Start Autor Kontakt
(aktualizacja tekstu: 30/09/07) WYWIAD Z ISHQ
Wywiad z Matthew Hillierem (Ishq)
Autor: Radosław Białek
Data: 9 sierpnia 2007 roku

01. Czy pamiętasz moment w swoim życiu, gdy muzyka stała się dla ciebie ważna?

Od zawsze byłem bardzo związany z muzyką, np. nagrywałem ją na kasety. Mój dziadek kolekcjonował nagrania w olbrzymiej liczbie, co miało wpływ na moje postrzeganie różnorakich stylów muzyki. Posiadał on w swej dyskografii Pink Floyd i Zappę i wszystko, co znajduje się gatunkowo pomiędzy tym. Tworzenie muzyki zainteresowało mnie po usłyszeniu wczesnych psychedelii, zespołów Pink Floyd, Gong i podobnych, jak również ważny był dla mnie pierwszy album Ozric Tentacles, który wyszedł w momencie, gdy już całkowicie zacząłem się poświęcać muzyce. Byłem otoczony przez ludzi zaangażowanych w psychedeliki; pewnej nocy wgłębiłem się w muzykę też w ten sposób. Trochę trudno to wyjaśnić, lecz jednego dnia muzyka była muzyką, zaś kolejnego - był to inny świat w mojej głowie albo cały nowy wszechświat. To, co robię teraz, jest następstwem tego, tą nową scenerią muzyki i doświadczeniem w umyśle.

02. Czy przechodziłeś przez jakąś muzyczną edukację?

Formalnie - nie, ale całkiem sporo czytałem, słuchałem, uczyłem się i eksperymentowałem. Dużo eksplorowałem i eksperymentowałem.

03. W przeszłości byłeś zaangażowany w muzykę klubową typu house. Co skłoniło cię do tak rewolucyjnej zmiany, by przejść na ambient?

Pod koniec lat 90. wypaliłem się z powodu szybkiego trybu życia. Jacqui przeniosła się do Cornwall częściowo z tego samego powodu, ja zrobiłem to niebawem po niej. Zrezygnowałem z muzyki tanecznej, ponieważ poczułem, że muszę zwolnić, że muszę zbliżyć się do muzyki jako harmonijnej częstotliwości.

04. Czy to miało jakiś szczególny związek z rewolucją, jaka zaszła w całym twoim życiu? Z rewolucją osoby? Jeśli tak, kim byłeś wtedy, a kim byłeś później, w końcu - kim jesteś teraz?

To wszystko jest powiązane. Przeniosłem się do miejsca, które miało wiele cichych okolic, było samotne; dobrze poczułem się w tej przestrzeni. W Cornwall wszystko toczy się wolniej i powoduje, że w bezruchu można skupić się na wgłębianiu się we własne wnętrze. Skupiłem się na spokoju, a to efektywnie wpłynęło na muzykę, którą tworzyłem, zaś muzyka ta wpłynęła następnie na mnie. Była to przyjemna, pozytywna, sprzężająca pętla, której wtedy potrzebowałem... Byłem szaleńczo zaangażowany w muzykę taneczną pod koniec lat 80. i przez kolejne lata 90. i we wszystkie z tym związane aspekty. Moje życie toczyło się zbyt szybko i w końcu coś mi odebrało. Przenieśliśmy się do Cornwall i wtedy zainteresowałem się bardzo różnymi duchowymi naukami, odbyłem czas refleksji, a teraz? Jestem w większości tą samą osobą, co przedtem, ale być może znalazłem swe granice i znam siebie trochę lepiej.

05. Jak odkryłeś ambient? Opowiedz mi o swej muzycznej ścieżce do momentu odkrycia tego rodzaju ekspresji.

Dorastałem przy różnorodnej muzyce do momentu, gdy osiągnąłem około 16 rok życia, potem przeniosłem swe zainteresowanie na muzykę psychedeliczną. W pewnym punkcie swego życia kupiłem starą gitarę i przeniosłem się ze słuchania do tworzenia, też poprzez domową klawiaturę i różne urządzenia tworzące jakieś dziwne dźwięki, kupiłem stare AKAI, kreowałem dziwne kolaże dźwięki, eksperymentowałem dla zabawy. W tym czasie zacząłem też eksplorować ideę tworzenia muzyki wielościeżkowej, więc kupiłem lepszy syntezator i Atari; było to w czasie, gdy The Orb, Mixmaster Morris, Pete Namlook i inni dopiero zaczynali. Ja zająłem się ambientem i muzyką taneczną w tym właśnie czasie, gdy te style stawały się w Wielkiej Brytanii już nie tak anonimowe.

06. Co takiego jest w ambientowej muzyce, że ją kochasz? Nieskończona przestrzeń, wolność?...

Ambient może być wszystkim, może cię uwolnić, możesz dzięki niemu iść gdziekolwiek i robić cokolwiek. Po prostu kocham ten fakt, że nie ma w nim zasad i ograniczeń. Kocham słuchać późną nocą pływających, wolnych rytmów. Po prostu kocham tę wolność nazywaną ambientem, ale też fakt, że można dodać do niego perkusję, pętle i go eksplorować na inne metody.

07. Czy ambient to tylko muzyka, czy może coś więcej? Może nie powinniśmy zestawiać ambientu razem z inną muzyką? Jeśli dźwięki przynoszą pewną wizualizację, to czy nadal jest to muzyka w jej tradycyjnym sensie?

Cała muzyka, którą odczuwam, jest czymś więcej niż tylko muzyką, ale to, co powoduje, że wyobrażamy sobie coś dzięki dźwiękom, to na pewno życie - może przywoływać światy i kosmos, może Bóg jest toną dźwięku, ale może brnę w to zbyt daleko! Ambient to muzyka, ale może być drogą do złapania czasu i przestrzeni, energii, jest wehikułem być może do innych światów, do naszej wyobraźni - brzmi to dość niepoważnie, ale co jeśli byłaby taka możliwość? Byłoby to zmienianie świata, ale prócz tego wiele innych rzeczy może to powodować. Myślę, że nawet najbardziej tradycyjna forma muzyki może to robić w sposób wystarczający. Ambient być może reprezentuje wciąż bardziej wieczną stronę naszej natury czy duszy, może jest dobrym wehikułem do wyrażania tej strony naszej natury. Z kolei ambient jako słowo nie miało zbyt łatwych początków. Eno zapoczątkował ideę z muzyką jako dobudową otaczających nas dźwięków, nie skupiał się na tym jako na przestrzeni gdzie można by przebywać i jej aktywnie słuchać czy grać ją podczas robienia sobie jedzenia i który wciąż posiadałby efekt "ambientowości" przestrzeni, w której jesteśmy. Może ambient jest bardziej o tworzeniu czasu i przestrzeni z użyciem dźwięków, niż zwykłym "ludzkim" kawałkiem muzyki.

08. Na scenie ambientu Matt Hillier jest określany jako prawdziwy mistrz, nawet jako geniusz, tak czy inaczej zawsze będziesz "zwykłym" artystą, który tworzy. Na kim się wzorujesz? Jacy są twoi mistrzowie?

Mistrz i geniusz to bardzo schlebiające przymiotniki, ale są również głębokimi, 12-stopowymi dziurami czekającymi na artystę, by tylko w niej zniknął, więc unikam trochę tych idei; bardzo przyjemnie jest to usłyszeć, ale nie jest zbyt dobra dla mojego ego myśl, że w czymś osiągnąłem mistrzostwo. Idę w ślady starego stwierdzenia malarza Paula Lake'a: "Zawsze bądź początkującym". Dobrze jest, gdy się wie, że ktoś cię szanuje i czuje do ciebie respekt, ale to dla mnie niekomfortowa metka. Każdy artysta, którego spotkałem i usłyszałem, dał mi pewną wiedzę o jakimś poziomie i może być postrzegany jako mistrz. Jest zbyt wielu mistrzów, bym ich wszystkich wymienił albo ludzi, którzy zabłysnęli na moment i którzy stworzyli coś mnie inspirującego. Chciałbym ich wszystkich wymienić, ale nie mogę, chyba że chcesz listę około 30-40 ludzi. Co mnie naprawdę inspiruje to fakt, że poszczególne osoby odkrywały nową formę dźwięku czy stylu, jak też osoby, które muzyczną ostrożność wyrzucały za okno.

09. Powiedz mi więcej o swej inspiracji.

Jest to kolejne pytanie, na które odpowiedź może być głęboka albo bardzo prostą. Prosta odpowiedź jest wszystkim, w przeszłości, teraźniejszości i w przyszłości. Wszystkie rzeczy, miłość najbardziej oraz ezoteryczne idee.

10. Co z uczuciem, że chcesz czasami coś stworzyć, ale nie potrafisz?

Pragnąłbym komponować jak kompozytorzy muzyki klasycznej albo jak wielu artystów, którzy potrafią robić bardzo wiele, lecz generalnie nie czuję się sfrustrowany niemożnością zrobienia poszczególnych rzeczy. Rzadko tworzę umyślną drogą. Gdy widzę siebie starającego się stworzyć ideę, ale na którą nie pozwalają mi wystarczająco dobrze moje techniczne zdolności - uczę się z tego, próbuję, a potem - jesli wynik nie imponuje - wyrzucam ową ideę i ruszam dalej. Dla mnie proces tworzenia jest przypływem naturalnej kreatywności z momentami ciężkiej pracy. Gdy czujesz przypływ twórczej energii odczuwasz to na swym procesie, gdzie wszystko ładnie się wypełnia i staje się bardzo dziwnie łatwe. Sądzę, że unikam prób tworzenia czegoś, czego nie potrafię i pozwalam swym naturalnym zdolnościom dyktować to, co robię. Nie wyobrażam sobie muzyki przed tym, jak ją zrobię, ale pozwalam wyobraźni i procesowi tworzenia pracować w tym samym czasie, co znamionuje się już w tym, że wyłania się z tego muzyka.

11. Jak rodzą się twoje kompozycje?

Poprzez określenie tego jako spotkanie między mną a wszechświatem - byłby to wzniosły opis, ale czuję, że w pewnym sensie tak właśnie jest, choć ta szansa jest dość nieuchwytna - częstokroć to spontaniczny proces, a nie przyjęty z góry. Po prostu włączam sprzęt, zaczynam się bawić, forma rodzi się sama, to rzadko rozmyślny proces, acz przy Ishq używam umyślnych metod i technik, które ludzie rozpoznają już jako brzmienie Ishq.

12. Jak długo możesz tworzyć podczas jednej studyjnej sesji?

Generalnie od 3-4 do 12 godzin; może to trwać dłużej przy pracy nad jednym projektem acz może to wtedy oznaczać, że praca się drastycznie zmienia i traci się pozytywną energię potrzebną do odpowiedniej percepcji utworu. Przejawiam tendencję do nagłego zrywu i pracy 4-8 godzinnej z okazjonalnymi sesjami podczas bardzo późnej nocy.

13. Czy mógłbyś mi podać przykład utworu albo utworów, które (jeśli to prawda) zostały stworzone podczas jednej sesji?

Nigdy nie stworzyłem utworu podczas jednej sesji, bo mój proces pracy polega na tym, że tworzę zwykle trzy utwory na raz, z których każdy ma inne brzmienie, i pomiędzy którymi się przemieszczam. Gdy pragnę tworzyć coś głębokiego to przełączam się do właśnie takiego utworu. Gdy chcę żywszych utworów to wówczas skupiam się na utworze z większą częstotliwości cykli. Przemieszczam się pomiędzy tymi utworami w zależności od mojego zmęczenia. Coś do nich szybko dodaję albo tworzę w dłuższej sesji i zostawiam. Próbowałem stworzyć "jednosesyjną" muzykę, ale nie potrafiłem. Jestem zbyt wybredny, a poza tym lubię rozpocząć utwór i go zostawić na miesiąc, by dojrzał w wyobraźni i uszach. Posiadam materiał na nowy album Ishq, nad którym prace trwały ponad 4 lata; chyba wracałem do niego 10 razy, a za każdym tym powrotem był on zmieniony i bardziej dojrzały, brzmiał jak nowy, to naprawdę bardzo dziwny proces. Pracując nad muzyką w ten sposób otrzymuje się jakość muzyki, której nie można osiągnąć tworząc utwór od startu do mety czy w tydzień. Tak to po prostu u mnie wygląda.

14. Czy tworząc ambient kierujesz się jakimś drogowskazem? Czy przestrzegasz jakichkolwiek reguł podczas tworzenia?

Być może muzyka, którą słucham i kocham jest drogowskazem, ale staram się unikać zbyt wielu zasad, choć mam wskazówki, których używam, kiedy komponuję typowy utwór Ishq. Nie jestem zbytnim zwolennikiem zasad w środowisku tworzenia, jako że to może prowadzić do jednowymiarowych produktów tworzonych pośpiesznie w przeciwieństwie do w pełni wolnych muzycznych prac. Kocham wolność w udawaniu się gdziekolwiek z muzyką i kreatywnością.

15. Czy do nagrywania sampli równiez potrzebna jest swego rodzaju wena, by uchwycić tylko te dźwięki, które będą współgrać z twoją koncepcją?

Niekoniecznie, często to się po prostu dzieje, sytuacje po sobie następują i jakoś odnajduję się w tym procesie. Kolekcjonuję sample, idee, które mnie interesują i w późniejszym czasie odnajdują się one w mych pracach.

16. Czy wszystkie sample natury, których używasz, są nagrywane bezpośrednio przez ciebie?

Nie, część jest moja, część z bibliotek, część od innych artystów, jedne są z telewizji, inne zsyntezowane, etc.

17. Wiemy, że olbrzymią inspiracją jest dla ciebie natura, ale czy inspiruje cię coś poza naturą? Z kolei co w samej naturze jest dla ciebie najpiękniejsze?

Miłość, piękno i harmonia to prosta odpowiedź, lecz czym one są? Sądzę, że życiem. Inspiruje mnie muzyka, która wspomaga ten proces albo go inicjuje, to dla mnie wielka inspiracja, ale też część natury, by być częścią tego procesu, tworzyć muzykę, która sprawi, że ludzie będą razem i która może przemówi do ich serc i umysłów i przypomni nam o często zapominanej naturze nas samych... Miłość jest być może znowu ponad tym wszystkim. Najpiękniejsza rzecz w naturze to dla mnie proces życia, nie ma drugiej tak ważnej rzeczy. Mam słabość do osobliwych kwiatów, choć też do dryfujących krajobrazów. Chmury również są ważną cechą natury, ale życie jako całość jest piękne.

18. Jak myślisz: jeśli ktoś tworzy, to czy pośrednikiem dla jego inspiracji jest serce czy umysł?

Obydwa, ręka w rękę. Może ich dusza. Nie jestem w pełni pewien, lecz umysł, ciało i dusza są wszystkimi elementami. Dusza + osobowość + wszystko, czym kiedykolwiek byliśmy lub będziemy.

19. Wróćmy do przeszłości. W jaki sposób powstał projekt Ishq?

Skomponowałem muzykę o brzmieniu "płynnej Ziemi" i potrzebowałem artystycznego imienia. Czytałem książkę o osobie podróżującej w świat sufizmu i znalazłem słowo "ishq". Napisałem Ishq obok kilku innych nazw, a potem skomponowałem "Bhakti". Około tygodnia później, po przesłuchaniu "Bhakti", nazwa Ishq wypadła z tej listy. Spojrzałem następnie na znaczenie tego słowa i poczułem, że ono pasuje; tym samym uformowała się idea dla tego projektu.

20. Jaka jest twoja ulubiona kompozycja Matta Hilliera?

"Bhakti" w tym sensie, że to utwór, który naprawdę otworzył przede mną drzwi do wydawnictw i wsparcia z ich strony, lecz muzycznie myślę że być może "Sol" - lubie ję za serce i emocje, które uchwyciły, ale kocham bardziej niezwykłe podróże, jako że jest we mnie trochę sfrustrowanego twórcy filmowego albo malarza pejzaży czasami tworzącego muzykę. Muzyka dla mnie jest bardzo wizualna i poniekąd jest jak malowanie przestrzeni i czasu. Odpływam i odlatuję w to, w co się wgłębiam, czasem nie mogę dotrzeć do emocjonalnej strony muzyki i wchodzę bardziej w eksperymenty, choć bywają dni, że ta strona jest akurat dla mnie zbyt dziwaczna.

21. Twoja praca jest z jednej strony łatwa do zdefiniowania - to ambient, ale z drugiej strony - tworzysz coś rzadkiego, co trudno opisać przy pomocy słów. Czy myślisz, że to największa pochwała dla jakiegokolwiek artysty, że jego pracy nie da się opisać i że potrzebne jest odczucie jej na samym sobie?

Każdy komplement jest bardzo miły, jak też rzadkość to również przyjemny komplement. Myślę, że największą pochwałą dla artysty jest wiedza, że ludzie go słuchają i że są przez to w jakimś stopniu inspirowani. To miłe, że tak wielu ludzi odnajduje się w realiach tworzonych przez muzykę i wizję, to naprawdę miłe. Największą pochwała często pochodzi z tego, że się wie, że inna osoba nadała sens temu, co muzyka komunikuje.

22. Czy dobrze ci się współpracuje z innymi artystami?

Lubię współpracę. Trudność znajduje się często w logistyce: możesz przesłać pliki i podzielić się dźwiękami poprzez sieć i e-maile, ale coś może się zatracić w tłumaczeniu i co jest zawsze trudne - czasami coś się udaje od razu, a czasami potrzeba więcej pracy. Jest to proces polegający na żonglowaniu ideami i plikami z innymi do czasu, aż utwór nabierze kształtu. Tworzenie muzyki z innymi ludźmi jest wspaniałe, jako że wtedy można podzielić się swymi doświadczeniami, jak również jest to świetna droga by kontaktować się z innymi.

23. Album "Elemental Journey", który został nagrany przez ciebie i Matta Coldricka, został stworzony poprzez internet. Tego typu sytuacji mamy więcej. Digital Mystery Tour oraz H.U.V.A. Network to również tego przykłady - możemy stwierdzić, że te projekty żyją w internecie. Czy przez to proces tworzenia jest trudniejszy czy prostszy?

Większość kolaboracji, w których brałem udział, prócz tych z udziałem Jake'a Stephensona, odbyły się pomiędzy mną a artystą odległym ode mnie o wiele mil, co afektowało w procesie tworzenia, był on dynamiczny, ale stwarzał trudność. Z Mattem Coldrickiem była to metoda natychmiastowego tworzenia. Tworzyłem dźwięki i sekcje / idee i wysłałem je poprzez e-maile, zaś Matt komponował i formułował z tego częstokroć coś totalnie dla mnie nieoczekiwanego, ale podobało mi się to. Rezultat to album "Elemental Journey", a proces jego powstania mogę określić jako dość płynny. To zupełnie coś innego niż bycie w studiu z inną osobą, jest to także nieco bardziej interesujące, bowiem nigdy się nie wie, co druga artysta ci odeśle.

24. Jacqueline Kersley to druga osoba zaangażowana w Ishq. Jej wokal znajduje się w "Orchid". Jak ją poznałeś? Kim ona dla ciebie jest? Jaka jest jej funkcja w wydawnictwie i w twojej pracy artystycznej?

Jacqueline jest moją partnerką i wieloletnią wspólniczką, jak też głosem Ishq tudzież głównym kobiecym, wokalnym elementem. Zajmuje się sferą biznesu, muzyki, pomaga mi utrzymywać dopływ pieniędzy i czasami powoduje, że nie szaleję. Jest naprawdę kobiecym aspektem Ishq, jej wokal tworzy gniazdo w obłokach Ishq.

25. Tworzysz w wolnym czasie czy może komponowanie to twoja główna pasja i w wolnym czasie robisz zupełnie coś innego? Co robisz, gdy nie tworzysz?

Muzyka to moja codzienna praca od wczesnego okresu tego roku. Mój wolny czas polega na chodzeniu i rozmyślaniu. Lubię przechadzki, gdy tylko pogoda na to pozwala; lubię oglądać filmy, kończyć studia nad technologią muzyki, trochę czytać i oczywiście późną nocą słuchać muzyki.

26. Jak często występujesz na festiwalach?

Występuję około 3 razy na rok, ale nie tworzę muzyki z myślą o występach z nią na żywo. Nie występuję za wiele. Jeśli znowu zrobię bardziej taneczny materiał to będę występował częściej, ale Ishq i Virtual są bardziej muzyką dla własnej przestrzeni, więc nie pcham się teraz w inna stronę. Ciężko mi "wystąpić" z materiałem Ishq, jako że ludzie generalnie lubią tańczyć na imprezach, a Ishq to nie ten typ muzyki. Ishq jako muzyka naprawdę jest dla własnych przestrzeni ludzi, zatem nie pasuje ona zbytnio w obecny kształt popularnych imprez. Gdy ludzie wychodzą to chcą się zabawić, natomiast Ishq wchodzi głębiej. Może to działać w odpowiedniej formie i w odpowiednim czasie, ale ciężko jest zrobić muzykę wolną i głęboką, kiedy tak wielka część sceny nakierowana jest na beat, bass i spędzających przy tym miło czas ludzi. Bardziej upbeatowa muzyka polega na uzewnętrznianej ekspresji, zaś to, co ja robię, dotyczy obecnie wewnętrznej refleksji. Gdy zajmę się ponownie typowo beatową muzyką to wtedy prawdopodobnie zdobędę lateksowy trykot i bardziej będę scenicznego typu wykonawcą, ale nie tworzę muzyki, która w tym czasie i przestrzeni się do tego nadaje.

27. Jak wygląda występ Ishq?

By być szczerym: większość moich występów na żywo to jeden człowiek i laptop. Nie możemy sobie pozwolić albo nawet rozpocząć występu Ishq w jego właściwym sensie, jako że chill outowe sceny i przestrzenie posiadają zwykle małe budżety i musiałbym wtedy pakować całe studio za każdym razem, gdy gramy. Muzyka, którą komponuję jako Ishq opiera się na tym, co nie może być przetłumaczone na żywo, nie zadziała w tych okolicznościach. Nie mogę miksować utworu Ishq na żywo bez wady, że będzie on brzmiał nieodpowiednio, natomiast mogę taneczny utwór poprowadzić na milion alternatywnych sposobów i będzie brzmiał dobrze. Nie zmierzam do budowania zespołu albo występów w tym stylu. Po prostu lubię tworzyć swobodnie i z przyjemnością. Nie jestem osobą zorientowany na scenę, chyba że staję się DJem tanecznej muzyki, tudzież gram bardziej upbeatową muzykę. Możliwe, że przejdę na strone live pewnego dnia z większym naciskiem na rzeczywistą grę na żywo, ale będę musiał prawdopodobnie napisać specyficzny materiał i częściowo z widokiem na to, jak będzie to wyglądało na scenie.

28. Do których z festiwali odczuwasz szczególną sympatię?

Najlepsze dla mnie festiwale to Sunrise Festival z tego roku, magiczne Samothraki; podobało mi się Solclipse w Turcji w 2006 roku, gdy przestał padać deszcz. Występ w planetarium w San Francisco był też bardzo niezwykły, jako że ludzie mogli się w siebie wtedy wgłębić. Totalnie unikalne były Noce Dakini z bardzo magicznymi ludźmi i sceną w Tokio.

29. Czy grasz wtedy utwory, które zostały stworzone wyłącznie na taki festiwal i materiał, który ludzie nigdzie indziej nie usłyszą?

Tak. Ishq "live" to ja grający częściowo zremixowane i z dodatkiem dubowej formy utwory Ishq ze zwykle jednym albo dwoma syntezatorami live. Zwykle mam jedno urządzenie gdy gram na żywo na scenie ale nie zawsze, czasem to tylko laptop. Często jest to unikalny mix unikalnych dubowych tworów i alternatywnych miksów utworów. Aktualnie przygotowujemy przestrzeń FTP online, gdzie będzie można ściągnąć wszystkie nasze niewydane remixy i live sety plus kilka innych dóbr.

30. Co jest najważniejszą rzeczą dla artysty w twojej ocenie?

By być szczerym dla samego siebie i tworzyć to, co się chcę, a nie to, co dyktują marketowe półki lub inni, i by zawsze zachowywać stopień inwencji i eksplorować, dzięki czemu możemy kontynuować kreowanie nowych form muzyki i ewoluować. Bycie wolnym i cieszenie się tworzeniem muzyki dla zabawy i kochać to, dzielić się tym - to, co jest dla mnie ważne.

31. Czy chcesz, tak jak wielu innych artystów, tworzyć muzykę do filmu? Albo może ambient był i jest twym głównym celem?

Nie, nie widzę siebie jako tworzącego muzykę filmową, nie pociąga mnie to. Bardziej lubię ideę dodania filmu do muzyki. Mogę być nakłoniony przez obietnice bycia bogatym, ale chyba byłby to dla mnie proces zbyt restrykcyjny. Mógłbym zakończyć chcąc również przeobrazić sam film.

32. Kiedy będziesz spełnionym artystą? Czy masz jakieś kryteria, wedle których zakończysz swą podróż jako artysta? Czy będziesz tworzył aż do śmierci?

Kiedy jest się spełnionym - pewnie nigdy się nie jest, ale osobiście w pewnym sensie już jestem spełniony. Zastanawiałem się nad tym jakiś czas temu i myślę, że czym dłużej tworzy sią muzykę i gra się w muzyczny biznes tym bardziej się okazuje, że to wszystko w pewnym sensie iluzja. Stworzyłem kawałek muzyki, który inna osoba usłyszała i z której być może coś dla siebie wzięłą. Myślę, że poniekąd to najlepsze, na co możemy liczyć. Nie mam ujednoliconego przeznaczenia za wyjątkiem tego, by dalej dzielić się harmonią i swą odosobnioną wizją wyimaginowanych światów.

33. Trudno znaleźć wiele informacji o tobie i twoich przemyśleniach na temat muzyki. Czy to świadomy wybór, by inni mogli odbierać twoją twórczość w sposób wyzbyty wizji artysty określanych w innych wymiarach niż sam ambient?

Tak, to dość umyślny wybór, ale też nie byłem proszony o wywiady, czy inny materiał, więc tak to się toczyło. Mogłem zająć się promocją i zrobić całą kampanię PR, ale bardziej lubię, gdy sprawy toczą się swym naturalnym tempem, niż by były one jakoś forsowane. Niekiedy czuję przy pewnych okazjach, że pewien niedostatek w tym względzie może skupić uwagę ludzi jeszcze bardziej na muzyce. Czasami to ludzi irytuje, czasami pozwala im to na zobaczenie muzyki z atmosferą inności; nie są pewni, kim jest Ishq, zatem nie wiedzą w pełni o czym jest muzyka albo czym ona jest i wtem słuchacz zaczyna być częścią magii muzyki, oni tworzą, odkrywają i wyobrażają sobie. Magia znajduje się w wielu wspaniałych proceasch, w których bierzemy udział. Nie jest to olbrzymi schemat, intencja, by kreować tajemnicę, tylko jest to droga, którą się to potoczyło. Nigdy nie byłem proszony o wywiad aż do teraz!

34. Naprawdę jesteś tajemniczy?

Nie, nie wydaje mi się, nigdy nie miałem zamiaru takim być. (W każdym razie nie jestem tajemniczy dla siebie). Lubię pewną anonimowość, nie zbyt komfortowe wydaje mi się tworzenie artystycznej promocji albo promowania "siebie" jako "artystę" albo kreatora muzyki. Nigdy nie byłem PR-owcem, sprzedawcą, nie mówiłem o muzyce przez słowa czy przez podobne wyobrażenia. To po prostu moja droga, bo gdy spróbowałem zająć się biografią, zdjęciami i tego typu sprawami to często czułem, że było to powierzchowne, że po prostu łatwiej jest tworzyć muzykę i pozwolić temu, by wykonało swą pracę. Miło jest być trochę wycofanym czy też na wpół obojętnym, nie jest to najlepsza droga by sprzedawać muzykę czy siebie, ale droga, z którą czuję się komfortowo.

35. Gdy pewnego razu byłem na stronie Virtuala zauważyłem, że trzecią płytą będzie "Magik Square Of The Moon" Ishvary, ale nie ma już żadnej informacji na ten temat. Czy coś się zmieniło w twojej koncepcji?

Virtual to seria płyt, nad którymi pracuje od 1997 roku. W sumie jest ich 13, a ich wspólna nazwa to seria światów Virtuala - każda płyta to wyimaginowane malowanie kolejnego świata, podróż. Seria jest dość elastyczna. "Magik Square Of The Moon" jest aktualnie prawie gotowy do wydania, ale zdecydowałem się wydać inna pracę przed tym, jako że wydaje mi się to właściwsze, choć sprawy morfują się z dnia na dzień. Usunąłem wszystkie detale, bo one mutują tak jak moja wyobraźnia na przestrzeni czasu, ale prace nad obrazkami okładek albumów są definitywnie zakończone i najlepszą przepowiednią tego, co się stanie. Odkąd zrezygnowaliśmy z codziennej, zarobkowej pracy stało się to naszą główną pracą i już całkiem możliwe, że Virtual będzie wydawał materiał regularnie.

36. Jak twój nowy album brzmi i jak byś go porównał ze swymi wcześniejszymi pracami?

Pracuję nad różnymi projektami Virtuala, z których każdy umieścić można między "Magik Square Of The Sun" i "Infinite Garden", choć są i głębsze i bardziej kosmiczne. W części materiału, którą tworzymy, znajduje się też więcej beatu. W związku z Ishq, prace nad kontynuacją "Orchid" wznowiłem rok temu i będzie to album po paru albumach Virtuala wydanych w 2007 roku. Brzmieniowo kolejny album Ishq podąża szlakiem zapoczątkowanym w "Orchid" - będzie to bardziej podobny styl, miks melodyjnych i harmonijnych elementów, niż to, co jest w przypadku wydań Virtuala; prócz tego będzie więcej wokalu Jacqui i energii i po prostu specyficzny feeling Ishq. Nasz kolejny album Ishq będzie powracającym podmuchem oryginalnego stylu Ishq.

37. Twą najbardziej znaną postacią jest Ishq i projekty związane z twym labelem - Ishvara i Elve. Jest wiele osób, które chciałyby usłyszeć więcej muzyki od Matta Hilliera. Zatem które ze swych poprzednich projektów prócz Ishq/Ishvary/Elve poleciłbyś im?

Alien Mutaion Vs. Indigo Egg - mikrokosmiczny makrokosmos zrobiony z Jake'em Stephensonem w 1997 roku. Crystal Moon - zrobiony z Jake'em i Jonem Sharpem z Kinetix Records. Absolute Ambient - "Elemental Journey" współtworzony z Mattem Coldrickiem. Zrobiłem też kilka utworów z Kinetix i Jake'em; Bass Meditation - "Symbiosis EP". Dodam jeszcze wczesną taneczną 12" jako Octave Doctor zwaną "Genetic Interface" w Kinetix. Do tego ja i Jake wydaliśmy w białym labelu Forces Of Technology, który można znaleźć na eBay'u w starym labelu Jake'a - Ambient Space Acid.

38. Każdą płytę wydajecie w limitowanej edycji 500 kopii, więc nie zarabiacie na tym zbyt wiele pieniędzy.

Nie zarabiamy wiele pieniędzy z muzyki, ale usłyszałem już kilku artystów i wydawnictw mówiących "wejdź do klubu". To natura tej gry, ale możemy wydawać więcej w przyszłości, jeśli tylko będziemy tego chcieć. Jestem szczęśliwy utrzymując to teraz na małym poziomie, jest to dla nas łatwiejsze, bowiem zarówno ja, jak i Jacqui, nie jesteśmy zbyt dobrzy w liczbach i ze sprawami z tym związanymi. Żyjemy pomiędzy sprzedażą płyt, współpracą z innymi wydawnictwami i inżynierią studyjną, którą zajmuję się ja.

39. Czy masz "normalną" pracę?

Do maja pracowałem tu i tam i tak przez lat imałem się różnorakich prac (już z nimi skończyłem). Jacqui również. W ten sposób przetrwaliśmy, jak też z faktu współpracy ze świetnymi wydawnictwami. Myślę, że tworzenie muzyki to teraz nasza normalna praca - Virtual i wszystkie inne projekty.

40. Jak wygląda zwykły dzień w życiu Matta Hilliera?

Nie wydaje mi się, by istniał taki, jest różnie, czasem spędzam czas w studiu prze wiele godzin, czasem zapominam się w innych sprawach.

41. Mógłbyś powiedzieć jakie masz plany i marzenia na najbliższe miesiące i 2008 rok?

Główny plan to dalsze wydawanie płyt w Virtualu z takim natężeniem, jakie jest to tylko możliwe, plus zakończenie prac nad jednym albumem Ishq, który mam nadzieję, że wyjdzie w 2008 roku.

42. Na koniec przekaż proszę kilka słów swym fanom.

Dziękuję za wspieranie mojej muzyki, dzielenie się nią ze swymi przyjaciółmi, granie jej, i za wiele ciepłych słów, pozytywne reakcje; oczekujcie wiele nowej muzyki. Dołączcie do nas na myspace.com/qhsi, odwiedźcie ishq.org i v-i-r-t-u-a-l-w-o-r-l-d.com. Jeśli lubicie naszą muzykę kupujcie ją dalej, równocześnie dzieląc się nią (jako że dzielenie się jest przyszłością) i uważajcie na niebieskich złośników (nawiązanie do filmu "Yellow Submarine" - dop. RB). (Które teraz nadchodzą we wszystkich kolorach tęczy).