![]() |
|
|||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|||||||||||||||
![]() |
![]() |
|||||||||||||||||
| (aktualizacja tekstu: 06/06/07) |
|
WYWIAD Z WOMBATMUSIC | ||||||||||||||||
|
ARTYŚCI
RECENZJE
WYDAWNICTWA
|
Wywiad z Kristianem Thinningiem Andersenem (Elysium, Wombatmusic) Autor: Radosław Białek Data: 10 maja 2007 roku 01. Zacznijmy od dużego epizodu związanego z twoją twórczością jeszcze jako Elysium. Porozmawiajmy o wydawnictwie Nova Zembla. Jak zakończyły się twoje perypetie z tym labelem? To już tylko historia albo może rozprawa sądowa jest wciąż w toku? To długa historia o tym jak label próbował mnie legalnie ograniczyć przez co nie mogłem wydawać swej muzyki nigdzie indziej - i to nawet pod swym własnym imieniem i nazwiskiem ani żadnym innym projektem. Muszę powiedzieć, że byłem wtedy bardzo naiwny, że podpisałem kontrakt bez wcześniejszej opinii prawnika o nim. To jest lekcja z której się wiele nauczyłem. W skrócie to było tak, że postanowiłem jednak wydawać muzykę pod innymi "sekretnymi" imionami w innych wydawnictwach, ale oczywiście Nova Zembla to odkryła i postanowiła odmówić mi płacenia należności za każdą płytę CD i winyl, którą z nimi wydałem. Odbyłem kilka spotkań z prawnikiem, który doszedł do wniosku, że nic nielegalnego nie zrobiłem i kontraktu nie zerwałem, bo przecież nigdy nie wydałem w innych labelach muzyki jako Elysium. Jednak prawnicy są bardzo drodzy, zaś potencjalna rozprawa sądowa odbyłaby się w Belgii, gdzie Nova Zembla ma swoją siedzibę. W sumie kosztowałoby mnie to wszystko połowę rocznej pensji, więc to tylko ułatwiło moją decyzję, by jednak nie wszczynać rozprawy. Oczywiście odpuściłem sobie należne mi pieniądze, jednakże moja wolność była dla mnie ważniejsza. Ostatecznie doszedłem do porozumienia z labelem: ja odzyskam wolność, a oni będą mogli zachować pieniądze. Dzisiaj to już dla mnie historia i nie mam zamiaru już niczego od nich żądać. Odzyskałem swoją wolność i czegoś się nauczyłem. 02. Pod koniec kwietnia wydałeś doskonały album "Shameful Silence" w swoim nowym projekcie o nazwie Wombatmusic po pięciu latach od czasu wydania swego ostatniego albumu. Czy odczuwasz to jako rodzaj swego drugiego debiutu w życiu? Nie odczuwam tego jako swego drugiego debiutu, ponieważ od czasu ostatniego wydania jako Elysium byłem bardzo zajęty wydawaniem muzyki na scenie house i electro, jak i remixowaniem utworów innych artystów. Więc tak naprawdę nigdy nie opuściłem muzyki. Opuściłem jedynie scenę psytrance'u i skoncentrowałem się na czymś innym, świeżym. Moją intencją nie był powrót na scenę psytrance'u, skupiałem się najbardziej na tym, ażeby wydanie to stało się możliwie szeroko dostępne. Ale odkąd mam już imię na psytrance'owej scenie dzięki Elysium i ponieważ Chill Tribe miał solidną pozycję na scenie to oczywiste stało się, że wydanie to zyskało by również uwagę tutaj. Dzięki temu razem możemy uzbierać tyle pieniędzy, ile to jest tylko możliwe dla dzieci-uchodźców w Libanie. 03. Jakie jest znaczenie twojego nowego artystycznego imienia - Wombatmusic? Jak powstało to imię? Nie ma większej głębi w znaczeniu "Wombatmusic". Myślałem tylko, że byłoby to ładne imię. Zawsze starałem się używać krótkich nazw dla swych projektów, by ludzie łatwiej je zapamiętywali. Jeśli zaś chodzi o "Wombat" to jest to czarujący zwierzak z zabawnym stylem chodu (roślinożerca zamieszkujący Australię i Tasmanię - dop. RB). Prawdziwie uspokajające zwierzę. 04. "Shameful Silence" ma bardzo wyraziste przesłanie na temat sytuacji w Libanie. Możemy to zobaczyć na przykład we wkładce do albumu albo na twojej oficjalnej witrynie. Napisałeś, że byłeś w fazie produkcji, gdy zdecydowałeś się na podniesienie głosu w tej sprawie. Był to rodzaj wewnętrznego impulsu? Albo przemyślałeś gruntownie zaistniałą sytuacją w Libanie i zdecydowałeś: "Tak, muszę to zrobić"? Jak większość innych ludzi których znam, a które oglądały straszne zdjęcia i codzienne telewizyjne relacje z Libanu, byłem w szoku i bardzo zły. Nie tylko byłem zły na izraelski rząd i armię tego kraju, która kompletnie zdewastowała Liban i wykorzystała okazję, by zniszczyć jedyny kraj aspirujący do demokracji na Bliskim Wschodzie. Byłem przede wszystkim wściekły z powodu rozlewu krwi niewinnych kobiet, mężczyzn i dzieci. Byłem również bardzo zły i zawiedziony postawą Unii Europejskiej i naszych liderów, którzy byli niesamowicie cicho i stali przyglądając się tylko jak kraj dokonuje inwazji i niszczy inny kraj, którego zniszczenia mamy do dzisiaj, bo przez totalną dewastację infrastruktury Libanu i niestabilną sytuacją polityczną spowodowaną wojną z Izraelem, Liban jest teraz bliżej niż kiedykolwiek do drugiej wojny domowej. To wszystko można było powstrzymać dzięki niewielkiemu zaangażowaniu politycznej woli zachodnich liderów i presji na Izrael, by powstrzymał swą wojnę. Zamiast tego Izrael dostał wolną rękę i mógł robić to, co chciał. Byłem w kontakcie z moimi libańskimi przyjaciółmi i dzięki nim dowiedziałem się jaka jest tak naprawdę sytuacja w Libanie. Więc to nie była dla mnie ciężka decyzja do podjęcia. Poczułem, że muszę coś zrobić i podnieść swój głos nie oglądając się na to, co ludzie sobie mogą o mnie pomyśleć - wprowadzającym politykę do swej muzyki. Ale według mnie artysta najsilniejszy głos zawarty ma w muzyce. Pod koniec dnia zrobiłem to, co kazało mi moje sumienie i zrobiłbym to ponownie bez względu na koszty, jeśli poczuję, że dzieje się niesprawiedliwość dla niewinnych ludzi, którzy nie mogą się obronić i gdy poczuję, że coś musi być powiedziane i zrobione. 05. Które tracki utworzyłeś przed tym momentem? Czy twoja nowa koncepcja dużo zmieniła w tym, jak twój album miał wyglądać wcześniej? Pracowałem nad kilkoma utworami, które chciałem wykorzystać w występie live, ale nigdy ono nie miało miejsca. Gdy zdecydowałem, by swe wydanie przeistoczyć w nową formułę, to jeszcze raz popracowałem nad tymi trackami i w zasadzie zacząłem wszystko od nowa. Koncepcja rzeczywiście się zmieniła. Przed tym, jak zdecydowałem się na nową ideę wydania, pracowałem nad występem na żywo, które ewentualnie zmieniło by się w wydanie płyty jako "Live". Jednakże z powodu tej nowej koncepcji postanowiłem skomponować to jako jedną długą podróż w Cubase. Był to dla mnie zupełnie nowy, odświeżający sposób pracy nad muzyką. Miałem pełną wolność co do pracy nad którąkolwiek częścią całości bym chciał, potem na przykład mogłem powrócić do danych partii i dodać coś innego do tej koncepcji. Dało mi to dużo swobody, by naprawdę skupić się na każdym detalu i wykreować podróż, która będzie świetnie dopasowana od początku do końca, nawet jeśli podróż wędrowałaby w różne rejony, to muzyka ciągnęłaby się dalej. 06. Jesteś jednym z tych wielkich artystów światowej sceny muzyki psychedelicznej lat 90., który po długiej przerwie powrócił do niej z nowym albumem. Większa część tych muzyków po prostu wydała płytę z full-onem, która celowała w szeroką część publiki, jak MFG czy Pleiadians. Oczywiście ty nigdy nie zrobiłeś czystego uptempowego psytrance'u, ale twoje nowe brzmienie jest zupełnie inne od wspomnianych projektów. Nie mów teraz o przesłaniu w sprawie Libanu, skup się tylko na swej muzyce: dlaczego "Shameful Silence" to tak głęboki album? Wielu artystów na początku swej kariery rozpoczyna z odświeżającym, innowacyjnym brzmieniem i później przechodzi na komercyjną stronę, podczas gdy ty teraz, po ponad dekadzie bycia na tej scenie, wydałeś właśnie kompletnie niekomercyjny album, który celuje w innowacyjność... Z muzyką full-onową twoje przesłanie na temat Libanu zapewne poznałoby więcej osób... Mogę mówić tylko za siebie i mogę stwierdzić, że nigdy bym nie utworzył muzyki, do której nie czułbym pasji. Nie widzę siebie tworzącego full-on. To nie mój styl, ani mój smak. Nie będę oceniał innych artystów, starych czy nowych, ale dla mnie sama muzyka zawsze jest ważniejsza niż występy, pieniądze i popularność. Trudno mi odpowiedzieć, dlaczego moja muzyka jest "głęboka". Tworzę muzykę, która jest we mnie. Dla mnie to nie ma znaczenia, czy to co zrobię będzie w istocie undergroundowe czy komercyjne. Cała kwestia polega na tym, czy lubię daną muzykę czy też nie. To właściwy powód, dla którego postanowiłem zrezygnować z podpisywania kontraktów z wydawnictwami, które starały się dyktować jaką muzykę powinienem tworzyć. Ktoś powie, że artysta powinien słuchać bardziej wydawnictwa i nie być upartym, ale dla mnie to absolutny nonsens. Jeśli label nie lubi mojej muzyki i jeśli label ten wie, jaki jest mój styl przed zawarciem umowy ze mną, to powinien się nie godzić na podpisywanie umowy w pierwszej kolejności, i powinien skupić się na zakontraktowaniu kogoś ze stylem, który lubi. Jestem świadom tego, że gdybym utworzył materiał uptempowy, który brzmiałby tak jak inne, to więcej ludzi ze sceny psytrance'u by się do tego przekonało i posłuchałoby. Ale jeśli bym to zrobił, to nie byłbym w zgodzie z samym sobą, a to dla mnie jest ważniejsze niż akceptacja większości osób związanych ze sceną. Ale wierzę, że większość ludzi wie, słyszy, kiedy muzyka jest zrobiona dla muzyki, albo zrobiona dla dobrej sprzedaży, albo by być graną tak wiele razy, jak to możliwe. Ludzie nie są głupi i jestem pewien, że dzięki naszej masowej promocji sprzedaż będzie na dobrym poziomie. Na ten moment album był grany w wielu różnych publicznych stacjach radiowych i choćby z tego powodu całkiem sporo pieniędzy zostało przeznaczonych na pomoc libańskim dzieciom. Sama sprzedaż płyty i wersji cyfrowych prawdopodobnie by nie wystarczyła. Masowa promocja celująca w jak największe grupy ludzi jest kluczem do usłyszenia i zagrania tego wydania. Na tym skupiam energię, a nie na tym, by wydać płytę, jaką każdy inny mógłby wydać. 07. "Wombatmusic" - czy w świecie muzyki zawsze będzie to synonim dźwięków eksperymentalnych, eklektycznych i psychedelicznych? Naprawdę nie wiem. Utworzyłem ten projekt jako projekt, w którym mogę eksperymentować do woli. To zawsze będzie projekt skupiający się na brzmieniach downbeatu, chilloutu i electroniki, ale prócz tego wszystko jest możliwe i nic nie jest niemożliwe. 08. Houry Seukunian to osoba, która współpracuje z tobą w dwóch częściach utworu "Shameful Silence". Kto to jest? Powiedz o niej coś więcej. Houry, lepiej znana jako Tinkerbell, jest młodą libańską dziewczyną. Byłem na forum Lebanesravers, w społeczności, która skupia wiele rodzajów muzyki elektronicznej Bliskiego Wschodu, i gdy rozmawiałem tam z ludźmi o moim pomyśle, spytałem się, czy znają libańską dziewczynę, która ma ładny głos. Miałem pomysł, by libańska dziewczyna zaśpiewała na płycie i znalazłem ją. Powiedziałem jej o moim projekcie, nie zastanawiała się nad tym dwa razy i szybko się zgodziła, powiedziała również, że nie tylko zaśpiewa ale i napisze słowa. Niedługo potym pojechała do Kanady i stamtąd napisała słowa do utworu tytułowego, "Shameful Silence". Od zawsze czułem, że jeśli ten cały projekt ma być w stu procentach uczciwy, to muszę pracować nad nim z ludźmi z Libanu, którzy są jedynymi osobami wiedzącymi jakie to uczucie, gdy ich kraj zostaje zaatakowany. Nikt inny nie wiedział jakie to uczucie obawiać się o rodzinę i przyjaciół, tracić dom i najbliższych. Houry napisała niesamowity tekst, który zawiera wszystkie moje własne, osobiste przemyślenia, emocje; nie miałem żadnych wątpliwości, że musimy użyć jej tytułu "Shameful Silence" jako tytułu dla płyty. Potem przesłałem jej gotową płytę, a ona zdecydowała, gdzie umieścić swój wokal. Ale odkąd nie miała dostępu do profesjonalnego studia, musiała nagrać swój głos poprzez swój komputer, zdecydowaliśmy zatem, że powinna czytać tekst jako poemat zamiast go zaśpiewać. To byłoby zbyt trudne, by dopasować jej wokal gdyby śpiewała. W rezultacie Houry wykonała trzy wersje tekstu. Krótka arabska wersja znajduje się na tracku "A Poem of Hope" oraz pełne wersje, angielska i francuska, na tracku tytułowym - w odpowiednio pierwszej i drugiej części. Wykonała niesamowitą pracę i ta płyta byłaby niczym bez niej i jej hipnotyzującego głosu i otwartego tekstu. Korzystając z okazji pragnę również podziękować członkom Lebaneseravers (www.lebaneseravers.com), którzy przyjęli mnie z otwartymi ramionami, wśród których zostałem bardzo dobrze przyjęty. Bardzo mi pomogli, gdy miałem jakiekolwiek pytanie czy prośbę. Prócz Tinkerbell najbardziej chciałbym bardzo podziękować Beatrice (Beebux), która uczestniczyła w pracy nad designem wkładki i Vaelowi, który wykonał okładkę albumu. Bez nich wszystkich ten projekt nie miałby sensu. 09. W utworze "You Are On My Mind" mamy twój wokal i tekst. O kim jest ten utwór? Kogo masz na myśli? Pierwotnie było to nieukończone demo o moim starym uczuciu. Ale odkąd ono umarło postanowiłem przerobić utwór i użyć wokalu jako oświadczenia, które może oznaczać wszystko, albo być o kimkolwiek. Dla mnie osobiście nie jest to utwór o danej osobie, ale odkąd nowa wersja został utworzona bardziej jest to kompozycja o Libanie, o libańskich ludziach, o ludziach, których znam w Libanie i o emocjach, które odczuwam będąc z dala od oka cyklonu, o frustracji niemożności zamknięcia myśli, i o niemożności zrobienia czegokolwiek w związku z tą sytuacją. O uczuciach bezradności i frustracji. 10. Skąd wziąłeś wokal do utworu "Copaelectrocabana"? We wkładce nie mamy wyszczególnionej żadnej innej osoby prócz ciebie w tym przypadku. Ten wokal to sampel ze starego nagrania z Bliskiego Wschodu. Nie mam pojęcia kto śpiewa, ale myślę, że świetnie się to sprawdza w utworze, i nawet jeśli to arabski śpiew to brzmi to prawdziwie po latynosku. 11. Jaki jest twój ulubiony utwór z tego albumu i dlaczego? To dla mnie bardzo trudne pytanie. Gdy o tym myślę, to nie wydaje mi się, bym miał ulubioną kompozycję, ponieważ cała płyta reprezentuje dla mnie długą, różnorodną podróż. Ale oczywiście, tak jak w jakimkolwiek innym przypadku w życiu, zmierzamy do lepszego oceniania naszych ostatnich prac. Na chwilę obecną preferuję drugą połowę płyty, ale bez pierwszej, druga połowa nie miałaby dla mnie sensu. 12. Jak poznałeś Pera Kristiana Slagsvolda (aka PKSa) z norweskiego Chill Tribe Records? Na pierwszej płycie z tego wydawnictwa, kompilacji "Quality Relaxation", na ścieżce drugiej mamy twój "Fairytale", a teraz w Chill Tribe mamy pierwszy album tego labela, który jest właśnie twoim albumem. Powiedz coś o pracy z PKSem i Chill Tribe. Myślę, że to wszystko się zaczęło, gdy spotkałem Rolanda, przyjaciela PKSa, na pierwszym Boom Festival w Portugalii w 1997 roku. PKS albo Roland mogą mnie tu poprawić, haha. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie jestem całkowicie pewien, jak potem się to skończyło moją rozmową z PKSem, ale pamiętam, że kilka lat temu zaprosił mnie on do Oslo, bym zagrał live set Elysium, potem byliśmy w kontakcie, a gdy zdecydował, że otworzy Chill Tribe Records i że skompiluje swą pierwszą płytę naturalną koleją rzeczy była nasza współpraca. Następnie rozmawialiśmy o pełnym albumie, i voila - oto i jest. PKS to jedna z tych osób, które prawdziwie kochają muzykę; muzyka wypełnia jego życie. Jest bardzo uczciwą, pracowitą osobą i moim dobrym przyjacielem. Myślę, że gdybym musiał pracować z jakimś labelem zamiast wydać płytę samemu to zrobiłbym to właśnie z PKSem. Nie tylko z powodu jego osobowości, ale również dlatego, że jesteśmy bardzo otwarci na muzykę. Wątpię, czy wiele innych dzisiejszych chilloutowych labeli chciałoby wydać moją płytę. Nie tyle z powodu politycznego przesłania, ale też dlatego, że nie trafia ona w bardzo popularne brzmienia psychillu czy dubu, które większość z nich preferuje dziś wydawać. Zatem wybór współpracy z Chill Tribe był bardzo łatwy. 13. Czy zawsze masz na uwadze swych słuchaczy gdy tworzysz muzykę? Myslę o nas wszystkich w jednym wewnętrznym pytaniu. Czy ludzie to polubią? Czy dostanę dobre recenzje?... Wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy ofiarami samych siebie, chcemy być szanowani, chcemy być docenieni i chcemy być oklaskiwani. Ale usilnie staram się skupiać na muzyce i i tym co mam wewnątrz. Oczywiście czasem trudniej jest powiedzieć niż zrobić. 14. Jaka jest twoja metoda tworzenia muzyki? Opisz jak twój utwór jest tworzony: jak to się zaczyna, co się dzieje pomiędzy, jak dużo czasu to zajmuje, etc. Pracujesz nad więcej niż jednym trackiem na raz? Jak tworzysz aranżację i mix? W końcu: co cię inspiruje do utworzenia kompozycji? Dawno temu obiecałem sobie, że nigdy nie stanę się niewolnikiem schematu i za każdym razem gdy zaczynam pracować nad trackiem to zaczynam od zagrania losowo wybranych elementów do czasu, aż mnie coś z tego zainteresuje. To może być dźwięk, beat albo jeszcze coś innego. Coś, co uruchomi moją wyobraźnię. Jedyna rzecz, z jaką jestem zawsze związany podczas procesu tworzenia to wizualny wygląd utworu. Zmierzam do widzenia swej muzyki w drodze wizualizacji, zwłaszcza w procesie komponowania. Gdy znajduję ideę, która mi się podoba, zmierzam do budowania wielu małych idei jako loopów. Po tym procesie zaczynam aranżować utwór. Nigdy nie wiem, czy rozpocznę od początku czy od końca utworu. Wszystko zależy od mojego nastroju i od budulców, które posiadam. Nigdy nie tworzę całego utworu, by potem go zacząć mixować. Proces mixowania i ogólnej produkcji rozpoczyna się od pierwszej minuty, gdy tylko zaczynam tworzenie utworu. Chcę, by to brzmiało możliwie dobrze już od pierwszego elementu, i aż do ostatniej minuty kończenia tracka jestem zajęty przekręcaniem gałek mixera i regulacją equalizera i efektów, by wyprodukować najlepsze brzmienie jakie się da. Trudno powiedzieć, co najbardziej inspiruje mnie do utworzenia kompozycji. To oczywiście nie jest tak trudne do stwierdzenia w przypadku mojego albumu, gdyż podczas całego procesu jego tworzenia miałem w myślach sytuację w Libanie. Ale zazwyczaj gdy pracuję nad muzyką inspirację daje mi wiele rzeczy. Rzeczy, które widzę podczas mojego codziennego życia... 15. Jakbyś zdefiniował rozwój swej muzyki od czasu pierwszego albumu "Dance For The Celestial Beings" jako Elysium do albumu właśnie wydanego? Nazwałbyś to jako ewolucję czy rewolucję? Dla mnie to duża luka pomiędzy tym co zrobiłem wtedy, a tym co zrobiłem teraz. Zmierzam do widoku z bardziej osobistego i technicznego kąta. Gdy wydawałem swój debiutancki album jako Elysium byłem o wiele młodszy i w wielu kwestiach bardziej naiwny i żądny udowodnienia czegoś światu. Nie jest to zła rzecz. Ale z artystycznego punktu widzenia dzisiaj jestem bardziej pewny siebie i z tego, co mogę muzycznie zrobić, także cieszyć się z samego procesu tworzenia o wiele bardziej, bo nie mam niczego do udowodnienia samemu sobie i przede wszystkim tym, którzy są blisko mnie. To również powoduje że moja muzyka jest dzisiaj inna, niż była wtedy. Ktoś może powiedzieć, że preferuje moją starą muzykę i mogę się zgodzić z jego oceną, ponieważ w paru aspektach jest bardziej niewinna i ciekawa w ekspresji. Ale z drugiej strony czuję, że moja muzyka dzisiaj jest bardziej dojrzała i bardziej odbija to, jaką jestem osobą. Wydaje mi się również bardziej szczera. Myślę też, iż mam o wiele więcej swobody do zrobienia czegokolwiek zechcę, nie obawiając się tego, co ludzie mogą sobie pomyśleć. Wątpię, czy mógłbym utworzyć wtedy utwór typu "Copaelectrocabana". Byłem bardziej uzależniony od tego, co ludzie myślą i bardziej ograniczony w swej kreatywności. Z technicznej strony nie ma wątpliwości, że jest to olbrzymia luka pomiędzy przeszłością, a dniem dzisiejszym. Zyskałem również o wiele więcej czysto technicznej wiedzy, którą dzisiaj z satysfakcją wykorzystuję w procesie tworzenia. Nie muszę już poświęcać wielu godzin na dociekania jak co działa. Mogę się znacznie bardziej skupić na procesie tworzenia, a mniej na rozwiązywaniu problemów technicznych niuansów. Ogólnie nie nazwałbym tego rewolucją, jako że moja muzyka jest małą kroplą w wielkim oceanie, więc można to nazwać jako ewolucję. Moją ewolucję jako artysty i jako osoby. 16. Jakbyś określił swoją muzykę? Jaki jest styl twojej muzyki w twoich oczach? Hehe, to nie jest łatwe pytanie. Celem tej płyty była eksploracja wielu różnych stylów, co było czymś, co naprawdę chciałem od dłuższego czasu osiągnąć. Myślę, że zostawię to innym ludziom, by sami zastanowili się nad tym jak to określić. Dla mnie to muzyka. Czysto i prosto. 17. Który z wszystkich twoich utworów jakie kiedykolwiek utworzyłeś lubisz najbardziej i dlaczego? Do jakich utworów czujesz szczególne przywiązanie? Nie wydaje mi się, bym miał swój określony, ulubiony utwór wszech czasów. Zmierzam do lubienia różnych utworów w określonych punktach mojego życia. Oczywiście odczuwam nostalgię do mego pierwszego wydania w belgijskim R&S Records z moim starym projektem o nazwie Tundra, ale powiedzieć, że to moja najlepsza praca byłoby kłamstwem, haha. Mam również dobre wspomnienia w związku z moją debiutancką EP'ką - "Project One" jako Elysium w labelu Nova Zembla, mile też wspominam pracę razem z Jeanem Borellim i naszą debiutancką EP'ka jako Sheyba - "Into The 4th Dimension" wydaną później we Flying Rhino Records. Mam zbyt wiele szczególnych momentów i wydań bym preferował jedno z nich. 18. Jacy artyści mieli na ciebie wpływ? Dorastałem pod koniec lat 70. i na początku lat 80. więc ojcowie muzyki elektronicznej tacy jak Kraftwerk, Jean-Michel Jarre, Vangelis i Brian Eno odegrali wielką rolę w tamtym czasie entuzjastycznego hobby kolekcjonowania syntezatorów i sześciotrackowych magnetofonów. Później w latach 80. brzmienie new wave i artyści tacy jak Depeche Mode, Ultravox, Japan, Visage, Gary Numan, Soft Cell, David Bowie, New Order i Human League (mogę wymieniać dalej) mieli wielki wpływ na mnie i na moją karierę. Nie mogłem słuchać wystarczająco dużo muzyki i przyklejałem się do radia każdego piątku i soboty wsłuchując się zwłaszcza w szwedzkie radio, które w tamtym czasie puszczało bardzo progresywne dźwięki nowej nieznanej muzyki, głównie z Londynu. Mogę powiedzieć, że dzięki tym artystom narodziło się moje zainteresowanie do syntezatorowej muzyki. Wciąż słyszę dużo ich muzyki w mojej dzisiejszej muzyce. 19. Czy jest jakaś płyta, która wywarła na tobie wielkie wrażenie w ostatnim czasie? Nie wydaje mi się, bym kupił płytę w ostatnim roku. Obecnie zmierzam do kupowania całej muzyki poprzez sklepy internetowe takie jak Beatport, gdzie mogę kupić pojedynczy utwór w jakości CD. Więc nie mam wątpliwości, że ominąłem wiele świetnych płyt w ostatnim roku. Jednak byłem bardzo zajęty: tworzyłem nową muzykę, zajmowałem się moim własnym labelem - Loopfreaks Records - i występowałem na scenie house'u, ponadto tak naprawdę nie słucham zbyt wiele muzyki gdy sam ją kreuję. Jestem w tym procesie zbyt nastawiony na wpływ muzyki innych ludzi więc po przemyśleniu podejmuję decyzję by jej nie słuchać zbyt dużo. Sporo słuchałem płyty Amy Winehouse, chociaż to już inna historia... 20. Jaki jest twój ulubiony album - twój "album mojego życia"? To łatwe pytanie. Aktualnie mam dwa ulubione albumy. Pierwszy to album "Flesh + Blood" Roxy Music z 1980 roku. Zdobyłem ten album pracując w szkolnym projekcie radia i sklepu telewizyjnego. Zdobyłem ten album razem z "Music For Chameleons" Gary'ego Numansa z 1982 roku. Mój drugi ulubiony album to podwójny, japoński album z występu na żywo Oil On Canvas z roku 1983. Prawdziwe arcydzieło. Gdybym kiedykolwiek miał sposobność tworzenia tak pięknej i wyrazistej muzyki mój cel w muzycznej podróży zostałby osiągnięty. 21. Jakie wyposażenie masz w swoim studiu? Niezbyt tego wiele i na pewno nieimponujące: bardzo silny komputer AMD z olbrzymią ilością RAMu i powierchnią dysku (w tym cztery zewnętrzne dyski twarde), ponadto mam pełnooktawową klawiaturę MIDI "Keystation", parę studyjnych monitorów Alesis M1 Active, mam też kilka starych syntezatorów wokół mnie, które jednak aktualnie do niczego mi nie służą (ale za niedługo będą). Całą swoją muzykę tworzę w Cubase i przeważnie używam wewnętrznych pluginów. To wszystko. Tak jak powiedziałem, niezbyt to imponujące, hehe. 22. Masz jakąś dziwną opowieść z czasu gdy grałeś? Przychodzi mi na myśl pewna wiosna. Grałem na plaży na pięknej greckiej wyspie Santoryn. I rankiem ponad 400 osób rozebrało się i tańczyło nago w słońcu. Miałem pracę do wykonania, ale trochę się zawstydziłem. Zwłaszcza, gdy jacyś ludzie zaczęli uprawiać seks w pełnej okazałości na środku plaży. To był osobliwy i raczej nienajatrakcyjniejszy widok na świecie, haha. Może jeśli byłbym na jakichś sekretnych chemikaliach bardziej by mi się to podobało. Hehe. 23. Teraz cię spytam o niezbyt popularną kwestię. Mógłbyś mi powiedzieć jak wiele twoich poprzednich albumów zostało sprzedanych? To nie sekret, że większość artystów walczy w dzisiejszych czasach o swą jak najlepszą sprzedaż. W latach 90. wiodło mi się bardzo dobrze i nie mam się na co skarżyć. Sprzedaż była jak na ówczesne czasy bardzo dobra. Po 2002 roku sprawy zaczęły się obracać w drugim kierunku i mój ostatni album jako Elysium został sprzedany w liczbie około 400-500 sztuk. Niezbyt to imponujące. Ale nie jestem pewien czy to ma związek z ludźmi, którzy ściągają z internetu jak szaleni albo z faktem, że label w którym wydałem swój album zrobił bardzo mało dla odpowiedniej promocji. Ale to z pewnością było dla mnie wielkie rozczarowanie. Może nie finansowo, co na poziomie osobistym, bo było to moje pierwsze wydanie po długim czasie rozbratu z muzycznym biznesem. Potem nie wydałem żadnego albumu i tylko koncentrowałem się na robieniu pojedynczych tracków i remixów. Mam nadzieję, że sytuacja z płytą Wombatmusic potoczy się inaczej. 24. Czy czujesz się jak Bóg wiedząc, że są ludzie w których pamięciach twoja muzyka będzie żyła wiecznie? Nie rozważam siebie jako kogoś innego niż jako zwykłej osoby, która wstaje rano o piątej, idzie do fabryki, dzięki czemu wyżywia swoją rodzinę. Jestem prawdziwym szczęściarzem, że mogę w życiu robić to, co tak naprawdę kocham, ale ja również pracuję od 9.00 do 5.00 każdego dnia by móc żyć i myślę ponadto, że artysta który musi to robić, nabiera pokory i przywiązania do normalności. Ale oczywiście czuję się bardzo uprzywilejowany i uhonorowany, gdy ludzie wpuszczają moją muzykę w swe serca. Nigdy nie robiłem tego dla korzyści; jestem szczerze szczęśliwy za każdym razem, gdy ktoś mi mówi, że moja muzyka się komuś podoba. Myślę, że najlepszy przykład jaki ci mogę dać to ten dotyczący pewnego Serba, który napisał do mnie, że podczas bombardowania Belgradu przez NATO - on, jego żona i ich nowonarodzone dziecko, zmagali się z niepokojem i stresem poprzez słuchanie mojej muzyki. To mnie naprawdę do głębi dotknęło i zrozumiałem, jak tak naprawdę muzyka jest silna. To mnie uświadomiło, że mam jako artysta zobowiązanie. Zobowiązanie, by zawsze starać się jak najlepiej, do bycia zupełnie szczerym z tym co robię, i nigdy nie brać niczego dla korzyści. 25. Zamknij swoje oczy i wyobraź sobie, że zostałeś zahibernowany na 1.000 lat. Gdy się budzisz, wokół ciebie jest wielu ludzi, którzy pytają się o ciebie i ty zaczynasz mówić... Na którym etapie mówisz, że jesteś artystą? Na początku, na środku, na końcu? A może w ogóle o tym nie mówisz? Jak to, że Kristian Thinning Andersen jest kreatorem muzycznych podróży jest ważne dla Kristiana Thinninga Andersena? Hehe, dobre pytanie. Myślę, że byłbym zbyt zmieszany w tym momencie i także bardzo ciekawy na temat świata w którym bym się obudził. Myślę, że zadawałbym więcej pytań, niż mówił o sobie. Oczywiście muzyka jest dla mnie bardzo ważna i jest moim głównym hooby, karierą i pasją ostatnich 25 lat; kochałbym eksplorować fascynujący świat futurystycznych muzycznych możliwości w takim społeczeństwie za 1.000 lat. Ale myslę, że byłbym nawet bardziej zaciekawiony usłyszeniem co się wydarzyło w ostatnim tysiącleciu i na temat lekarstw na choroby, etc. I żeby nie zapomnieć. Czy naprawdę jest życie na Marsie? Hehe. 26. Opowiedz mi o swym codziennym życiu. "Budzę się i..." Budzę się (nienawidzę wstawać wcześnie rano), sprawdzam e-maile, idę do pracy jako wolny strzelec w zawodzie grafika i czasem - gdy potrzebuję pieniędzy - pracuję w magazynie, sprawdzam e-maile, robię obiad, sprawdzam e-maile, pracuję nad kwestiami związanymi z wydawnictwem, trochę czatuję, wizytuję przyjaciół, spotykam się z rodziną, oglądam telewizję, etc. Zwykła codzienna rutyna i obowiązki. Weekendy mam o wiele bardziej zróżnicowane. Występy, praca w studiu, praca designera, praca związana z wydawnictwem, wypady do kina, spotkania, obiady z przyjaciółmi, wizyta u rodziny, etc. 27. Czy masz jakieś porady dla młodych producentów? Jakieś wskazówki jak umawiać się z labelami, jak się promować? Mam tylko te rady. Bądź cierpliwy, nie staraj się wydawać swojego pierwszego lepszego utworu (to zbyt łatwe w dzisiejszych czasach). Ucz się, poprawiaj swoją muzykę i odnajdź swoją własną identyfikację i dźwięk. I ZAWSZE najmój prawnika, by przeczytał kontrakt zanim go podpiszesz. To może nie być zbyt tanie, ale w ostatecznym rozrachunku można w ten sposób zaoszczędzić sporo pieniędzy. 28. Jaki jest twój życiowy cel? Jakie jest twoje marzenie? Na niwie zawodowej moim marzeniem i celem jest tworzenie muzyki do filmów i telewizji. To jest sprawa nad którą obecnie pracuję, szukam agenta, który reprezentowałby mnie w Wielkiej Brytanii i USA. Chcę również więcej pracować jako producent innych interesujących i utalentowanych artystów z cokolwiek różnych gatunków muzyki. Tak długo jak jest to unikalne i odwołuje się do mnie. Na niwie osobistej mam nadzieję być zdrowym i może któregoś dnia mieć dzieci. Każda kobieta z takim samym życzeniem jest proszona o wybranie 011 CHCEMIECDZIECKO. 29. Jakie są twoje plany na bliższą i dalszą przyszłość? Chcę więcej pracować nad swoim własnym labelem i widzieć, jak wyrasta z niego coś owocnego. Chcę zostać przy tym, co robię. Tworzenie muzyki, podróżowanie, wstawanie każdego ranka z nową energią, nadziejami i marzeniami. 30. Na koniec, chcesz powiedzieć coś specjalnie dla swych fanów? Bądźcie sobie wierni i realizujcie swoje marzenia. |
|||||||||||||||||
| # Psybient.net © 2007-2009 # layout by upe | ||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|