardziej "ziemska" kompilacja jaką wydałem. Wraz z tą płytą chciałem wydać więcej etnicznych obrazów chilloutowej muzyki elektronicznej, poprzez zebranie jednych z moich ulubionych z tego stylu, takich jak Adham Shaikh, Nada, Makyo, Solar Quest etc. Ale całość nie jest etniczna, jako że kompilacja startuje całkiem kosmicznie z muzyką Altitudes nim zejdziemy na Ziemię. Dwie ostatnie ścieżki ponownie przenoszą nas w przestrzeń kosmiczną, tak myślę. To taka mała muzyczna podróż dookoła świata. 53. "Relaxed Journeys" został wydany w 2006 roku. Następny rozdział twoich kompilacji i równocześnie trzecie wydanie z rzędu to "Ear Pleasure", z roku 2007. Cóż, to natrudniejsza muzyka wydana przez ciebie do zobaczenia wizji całości za dźwiękami. Muzyka powinna bronić się sama, ale zawsze jest szansa, że nie zobaczyłem w niej czegoś ważnego. Jeśli "Ear Pleasure" to dla mnie zła kompilacja, bo nie widzę w tym pejzażu, jak go łatwo zauważyłem w "Quality Relaxation" i "Relaxed Journeys" - widzisz to, czego ja nie. Zatem jaka jest wizja "Ear Pleasure"? Szczerze mówiąc, poprzednie kompilacje zawierały muzykę łatwiej przyswajalną niż "Ear Pleasure". Wraz z tą kompilacją chciałem uzyskać nieco większe zróżnicowanie, pójść głębiej poprzez eksplorację bardziej eksperymentalnych stron. "Ear Pleasure" to tak naprawdę kompilacja, z której jestem usatysfakcjonowany najbardziej, gdyż zawiera tak wielkie zróżnicowanie, że nigdy nie będzie przestarzała, nawet jeśli bym ją zagrał milion razy. Chciałem tu zaserwować wszystko: totalnie głębokie dźwięki z Robertem Leinerem, eksperymentalną dziwność z Blue Planet Corporation, mistyczną podróż z poczuciem oldschoolowego ambientu z Krisem Kylvenem And Syb-Sonic, etniczny chill z Cosmosisem, wędrówkę z Digital Mystery Tour, wpływy heavy rocka w chilloucie ze Slot Machine i Snake Thing, szorstką stronę big beatu z Kiwą, dub/reagge z Highpersonic Whomen, chropowatość z Bluetechem i na końcu totalnie spokojny ambient z Zen Lemonade. 54. Czemu twoje kompilacje są nie mixowane? Pamiętam, że podałeś powód w jednej ze swych starych recenzji, że tego nie lubisz. Spodziewałem się nie mixowanych kompilacji i nie mixowane płyty się narodziły... Gdy ścieżki są zmixowane, to utwory często tracą swe oryginalne partie na początku i końcu. Rozpatruję każdy utwór jako pojedynczą podróż, więc to zależy od artysty, jak się kompozycja zaczyna i jak się kończy. Pragnę totalnych, kompletnych podróży, które pokazują, co artysta miał na myśli komponując utwór. Kolejna przyczyna jest taka, że jako DJ preferowałem nie mixowane tracki dla lepszego ich zrozumienia. 55. W twoich kompilacjach zawsze mamy dziesięć utworów i 8-stronicową wkładkę. To będzie też wspaniały symbol twoich kompilacji w przyszłości? Oby. To trochę więcej pracy, i droższej, ale naprawdę lubię ten pomysł, by dać wspierającym wydawnictwo coś ekstra... Edukują się na tle twórczości artystów. Zdobywają wiedzę - ważną muzyczną historię; w mojej ocenie. 56. W 2002 roku Astral Projection wydał album "Amen". To pierwszy znany mi przypadek, by ktokolwiek zdecydował się połączyć muzykę z psy-sceny z problemami społecznymi. Chociaż nie było to jasno nacelowane na specyficzny "ziemski" problem, modlitwa o uniwersalny pokój była silnie zaznaczona. W 2007 roku wydałeś płytę Wombatmusic (solowego aktu Kristiana Thinninga Andersena) wymownie zatytułowaną "Shameful Silence". Album - tak muzyka jak i jego przesłanie nt. sytuacji w Libanie - jest odważny, lecz nie sprzedaje się dobrze. Jak myślisz: dlaczego? Powód, dla którego nie sprzedaje się zbyt dobrze, nie jest prawdopodobnie zależny od tego, że to płyta charytatywna. Sądzę, że to z powodu wielkiego spadku sprzedaży płyt na całym świecie. Wygląda na to, że większość ludzi nie przejmuje się tym, że to płyta charytatywna; po prostu ściąga z pirackich stron. To jest to, co widzę we wszystkich swych wydaniach, ale też co słyszałem od innych wydawnictw z wielu róźnych rodzajów muzyki. Album ten wymaga ponadto od słuchaczy, by weszli głębiej, by go zrozumieć - co widać, że niewielu robi. Tak czy inaczej, myślę że to ponadczasowy album, który będzie brzmiał świeżo jeszcze wiele lat, więc miejmy nadzieję, że więcej ludzi go pozna i zrozumie w przyszłości. 57. Rok 2007 ponownie, i kolejne wydanie. Album Polyploida posiada - co jest rzeczą obiektywną, choć dla mnie nie jest to zły punkt płyty - bardzo słabą jakość dźwięku. Prawie każdy label na tym świecie, prawie każdy muzyk, wydaje w obecnych czasach muzykę pod względem masteringu na najwyższym poziomie. Jak znam zdolności Chrisa Gannona (artysty ukrywającego się za projektem Polyploid), mógł on wydać album znakomicie zmasterowany. Mam teorię na ten temat, powiedz, jeśli się mylę. "Grow Your Own" to materiał stworzony kilka lat temu, który ty i Chris zdecydowaliście się wydać teraz (pozostawmy w tej teorii, dlaczego nie mogło to zostać wydane w poprzednich latatch), ale nie mogliście już tego odpowiednio zmasterować, więc efekt jest niezwykły jak na te dni. Chris miał w przeszłości trochę złych doświadczeń z wydawnictwami, więc poddał się i nie współpracował z nimi przez jakiś czas. Gdy się skontaktowaliśmy, zaufał mi i przysłał utwory. Masz rację, niektóre z tych utworów nie są nowe (są z 1999 etc.), ale naprawdę brakuje mi starego psybreaks z czasów Blue Room, więc gdy usłyszałem te kompozycje, podskoczyłem ze szczęścia. Dla mnie to muzyka ponadczasowa, więc chciałem je wydać pomimo tego, że niektóre utwory mają kilka lat. To też może być powód dlaczego myślisz, że dźwięk nie jest topowy. On też miał swój pomysł na to, jak powinny utwory brzmieć, więc chciał sam je zmasterować. Dałem mu oczywiście pełną artystyczną wolność. 58. Twoje aktualnie najnowsze wydanie to "Gringo Locomotion" Iana Iona; rok 2008. Ile miesięcy przed rzeczywistą datą wydania tej płyty chciałeś ją mieć w swym dyskograficznym harmonogramie? Muzyka ta była tworzona przez dziesięć lat przez Iana, była grana, zatem wiedziałeś o niej na długo przed tym, jak chciałeś wydać ją jako album? Podejrzewałem, że Ian miał jakieś niewydane utwory po tym, jak usłyszałem tak wiele jego świetnej muzyki poprzez kolejne lata. Więc skontaktowałem się z nim, i miałem rację. Ian następnie stworzył kolekcję wszystkiego najlepszego z tego okresu na jeden album. Pracowaliśmy nad tym procesem przez około rok, nim album dotarł do sklepów. 59. Kristian Thinning Andersen, Chris Gannon, Ian Johansson... Nostalgia do złotych lat 90. przemawia przez twoje recenzje i brzmienie Chill Tribe... Tak, na swoje wydania wybieram tylko moich ulubionych artystów i oczywiście wielu z nich to pionierzy, najbardziej aktywni w latach 90. Myślę, że posiadają oni perfekcyjny balans pomiędzy kreatywnością z lat 90. a tym, co najlepsze teraz. 60. Czasami labele kontraktują artystów na kilka albumów, na kilka lat. Jak wyglądać będzie twoja polityka w tej sprawie? Czy ujrzymy kolejne albumy Wombatmusic, Polyploida, Iana Iona? Czy kontraktujesz na jeden specyficzny album? Z tego, co na razie powiedziałeś, ta druga droga jest bardziej prawdopodobna, czyż nie? Masz rację. Kontraktuję tylko jeden album w jednym czasie. Coś innego, moim zdaniem, byłoby głupie, bo co w sytuacji, gdy artysta zdecyduje się zrobić coś kompletnie innego na najbliższym albumie? Szybko mógłbym skończyć jako hip hopowy label... Więc muszę wpierw usłyszeć muzykę. Preferuję również nie być związany kontraktami i jestem pewien, że wielu artystów by się ze mną w tym zgodziło. 61. Do teraz poprzez Chill Tribe wydałeś sześć płyt. Nie spytam cię, która z nich jest twoją ulubioną, bo nie powiesz albo powiesz "lubię je wszystkie". Zatem mam inny rodzaj tego samego pytania: powiedz mi, która z kompozycji Chill Tribe jest twoją ulubioną i dlaczego? Słusznie myślisz, lubię całą szóstkę, każdą na swój sposób. One wszystkie są w całkiem różnych stylach, więc czuję, że dałem wiele swym różnym smakom. Trudno wybrać mi jeden utwór, ale myślę, że ten ulubiony to track Roberta Leinera, "Beginning Of The End", który pojawił się na kompilacji "Ear Pleasure". Myślę, że brzmienie tego utworu jest totalnie głębokie i emocjonalne; dostaję gęsiej skórki za każdym razem, gdy go słucham. Prawdziwe arcydzieło tego szwedzkiego geniusza. 62. W "Grow Your Own" i "Shameful Silence" jesteś określony jako "executive producer" (pol. pełnomocnik producenta). Co to znaczy? Odnosi się to do sytuacji, gdy jakaś osoba nie tworzy muzyki, ale odpowiada za całościową produkcję, biznes, decyzje co do wydania etc. Całkiem pospolite słowo używane w muzycznym biznesie. 63. Dlaczego nie jesteś wspomniany jako pełnomocnik producenta w "Gringo Locomotion"? Nie jestem pewien, czy jestem też wspomniany w ten sposób we wszystkich pozostałych wydaniach. W każdym bądź razie przypuszczam, że po prostu nie pomyśleliśmy o dodaniu tego. To nie jest dla mnie takie ważne. 64. Co osobiście zyskałeś, a co osobiście straciłeś od momentu powstania Chill Tribe? Zdobyłem wiele wiedzy, przyjaciół i zrobiłem coś, z czego jestem dumny, co myślę, że będzie bezcenne. Coś, w co mogę grać do śmierci. Straciłem czas, ale smutna wiadomość jest taka, że straciłem część nadziei na przyszłość tej muzyki, bo zobaczyłem, jaki kierunek obiera ten biznes... 65. Od pierwszego dnia, w którym zacząłeś organizować swe wydawnictwo, do dnia, w którym wydałeś swą pierwszą płytę "Quality Relaxation" - jak dużo pieniędzy wydałeś na Chill Tribe? Nie mam pojęcia, więcej niż wiele... 66. Jeśli cena płyty Chill Tribe to 100% - jaki procent tego idzie do artysty, do ciebie, to sklepu etc.? To zależy, czy to kompilacja czy album, jaki rodzaj umowy zawarłem z artystą, czy to płyta charytatywna etc., więc nie mam na to dokładnej odpowiedzi. 67. Jakie są twoje granice, jeśli chodzi o promocję Chill Tribe? Czego nigdy nie zrobisz do promowania muzyki swego wydawnictwa w kontekście tego, co inny label zrobił na psy-scenie dla swej promocji? Nie nazwałbym swej kompilacji za nazwą jakiegoś narkotyku tylko po to, by sprzedać więcej płyt, jak niektórzy ludzie zrobili... Promocja jest droga i dlatego całkiem ograniczona dla takiego małego labela jak Chill Tribe. To dlatego wszystkie dzieci na świecie poddawane są praniu mózgu przez nic nie wartą muzykę, bo tylko wielkie kompanie z ich fabrycznie robionymi hitami stać na dotarcie do ich świata. 68. Artystyczną współpracę jakich dwóch muzyków czy projektów, których już nie ma na psy-scenie chciałbyś usłyszeć w wydaniu Chill Tribe? The Infinity Project byłby fantastyczny, a zwłaszcza coś od Grahama Wooda. Spectral z Francji byłby wspaniały, też więcej Deviant Electronics. 69. Jedną z najgorszych rzeczy jakie widzę w psy-internecie są oficjalne strony. Wiele artystów i wydawnictw skupia się na MySpace i tego typu witrynach. Niestety, twoja oficjalna strona Chill Tribe też nie jest tak interesująca, jak powinna być moim zdaniem, chociaż projekt strony jest bardzo ładny, a ten motyl po prostu śliczny... Możliwe, że łatwiej buduje się PR poprzez MySpace, ale myślę, że bez posiadania odpowiedniej strony oficjalnej tracisz część unikalności. Wiesz: te strony MySpace są takie podobne... Nie wiem wiele na temat technicznej strony budowania strony internetowej. Chciałbym coś z tym zrobić, ale to nie jest takie łatwe, gdy inni zajmują się techniczną stronę tego za mnie. Ale tak, mój przyjaciel Ronny zrobił wspaniałą pracę ze stroną Chill Tribe. Dzięki Ronny! MySpace to coś, co używam, aby być w kontakcie z artystami i by rozpowszechniać informacje o wydawnictwie. 70. W przeszłości pisałeś recenzje. Teraz inni piszą recenzje o tobie. Z tej szóstki płyt, którą masz: generalnie, która otrzymała najbardziej pozytywny odbiór, a która najbardziej negatywny? Wszystkie otrzymały głównie pozytywne opinie, więc nie mam pojęcia, która otrzymała najgorsze. Ale pierwsze wydanie zebrało największy odbiór. 71. Co możesz powiedzieć na temat odbioru całego Chill Tribe? Z wszystkich opinii, które widziałeś, co ludzie lubią przede wszystkim, a co nie, w aktywności twojego labela? Szczerze: jeden dobry punkt i jeden zły. Podoba się mój wybór muzyki i artystów. Niektórzy nie zawsze zgadzają się z kolejnością utworów na płytach. 72. Czy mógłbyś zacytować jedną opinię innej osoby o Chill Tribe, jakikolwiek aspekt wydawnictwa, z którą się kompletnie nie zgadzasz? Nie zgadzam się z tym, że stworzyłem złą kolejność tracków w "Quality Relaxation". 73. Jak chciałbyś, aby Chill Tribe był zapamiętany? Chciałbym, ażeby został zapamiętany jako label, który wydał jedne z najlepszych płyt na chilloutowej scenie w okresie, w którym istniał. Jako wydawnictwo z silną kontrolą jakości. 74. Z tematu wydawnictwa przejdźmy ponownie do tematu życia; choć tym razem do nieco bardziej osobistych przedmiotów. Jakich rodzajów muzyki słuchasz oprócz tej z psy-sceny? Generalnie lubię muzykę elektroniczną każdego rodzaju. Poza psychedeliczną sceną znajduje się wielki świat muzyki elektronicznej. Słuchałem wszystkiego od IDM, minimalistycznego techno, drum'n'bassu etc. Więc dla mnie świat muzyki elektronicznej jest zwykle wystarczający, ale kiedy nie, to wtedy słucham jazzu i world music. Lubię muzykę arabską, plemienną afrykańską etc. 75. Jaka jest twoja muzyczna kultura? Poprzez ten temin mam na myśli sposób, w jaki traktujesz muzykę. W których sytuacjach słuchasz muzyki, w których sytuacjach tego nie lubisz? Niektórzy kochają słuchać muzyki w samochodzie, inni nie. Niektórzy słuchają muzyki tylko poprzez słuchawki, inni nie lubią być sam na sam z dźwiękami... Zawsze słucham muzyki, nieważne gdzie jestem. Ale co słucham, zależy od tego gdzie jestem, jaki jest czas i z kim jestem, jaki mam nastrój etc. Jest muzyka, którą preferuję słuchać w samotności - taka jak głęboka muzyka, albo muzyka, którą preferuję słuchać w samochodzie, na parkiecie etc. 76. Jak często słuchasz muzyki w nocy ze słuchawkami na uszach? W nocy głównie śpię, więc rzadko słucham wtedy muzyki. 77. Jaki masz model słuchawek? Obecnie używam czegoś takiego jak Ultrasone HFI-550 Beatmaster. 78. Czy miałeś syndrom wypalenia się z muzyką psychedeliczną albo, w szerszym sensie, z całą muzyką? Nigdy nie miałem syndromu wypalenia się z muzyką psychedeliczną. Miałem go z innymi częściami sceny, ale nie z samą muzyką jako taką. 79. Czy przypominasz sobie ostatni dzień, kiedy to choćby nawet na chwilę nie myślałeś o muzyce? Myślę, że od 15 lat nie przeżyłem dnia, w którym bym nie myślał o muzyce. I don't think I have gone one day for the last 15 years without thinking about music. 80. 15 lat? Więc to było około 1993 roku... Kiedy się urodziłeś? W 1979 roku. 81. Opisz swój typowy tydzień - od poniedziałku do niedzieli. Poniedziałek do piątku: praca w dzień. Wieczorami: zwykle pracuję nad wydawnictwem, słucham muzyki, odpowiadam na e-maile, spędzam czas ze swoją dziewczyną etc. Sobota i niedziela: robię wtedy rzeczy, na które nie miałem czasu wcześniej w dniach roboczych i staram się wyjść do natury tak często, jak mogę. Nie chodzę już tak często na imprezy. Mam też kolejne wielkie hobby, jakim jest oglądanie ptaków. Różnorodność gatunków ptaków jest tak kolorowa, jak psychedeliczna muzyka... Więc od czasu do czasu bawię się trochę z ornitologią. 82. Ulubiony gatunek ptaków?... Nie mam ulubionego, ale bardzo mnie ciekawi ptasie świergotanie, a z gatunków - te nabrzeżne. 83. A jaka jest twoja codzienna praca od poniedziałku do piątku? Pracuję w szkole dbając o wiele różnych rzeczy. 84. Czy jest w twoim życiu mała rzecz, która może zmienić cię w optymistę, gdy jesteś wściekły, pesymistyczny? I co to jest? Mógłbyś przywołać jeden tego typu przykład dokładnie z twojego życia? Gdy czuję się wypalony albo pesymistyczny, są trzy rzeczy, które zwykle to zmieniają: muzyka, moja dziewczyna albo przechadzka po naturze. Generalnie jestem pesymistą, negatywnie nastawionym do wielu rzeczy na tym świecie. Jeden przykład: widzieć całe to zanieczyszczenie i naturę, która jest niszczona. Pomaga udanie się do lasu czy zobaczenie, że nie wszystko zostało zniszczone, jeszcze... 85. Jeśli będzie toczyć się prawdziwa wojna pomiędzy "fizycznymi wydaniami" a "wydaniami cyfrowymi" - po której stronie się opowiesz i będziesz walczył? Jako kolekcjoner płyt chcę mieć twarde kopie z okładkami i wszystkim w swych rękach, więc oczywiście walczyłbym po stronie fizycznych formatów. Myślę, że już mamy taką wojnę, a te fizyczne wydania niestety przegrywają. Ludzie mówią, że kupią wersje cyfrowe od wydawnictw/artystów, których lubią, ale odnoszę wrażenie, że - gdy przychodzi co do czego - większość ludzi ściąga nielegalnie za darmo. To oznacza, że małe, o dobrej jakości labele spłyną ze ściekami i nielegalnym downloadem. 86. Jeśli sprzedaż płyt Chill Tribe diametralnie spadnie, a ty będiesz miał problemy finansowe, czy masz gdzieś tam w swojej głowie ten rodzaj sytuacji, że na zawsze zamkniesz sprzedaż płyt kompaktowych i pójdziesz ze swą muzyką w pełni w format cyfrowy? Albo chcesz być z formatem CD aż do końca, i gdy będziesz coraz więcej pieniędzy tracił, powiesz: "Nie mam pieniędzy na prowadzenie sprzedaży płyt kompaktowych, więc kończę działalność"? Prawdopodobnie zamknę label, ale wszystko w muzycznym biznesie i formatach stale się zmienię, więc trudno powiedzieć, co stanie się w przyszłości. 87. Twoja muzyczna kolekcja. Jak duża jest w tej chwili? Myślę, że zbliża się teraz blisko do 2.500 wydań. 88. Kolekcjonujesz tylko płyty CD czy format nie jest taki ważny? Tak, tylko płyty CD. Winyle zabierałyby zbyt dużo miejsca, a poza tym nie ma już tylu winyli, jak kiedyś. 89. Płyty, które najbardziej chcesz mieć, ale wciąż nie masz w swej kolekcji to...? CD singiel Crop Circles o nazwie "Lunar Civilization". Ale też albumy Wooba i różne inne wydania z wydawnictwa em:t. 90. Jak dużo pieniędzy myślisz, że byłbyś w stanie wydać na jedną z tych najbardziej poszukiwanych płyt i jaka jest największa cena, jaką kiedykolwiek zapłaciłeś za jedną płytę? Za płytę zapłaciłem około 125 Euro (album "Luciana" Juno Reactor). W obecnym czasie nie przejmuję się już tak bardzo zdobywaniem raratasów, więc nie mam pojęcia, ile wydałbym na te przywołane przez mnie, gdyby nagle się gdzieś tu pojawiły. 91. Gdy grałeś jako DJ na międzynarodowych festiwalach - co było najbardziej pozytywne, gdy teraz o tym myślisz? Najlepszą tego częścią jest granie długiego seta, w którym grasz dokładnie to, co chcesz; odpowiednie budowanie seta i tworzenie podróży. I widzieć, jak ludzie zakochują się w tej muzyce. Zaskakiwać słuchaczy. Również przyjemne jest to, gdy ludzie przychodzili do mnie po secie z długopisem i papierem, bym napisał im to, co właśnie zagrałem. I gdy przychodzili i dziękowali mi za muzykę, którą dla nich grałem. To pokazuje, że udawało mi się do nich dotrzeć. Ogólnie, przyjemne było spotykanie mnóstwa ludzi z całego świata. 92. Co twoi przyjaciele i rodzina, ale ta część, która nie słucha tej muzyki, myśli o twojej pracy i twoim uzależnieniu od tego, co robisz? Sądzą, że to pozytywne, że coś tworzę poprzez wydawanie muzyki. Jak oni myślę, że pozytywnie jest pasjonować się czymś, mieć hobby - niż na przykład być znudzonym i marnować swoje życie. 93. A co twoja dziewczyna sądzi na temat całej twojej muzycznej pracy? Lubi może taki rodzaj muzyki? Jak to wygląda w tej relacji? Lubi część muzyki, którą gram, ale daleka jest od całości. Zwykle nie narzucam jej swych muzycznych projektów. 94. Co byś wybrał: swoją dziewczynę czy swoją muzykę? Moją dziewczynę. 95. Ona wybiera się z tobą na imprezę Shpongle, która odbywa się później w tym roku? Przeczytałem to pewnego razu na jednym z forum, że tam jedziecie... Tak, jedziemy tam wspólnie, i naprawdę nie możemy się tego doczekać! Bilety lotnicze są już zamówione, a wybieramy na terytorium Shpongle razem z kilkoma dobrymi przyjaciółmi. Przypuszczam, że wszyscy, którzy ominęło show w Japonii, będą chcieli się tam udać. 96. Więc znów wracamy do Shpongle. W jednym z newsletterów od Twisted Records była informacja, w której duet twierdzi o swej nowej muzyce, która ujrzy światło dzienne jako ich czwarty album, że to najlepszy muzyczny materiał, jaki dotychczas stworzyli. Twoje oczekiwania względem tego albumu? Zbyt dużo na ten temat nie myślałem, ale jestem pewien, że jak zawsze nas zaskoczą. Ale wątpię, że będzie lepszy od ich pierwszego album. Po prostu nie sądzę, by to było możliwe. Może strona techniczna będzie lepsza, ale mistyczne odczucia i piękno, które mamy w "Are You Shpongled?", będą trudne do pokonania. 97. Jedną z najsmutniejszych rzeczy związanych z psy-sceną jest sentencja: czym więcej lat mija od daty wydania muzyki, tym trudniej (niemożliwiej) ją zdobyć. Od czasu do czasu niektóre diamentowe płyty są wydawane ponownie, głównie przez izraelski Avatar Records, ale wciąż wiele czeka na ponowne ujrzenie światła. Wiem, że radośnie mogę dodać Chill Tribe do listy wydawnictw chcących zająć się legendarną muzykę. Mam pewne plany dotyczące wznowienia wydań starych utworów Blue Planet Corporation, które nigdy nie pojawiły się na CD (tylko winylowe 12") i które dziś są niemożliwe do zdobycia. Prawdopodobnie wydamy je wraz z innymi niewydanymi utworami, ale jesteśmy tylko na etapie planowania. Zobaczymy. Dam znać, gdy wszystkie plany będą gotowe. Gabriel Masurel pracuje nad tym projektem, gdy rozmawiamy, wykopując stare DATy etc. Obchodzi on 15. rocznicę wydawania muzyki jako artysta, więc to idealna okazja... 98. Czemu nie spróbujecie wznowić wydania również jego wspaniałego albumu "Blue Planet"? Rozmawialiśmy na ten temat też, więc może... 99. Scena, ludzie, wciąż czekają na "I.F.O. (Identified Flying Object)" Pleiadians... Cóż, pamiętam, że album ten był w każdym muzycznym sklepie, gdy wychodził, ale domyślam się, że dziś jest trochę trudny do zdobycia. To fantastyczna płyta, więc ludzie zasługują na to, by położyć na niej swe ręce. Choć wolałbym raczej ujrzeć album Crop Circles, z wszystkimi tymi rarytasami, niewydanymi utworami na nim... 100. Ultimae nie chce wznawiać swych wyprzedanych albumów takich jak "Season 5" Aes Dany. Naprawdę uważam, że to bolesne, minus ich pracy czy - mówiąc w ostrych słowach - biznesowej koncepcji... Czy masz w planie mieć ten "minus" w przyszłej aktywności Chill Tribe? Przede wszystkim nie sądzę, że wyprzedam wszystkie swe wydania. Myślę, że wytłoczyłem wystarczającą liczbę kopii. Z niewielką sprzedażą płyt CD w obecnych czasach, wątpię czy one kiedykolwiek zostaną wyprzedane. Nie mam pojęcia, dlaczego Ultimae nie chce ponowić wydania albumu Aes Dany, ale domyślam się, że zamiast tego mają wystarczająco dużo pracy z nadchodzącymi wydaniami. Wytłoczenie i wydanie płyt dużo kosztuje, więc jeśli oni nie uważają, że mogą sobie zrobić przerwę na jakieś ponowne wznowienie starej płyty, nie obwiniam ich. 101. Jak wiele kopii płyt Chill Tribe jest wydawanych? Nie mów, że tego nie powiesz jak inni... Zwykle wydaję jeden tysiąc kopii. 102. A jaka jest do tej pory najlepiej sprzedająca się płyta Chill Tribe? I jak wiele kopii tego wydania dotychczas sprzedałeś? Sprzedaż płyt maleje teraz z dnia na dzień, więc pierwsze wydanie sprzedało się najlepiej. Nie jestem pewien, jak wiele kopii się sprzedało, ale prawdopodobnie około 900. Ludzie kupują teraz mniej płyt niż wówczas, gdy założyłem wydawnictwo. Nie sądzę, że to z powodu muzyki, ale z powodu tego, że teraz ludzie ściągają muzykę częściej, niż kiedykolwiek wcześniej. 103. W ostatniej chwili "Shameful Silence" padają słowa: "To nie pożegnanie, tylko dobranoc", ale co się dzieje z Kristianem w tej chwili? Czy kiedykolwiek usłyszymy od niego nową muzykę?... On wciąż jest zajęty tworzeniem muzyki, ale na innej scenie. Głównie tworzy teraz house, jak też prowadzi swój cyfrowy label wydając house różnych artystów z całego świata. 104. Poza muzyką Blue Planet Corporation, jakie są twoje inne plany na ten rok? Za wyjątkiem albumu Iana Iona, co otrzymamy od Chill Tribe w 2008 roku? Pracuję nad wydaniem albumu Sunkings z Wielkiej Brytanii, który wcześniej w latach 90. wydał albumy w Blue Room i General Production Recordings (GPR). Będzie on zawierał wiele wokali Taza Alexandra współpracującego z grupą Juno Reactor. 105. Popularny temat każdego forum to: "Co słuchasz w tym momencie?". Zagrajmy. Gdy pisałem pierwszą część pytań (z siedmiu) do tego wywiadu, słuchałem dwanaście razy "Rapsody In Blue" George'a Gershwina i osiem razy "LSD" w edycji live Hallucinogena. Co ty słuchałeś, gdy odpowiadałeś na te pytania? Słuchałem albumu "Advance" LFO wydanego w Warp Records w 1996 roku, niektóre albumy Sun Electric i Thomasa Fehlmanna z Apollo (poboczny label R & S) i kompilacji "Equanimity" wydanej w GPR w 1995. Stare złoto... 106. Prześlij do swych fanów wiadomość, proszę. Podziękowania dla wszystkich, którzy wspierają wydawnictwo i artystów poprzez kupowanie! Do zobaczenia w chilloutowej arenie! |
|||||||||||||||||
| # Psybient.net © 2007-2009 # layout by upe | ||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|