
Wydawnictwo: Avatar Records
Rok wydania: 2001
01. Screw (The Truth)
02. Do You Believe
03. The Second Room (A-Trip)
04. Zebra
05. Relaxed Vortex
06. Our Own Happiness
07. Eleven
08. Aurorix
X-Dream to jeden z najważniejszych zespołów w historii goa/psytrance'u. Omawiany album autorstwa Marcusa Christiana Michaela i Jana Muellera to ich drugie wydanie, po znakomitym "Trip To Trancesylvania" z 1993 roku. Krążek "We Created Our Own Happiness" ujrzał pierwotnie światło dzienne za sprawą labela Tunnel Records w 1997 roku. Tutaj w recenzji mamy jego reedycję z avatarowej serii "pro file". "We Created Our Own Happiness" oferuje słuchaczowi szybkie, intensywne goa, jednak zasadniczo różniące się od izraelskiej szkoły (Astral Projection, MFG).
Pierwszy track, "Screw (The Truth)", rozpoczyna się ambientowo - słyszymy burzę popartą padami, potem (po ponad dwóch minutach) wchodzi doskonały bass. Mimo doskonałej melodii, to jednak na pierwszy plan wybija się w tym utworze wspomniany bass: to on w zdecydowanej mierze tworzy ten szaleńczy, hipnotyczny rytm, którego naprawdę żal opuszczać. Chyba, że dla kolejnego arcydzieła Marcusa i Jana - "Do You Believe". Muszę przyznać, że w kategorii oldschoolowego goa kompozycja ta mieści się w ścisłej czołówce najlepiej dopracowanych aranżacyjnie utworów. Ile razy słucham "Do You Believe", tyle razy nawet na chwilę nie potrafię w tej kwestii zmienić zdania: absolutne mistrzostwo świata. Tak jak w poprzednim utworze, tak i w tym bass kompletnie przejmuje inicjatywę nad całą resztą; w stopniu arcymaksymalnym dodam. "The Second Room (A-Trip)" też nie zawodzi. Bass dalej wyzwala umysł na jakieś nieodgadnione terytoria. Jednakowoż całość nie przypadła mi tak bardzo do gustu, jak dwa pierwsze utwory, a to ze względu na zbyt łagodną, pogodną i optymistyczną melodię, która troszeczkę jakby niszczy poprzednio utworzoną atmosferę albumu, która w 4:22 daje jednak o sobie znać w jak najlepszej formie... Nie zdziwiłbym się, gdyby cały album nosił tytuł taki, jak utwór czwarty, czyli "Zebra". Na taką opinię zapracowały też zebry na okładce - dziwię się takiemu posunięciu ze strony duetu - nie mam na myśli już tytułu albumu (który notabene plasuję w ścisłej czołówce nazw oddających ducha psytrance'u i w ogóle filozofii życia), lecz taką ilość tych zwierząt zawartych ogólnie na tym albumie. Jeśli chodzi o track, to jest on przeprzyjemny; melodia pasuje: oryginalna, mroczna. Bass - doskonały jak zawsze w muzyce X-Dream. Mamy tu również też te wspaniałe, specyficznie brzmiące, x-dreamowe, acidowe loopiki - a to czysta przyjemność dla słuchu. Generalnie - znowu świetnie. A klimat przypomina mi polskie filmy science-fiction z lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku.
O dziwo już teraz, czyli jako piąta, pojawia się kompozycja zdecydowanie ambientowa, chilloutowa; mowa o bardzo mrocznym "Relaxed Vortex". Cudowne brzmienie - jakby się było cały czas na obcej planecie (albo nawet planecie obcych). Z kolei "Nasze wspólne szczęście" to dynamiczne, euforyczne goa. To na pewno najbardziej optymistyczny track płyty. Chociaż melodystyka wydaje mi się tu ciut za prosta, to uwielbiam ten utwór. Z drugiej strony też chyba przesadzam z tą "prostością". W otoczeniu innych elementów muzyki X-Dream owa melodia sprawuje się pięknie. Przedostatnim utworem na tym albumie jest track o nazwie "Eleven". Mam w tym przypadku te same spostrzeżenia, co w przypadku poprzedniego utworu: trochę za radosny i trochę za prosty. Brak tu co prawda hiperkosmicznych melodii, ale te które są, naprawdę ładnie ze sobą współgrają. Chwila prawdy: świetny to utwór, zresztą tak jak każdy z tego albumu, tylko ja zbytnio narzekam, by nie wołać przez cały czas: cudo!... Wracając do tematu - kończący płytę track ("Aurorix") ma diametralnie inny klimat: mroczny, budujący, futurystyczny. Cudownie wkomponowany w acidowe loopy pad zwiększa produkcję hormonów szczęścia... I nie mówiąc o bassie - fenomenalny, powoduje wystrzał w inny wymiar!
Album ten posiada kilka małych wad, lecz w sumie nieważnych - zupełnie jak to, którą nogą się rano wstanie. Bo krążek "We Created Our Own Happiness" grupy X-Dream to krążek, który ma tylko i wyłącznie subiektywne wady. Obiektywnych - nie ma żadnych. Bez wątpienia jest to jeden z najlepszych albumów w historii goa i, tu już moim zdaniem, najlepszy w całej twórczości X-Dream.

RB, 2005